Koszmar w Łęcznej

GÓRNIK II ŁĘCZNA – VICTORIA ŻMUDŹ 7:0 (3:0)
1:0 – Orysz (12), 2:0 – Poźniak (38 karny), 3:0 – Michalak (44), 4:0 – Poźniak (64), 5:0 – Duduś (76), 6:0 – Kędzierski (85), 7:0 – Orysz (89).
VICTORIA: Łopąg – Brodalski (46 Adamczuk, 50 Wasyniuk), Paskiv, Rzążewski, Struk, Tywoniuk, Kasprzycki, Misztal, Fornal (46 Nowicki), Sawa (46 Szymczuk), Wagner.
Piłkarze Victorii Żmudź po raz piąty w czwartej lidze zagrali w Łęcznej z rezerwami miejscowego Górnika i po raz piąty przegrali. Zespół gospodarzy ewidentnie nie leży podopiecznym Piotra Molińskiego, o czym świadczą wyniki z poprzednich sezonów, a także rezultat sobotniej konfrontacji. W pierwszym meczu, w sezonie 2012/2013, Victoria uległa Górnikowi 1:7, w kolejnym roku 2:8, następnie 0:5 i dopiero w ubiegłym sezonie doznała skromnej porażki 1:2. W sobotę, niestety, koszmar wrócił. Górnik II zaaplikował drużynie ze Żmudzi aż siedem bramek, nie tracąc żadnej. Podsumowując w pięciu meczu Victoria straciła w Łęcznej aż 29 goli! Znacznie lepsze wyniki z łęczyńskim zespołem drużyna ze Żmudzi notuje u siebie. Z czterech dotychczas rozegranych spotkaniach trzy wygrała, a tylko raz przegrała.
Trener gości Piotr Moliński po meczu nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Trudno zresztą dziwić się, patrząc na końcowy wynik. – W pierwszej połowie zrobiliśmy trzy prezenty, Górnik to wykorzystał i było po meczu. Strata bramek odebrała nam ochotę do walki. W dodatku musieliśmy dokonać aż trzech zmian, bo Fornal, Sawa i Brodalski w przerwie zgłosili kontuzje. Wprowadzony Adamczuk grał tylko pięć minut. W starciu z jednym z rywali najprawdopodobniej złamał nogę – powiedział szkoleniowiec Victorii.
Drużyna trenera Molińskiego zakończyła pierwszą rundę z zaledwie 17 punktami na koncie. Gdyby nie wpadki u siebie z LKS Milanów (2:2), czy Ładą Biłgoraj (2:3), z którą prowadziła 2:0, ten dorobek byłby dużo lepszy. – Czeka nas ciężka praca w przerwie zimowej, bez tego trudno będzie powalczyć o utrzymanie się w czwartej lidze – uważa szkoleniowiec Victorii.(red)