Kłos tanio skóry nie sprzedał

GÓRNIK II ŁĘCZNA – KŁOS GMINA CHEŁM 3:1 (1:0)
1:0 – Poźniak (34 karny), 2:0 – Dzalamidze (52), 2:1 – Bala (75), 3:1 – Pacek (88).
KŁOS: Porzyc – Siatka, Kowalski, Poznański, Wyrostek (77 Wałczyk), Bala, Janas, Huk (56 Sołtysiuk), Wojtal (53 Kimel), Gierczak (53 Chmiel), Drzewicki.
Kłos pojechał do Łęcznej w mocno okrojonym składzie. Trener Marek Tarnowski nie mógł skorzystać z usług trzech podstawowych piłkarzy. Sprawy rodzinne zatrzymały Tomasza Ciechońskiego, kontuzja wykluczyła z gry Arkadiusza Omelko, a Grzegorz Świderski musiał pauzować za cztery żółte kartki. Po raz pierwszy w tej rundzie od początku meczu zagrali Tomasz Janas i Dariusz Wojtal. Jacek Fiedeń, trener rezerw Górnika, skorzystał z faktu, że pierwsza drużyn swój ekstraklasowy mecz rozegrała w sobotę i do wyjściowej jedenastki desygnował zawodników mających na koncie kilkadziesiąt występów w najwyższej klasie rozgrywkowej, takich jak Kamil Poźniak czy Nika Dzalamidze. Jak się później okazało, obaj wpisali się na listę strzelców.
Kłos w Łęcznej rozegrał dobry mecz. – O dziwo, mieliśmy w tym spotkaniu dużo sytuacji do zdobycia bramki, ale byliśmy mało skuteczni – mówił po meczu Marek Tarnowski, trener zespołu z gminy Chełm. – Straciliśmy gola z karnego, podyktowanego za faul na pograniczu szesnastki. Nam wydawało się, że przewinienie nastąpiło przed polem karnym. Chwilę później należała się nam jedenastka, po tym jak obrońca gospodarzy powalił na murawę Michała Siatkę. Gwizdek sędziego jednak milczał. Okazję miał też Łukasz Drzewicki, który lobował bramkarza, jednak nie trafił do siatki. Swoje sytuacje miał też Górnik. Raz uratował nas słupek po strzale z ponad 20 metrów – opowiada szkoleniowiec Kłosa.
Po zmianie stron gospodarze podwyższyli rezultat, ale Kłos dalej stwarzał sytuacje strzeleckie. Dwa razy sam na sam z bramkarzem był Drzewicki, lecz obu okazji nie wykorzystał. W końcu w 75 min. po zagraniu Drzewickiego kontaktową bramkę strzelił Kazimierz Bala, posyłając z kilku metrów piłkę do pustej bramki. – Zaraz potem mogło być 2:2, jednak Grzegorz Kimel w sytuacji sam na sam posłał piłkę nad poprzeczkę. Górnik też miał swoje okazje, mecz był bardzo otwarty. Wiedzieliśmy, że możemy coś w Łęcznej ugrać i w końcówce zaatakowaliśmy z jeszcze większym animuszem. Rywale wyprowadzili kontrę i strzelili na 3:1. Graliśmy jednak do końca o kolejnego gola, jednak wynik nie uległ już zmianie. Podsumowując, tanio skóry w Łęcznej nie sprzedaliśmy. Walczymy o utrzymanie i dla nas każdy mecz jest bardzo ważny. Potrzebujemy jeszcze kilku punktów, by być pewnym bezpiecznego miejsca w tabeli – dodaje Marek Tarnowski.
W środę 31 maja Kłos w Rożdżałowie zmierzy się z Hetmanem Zamość. Początek pojedynku o 17.30. A w niedzielę 4 czerwca zagra w Chełmie z Chełmianką. (s)