Kłos przegrał minimalnie

KŁOS GMINA CHEŁM – STAL KRAŚNIK 0:1 (0:0)
0:1 – Król (53 karny).


KŁOS: Porzyc – Stepaniuk, Kowalski, Poznański, Wojciechowski, Flis, Bala, Huk (55 Wałczyk), Drzewiecki (75 Król), Bryk (65 Bańkowski), Chmiel.
Lider z Kraśnika był faworytem spotkania w Rożdżałowie. Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze Stali mogli odetchnąć z ulgą, bo niewiele brakowało, a Kłos urwałby im punkty.
W pierwszej połowie Stal dwukrotnie poważnie zagroziła bramce Bartłomieja Porzyca, jednak gole nie padły. – Mieliśmy też i my swoje sytuacje, lecz nie były one stuprocentowe – podkreśla Andrzej Krawiec, trener Kłosa.
Spotkanie o wiele ciekawsze było po przerwie. – Za łatwo straciliśmy gola – twierdzi szkoleniowiec Kłosa. – Mogliśmy zachować się lepiej. W nasze pole karne poszło dośrodkowanie za linię obrony. Danielowi Szewcowi odskoczyła piłka i Dawid Stepaniuk niepotrzebnie powalił rywala na murawę. Sędzia podyktował rzut karny, którego na gola zamienił Rafał Król. Po straconej bramce, co cieszy, nie uszło z nas powietrze. Zaczęliśmy dominować – dodaje Krawiec.
Kłos stworzył trzy bardzo dobre sytuacje do wyrównania. Najbliżej zdobycia bramki był Alan Chmiel. – Nie trafił do siatki z 7 metrów. Później miał jeszcze jedną okazję, ale też jej nie wykorzystał. Szkoda. Bliski szczęścia był też Stepaniuk, który chciał się zrehabilitować. Niestety, zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem Stali. Mimo porażki z postawy zespołu, zwłaszcza po utracie gola, mogę być zadowolony. Nasza gra napawa optymizmem na przyszłość. Widać, że brakowało nam treningów na naturalnej murawie. Teraz jest z tym coraz lepiej. W sobotę jedziemy do Lublinianki i będziemy walczyć o trzy punkty – twierdzi trener Krawiec. (s, fot. Grzegorz Usydus)