Kłos przegrał wygrany mecz

STAL KRAŚNIK – KŁOS GMINA CHEŁM 3:2 (0:0)
0:1 – Wałczyk (56), 1:1 – Skrzyński (72), 2:1 – Szczuka (78 karny), 3:1 – Skrzyński (82), 3:2 – Omelko (90+5).
KŁOS: Porzyc – Siatka, E. Poznański, Kowalski, Wyrostek, Bala, Huk (62 Flis), Chmiel (73 Sołtysiuk), Świderski, Drzewicki (62 P. Gierczak), Wałczyk (70 Omelko).
Początek rundy wiosennej dla Kłosa jest bardzo pechowy. Przed tygodniem podopieczni Marka Tarnowskiego po samobójczym golu przegrali z Tomasovią, a w minioną sobotę ulegli w Kraśniku Stali, choć z przebiegu gry stworzyli więcej sytuacji do zdobycia bramki. Przed meczem mało kto spodziewał się, że Kłosa będzie stać nawiązać równorzędną walkę z wyżej notowanym rywalem. Tymczasem zespół z gminy Chełm rozegrał bardzo dobre spotkanie i gdyby wykorzystał choć połowę strzeleckich okazji, wywiózłby z gorącego terenu komplet oczek.
Pierwsza połowa należała do Kłosa. – Stworzyliśmy sobie kilka klarownych sytuacji podbramkowych, gdzie Stal ani razu poważnie nie zagroziła bramce Bartka Porzyca – opowiada trener Marek Tarnowski. – Najlepszą okazję miał Łukasz Drzewicki. Z dwóch metrów nie trafił do niemal pustej bramki! Piłka turlała się po murawie i wystarczyło przyłożyć nogę. Łukasz mógł zrobić wszystko, nawet kucnąć i uderzyć futbolówkę głową, ale przestrzelił. To było dwustuprocentowa sytuacja. Bardzo dobrą okazję miał też Arkadiusz Wałczyk. Po zagraniu piłki z rzutu rożnego zabrakło centymetrów, by wpakował ją do siatki. Ładnym strzałem z 16 metrów popisał się też Grzegorz Świderski. Z gry drużyny byłem zadowolony, szkoda tylko, że nie padł żaden gol.
Po zmianie stron Wałczyk w końcu zdobył upragnioną bramkę i gdy wydawało się, że Kłos pójdzie za ciosem, Stal doprowadziła do remisu. – Był rzut wolny dla gospodarzy z ok. 28 metrów. Piłka skozłowała przed Bartkiem, odbiła mu się od klatki piersiowej, dobiegł do niej rywal i skierował do siatki – opowiada Marek Tarnowski. – Ten gol nas nieco zdołował. Rozsypaliśmy się taktycznie. Chłopcy widzieli, że są lepsi, zasługują na zwycięstwo, a tu niestety przytrafiła się taka sytuacja. W dodatku była to pierwsza okazja Stali w tym meczu do zdobycia gola. Kilka minut później Kacper Kowalski, po stracie piłki przy pressingu, sfaulował przeciwnika w polu karnym i z jedenastu metrów Stal zdobyła prowadzenie. Chwilę później padł trzeci gol po kontrataku i strzale głową z 6 metrów. Nie poddawaliśmy się, walczyliśmy do końca, czego efektem była bramka Konrada Omelko w doliczonym czasie gry. Konrad uderzył z 15 metrów, piłka otarła się o słupek i zatrzepotała w siatce. Na wyrównanie zabrakło czasu.
Wcześniej, przy stanie 2:1 dla Stali, na boisku doszło do przepychanek. Za gwałtownie odepchnięcie rywala czerwoną kartkę zobaczył Kazimierz Bala, a podwójne żółtko i w ostateczności również czerwień ujrzał też Dawid Szczuka ze Stali – dodaje szkoleniowiec gości.
Kłos wyjeżdżał z Kraśnika z ogromnym niedosytem. – Przegraliśmy mecz, który powinniśmy wygrać. Z gry chłopaków, ich zaangażowania, jestem zadowolony. Szkoda, że wracamy do domu bez punktów. Nie byliśmy gorsi od rywala. Przed nami mecz z Powiślakiem i jeśli utrzymamy dobrą formę, a poprawimy skuteczność, powinniśmy wreszcie pokusić się o pierwsze punkty, których bardzo potrzebujemy – mówi M. Tarnowski.
Spotkanie Kłosa z Powiślakiem Końskowola odbędzie się w sobotę 25 marca o godz. 15.00 na stadionie w Rożdżałowie.(s)