Komisarz wszedł do Sco-Paku

Fabryka papieru Sco-Pak jest w trakcie postępowania sanacyjnego. Uprawnienia zarządu zostały mocno ograniczone, a do spółki wszedł sędzia, którego zadaniem jest uzdrowienie finansów firmy. Ma na to rok. Jeśli w tym czasie spółka nie stanie na nogi, czeka ją upadłość, a pracownicy stracą zajęcie.

W fabryce papieru i tektury Sco-Pak w Orchówku pracuje ok. 130 osób. Wszystkim grozi zielona trawka, bo sytuacja finansowa notowanej na giełdzie spółki jest tragiczna. Dlatego, pod koniec lipca otwarto postępowanie sanacyjne dla Sco-Paku. Proces ma uchronić spółkę przed upadłością. Postanowienie w tej sprawie wydał Sąd Rejonowy dla miasta stołecznego Warszawy, który wyznaczył też sędziego komisarza oraz zarządcę w osobie Katarzyny Hauzy. Postanowił również oddalić wniosek Sco-Paku o zezwolenie na wykonywanie zarządu zwykłego nad całością sanowanego przedsiębiorstwa. Warto dodać, że Sco-Pak zdecydował się na utworzenie serii odpisów na łączną kwotę 7 mln zł, które spowodowały pogorszenie wyniku tej spółki o taką właśnie kwotę. A spółka i tak miała ponad 21 mln strat w ogólnym bilansie. Tragiczna sytuacja Sco-Paku, który jest notowany na warszawskiej giełdzie, spowodowała, że kurs jego akcji jest najniższy w historii. Przed kilku laty za akcje płacono ponad 30 zł, obecnie to ledwie złotówka. I cały czas pikuje w dół.
Sytuacja w spółce powoduje duży ból głowy wójta gminy Włodawa – Tadeusza Sawickiego. Firma bowiem co roku powinna odprowadzać 782 tys. zł podatku. Od lat ma z tym kłopoty, choć np. w roku ubiegłym wpłaciła na konto gminy ponad 1,1 mln zł zaległej i bieżącej kwoty. Obecnie gminie Sco-Pak zalega 1 mln 113 tys. zł. Jednak wójt wychodzi z założenia, że zdecydowanie ważniejsza jest praca, niż ten podatek. – Jeśli bowiem 130 osób pracuje i ma płacone regularnie co miesiąc wynagrodzenie, to świadczy tylko o tym, iż firma ma zdolności finansowe. Na pewno będę starał się pomóc Sco-Pakowi w każdy możliwy, oczywiście zgodny z prawem, sposób – mówi wójt.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jedną z przyczyn nagłej zapaści spółki jest sprawa kosztochłonności maszyn, zwłaszcza awaryjność kotłowni. Ponadto wierzytelności wobec m.in. dostawców przekroczyły graniczne punkty. – Proces sanacji pozwoli spółce zabezpieczyć się przed działaniami komorniczymi na czas jego trwania, czyli przez 12 miesięcy – mówi ekspert księgowy. – Jeżeli plan restrukturyzacyjny będzie skuteczny i uda się rozłożyć stary dług, a spółka na bieżąco będzie zaspakajać koszty postępowania sanacyjnego i inne zobowiązania, być może uda jej się wyjść na prostą. (pk)