Kłos zasłużył na remis

KŁOS GMINA CHEŁM – GÓRNIK II ŁĘCZNA 1:2 (0:1)
0:1 – Poźniak (15), 0:2 – Orysz (52), 1:2 – Siatka (62).
KŁOS: Porzyc – Omelko, E. Poznański, Ciechoński, S. Wyrostek, P. Gierczak (55 Kimel), Flis, Bala, Siatka, Sołtysiuk (78 Wojtal), Drzewicki.
Kłos nie był faworytem tego meczu, ale wynik na pewno nie odzwierciedla przebiegu gry. Podopieczni Roberta Tarnowskiego postawili się wyżej notowanemu rywalowi, ale byli nieskuteczni pod bramką przeciwnika, dlatego też zeszli z boiska pokonani.
Beniaminek z gminy Chełm rozegrał dobry mecz i był bliski sprawienia niemałej niespodzianki. W końcówce pierwszej połowy spotkania Łukasz Drzewicki zdobył bramkę na 1:1, jednak sędzia asystent zasygnalizował spalonego i arbiter główny Marcin Kluk z Zamościa gola nie uznał. Czy postąpił słusznie? Otóż chyba nie, bo Drzewicki do zagranej na wolne pole piłki wybiegał zza obrońców. Tak przynajmniej wyglądało to z ławki rezerwowych, a sytuacja wydawała się dość przejrzysta. Trener Tarnowski protestował, ale sędzia nie zmienił zdania. W dodatku asystent sam się pogrążył, bo w dyskusji ze szkoleniowcem stwierdził, że napastnik Kłosa był na równej linii z obrońcami. A zgodnie z przepisami, w takiej sytuacji spalonego nie ma…

Rezerwy Górnika niczym szczególnym się nie wyróżniały, choć trzeba przyznać, że mający ekstraklasową przeszłość Kamil Poźniak umiejętnościami górował nad pozostałymi zawodnikami i to właśnie po jego zagraniach pod bramką Bartłomieja Porzyca robiło się gorąco. W 15 min. po szybkiej kontrze gości piłkę dostał właśnie Poźniak, minął obrońcę i precyzyjnym strzałem zdobył prowadzenie dla swojej drużyny. Kłos próbował wyrównać, lecz był nieskuteczny. W pierwszej połowie najdogodniejszą okazję zmarnował Michał Siatka, którego trener Tarnowski, podobnie jak w meczu z Polesiem w Kocku, ustawił na lewej pomocy. – Pod nieobecność Tomasza Janasa i Kamila Olędra chcemy wykorzystać szybkość Michała, gdy atakujemy – mówił szkoleniowiec. I trzeba przyznać, że była to dobra decyzja, bo Siatka w ofensywie radził sobie dość dobrze i napsuł rywalowi sporo krwi.
Po zmianie stron Kłos znów zbyt łatwo dał sobie strzelić drugiego gola. Do prostopadłej piłki wyszedł Patryk Orysz i płaskim strzałem z pola karnego pokonał Porzyca. Gospodarze nie załamali się i dążyli do zdobycia kontaktowego gola. W 55 min. na solową akcję zdecydował się Drzewicki. Minął dwóch obrońców, wbiegł w pole karne i huknął w… poprzeczkę. Piłka odbiła się od linii bramkowej, a następnie wybili ją obrońcy. W 62 min. Drzewicki bardzo szybko rozegrał rzut wolny, podał piłkę do Siatki, a ten nie zmarnował okazji sam na sam z bramkarzem gości. Kłos rzucił się do ataku, próbując wyrównać wynik spotkania. Niestety, w 83 min. czerwoną kartkę ujrzał wprowadzony kilka minut wcześniej na boisko Dariusz Wojtal. Zawodnik gospodarzy w walce o piłkę wysoko uniesioną nogą trafił w głowę przeciwnika. Sędzia nie miał innego wyjścia i musiał wykluczyć Wojtala z gry. Trener Tarnowski miał pretensje do swojego zawodnika za ten atak, bo całe zdarzenie miało miejsce w środkowej strefie boiska, a sytuacja była niegroźna. – Darek zachował się nieodpowiedzialnie – skwitował szkoleniowiec.

Mimo gry w dziesiątkę, Kłos ambitnie atakował, ale do remisu nie zdołał doprowadzić. W końcówce bliscy podwyższenia wyniku byli natomiast goście, lecz bramkarz Porzyc skuteczną interwencją uchronił Kłos od utraty gola.
– Przegraliśmy niezasłużenie, bo to był dobry mecz w naszym wykonaniu i zasłużyliśmy w nim przynajmniej na jeden punkt. Nie mieliśmy szczęścia, no i szkoda tej nieuznanej bramki w pierwszej części spotkania – stwierdził po meczu R. Tarnowski. Przed Kłosem teraz trudne zadanie, bo już w sobotę beniaminek z gminy Chełm zagra na wyjeździe z wiceliderem rozgrywek Hetmanem Zamość. Trener Tarnowski będzie miał nie lada problem z ustawieniem wyjściowej jedenastki, bo oprócz Wojtala i kontuzjowanego Olędra, za kartki w tym spotkaniu nie zagrają Sławomir Wyrostek oraz Kazimierz Bala. Do składu wróci natomiast Kacper Kowalski, który w sobotę pauzował za cztery „żółtka”.(red)