Krasnostawianin zginął w Bieszczadach

42-letni Piotr Kogut, właściciel warsztatu motocyklowego Cziken Motocykle w Krasnymstawie, ciepły, pogodny i bardzo lubiany człowiek, zginął w wypadku, do którego doszło w ukochanych przez niego Bieszczadach.

Piotr Kogut prowadził w Krasnymstawie warsztat naprawy motocykli Cziken Motocykle. Znał się na rzeczy, jak mało kto. „Cóż rzec, pozytywny armagedon, gość się urodził po to, żeby naprawiać motocykle, jest nie dość, że wspaniałym mechanikiem to i super gościem, dla mnie bomba można pisać w samych superlatywach więcej takich ludzi i każdy motocyklista w kraju będzie zadowolony!!!” – napisał jeden z klientów Piotra na profilu internetowym zakładu. „Jeden z najlepszych, mega pozytywny człowiek. Współpraca z nim to przyjemność. Polecam”, „Leczy nieuleczalne” – recenzowali inni. Niestety, 42-letni pasjonat-mechanik z Krasnegostawu nie naprawi już żadnego motocykla.

Zginął w niedzielę, 19 sierpnia, w wypadku, do którego doszło w ukochanych przez niego Bieszczadach. Tragedia rozegrała się w Bereżkach na drodze wojewódzkiej nr 896 między Ustrzykami Górnymi a Stuposianami. – Kierujący motocyklem zjechał na przeciwny pas jezdni i zderzył się z nadjeżdżającym samochodem ciężarowym. Mimo podjętej akcji reanimacyjnej życia 42-letniego mężczyzny nie udało się uratować. Policjanci ustalili, że kierujący ciężarowym MAN-em był trzeźwy. Na miejscu pracowali policyjni eksperci, którzy zabezpieczali ślady – napisała w oficjalnym komunikacie nadkomisarz Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik podkarpackiej policji. „Nie wierzę. Odbierałem od Piotra motocykl w piątek i cieszył się, że jedzie w Bieszczady, jakby pierwszy raz tam jechał. Naprawdę rzadko się spotyka takich ludzi, którzy naprawdę kochają to, co robią, mimo trudności. Wyrazy współczucia dla rodziny i przyjaciół” – czytamy na facebooku.

Oficjalne oświadczenie w sprawie śmierci Piotra Koguta wydała jego rodzina. Czytamy w nim m.in.: „Dla wszystkich niedoinformowanych ludzi, którzy piszą głupoty na temat wersji zdarzeń wypadku, jaki dotknął naszego męża, ojca, syna, brata, przyjaciela, chcieliśmy napisać prawdę oraz opisać, co się naprawdę stało, żeby zamknąć wrednym ludziom jadaczki”. Bliscy 42-latka znają oficjalną wersję zdarzeń, podaną im przez prokuratora.

„Piotruś, po pierwsze, nie jechał szybko, najechał motocyklem na wyboje, które tam są i wiedząc, że nie wyprowadzi z tego motocykla (ten kto się zna, wie że tak trzeba zrobić, żeby się uratować z wypadku) puścił go, motocykl przejechał dalej po asfalcie, a Piotrek niefortunnie uderzył ciałem w tira MAN-a (który co najgorsze przejeżdżał jako jedyny w ciągu całego tego weekendu…). Reanimowali go przez jakiś czas, lecz niestety doznał tak obszernych obrażeń wewnętrznych, że nie przeżył… To był tragiczny, nieszczęśliwy wypadek, który jest dla nas czymś najstraszniejszym, co mogło się stać… Nie możemy tego przeżyć, to dla nas dramat i ogromny smutek. Zginął nasz ukochany mąż, ojciec, syn, brat, przyjaciel… Wiecznie uśmiechnięty, radosny, pełen życia i optymizmu… Wspaniały mechanik, nasza „złota rączka”, perkusista, ogromny talent o wielkim sercu… Takiego Cię zapamiętamy Serek”.

Rodzina Piotra Koguta apeluje, by nie wypisywać i nie wygadywać głupot, że np. „wyprzedzał na trzeciego”, „że nie uważał, za szybko jechał” i innych strasznych rzeczy na temat naszego Piotrusia. „Prosimy o uszanowanie naszej żałoby, strasznego bólu i cierpienia…”.

Pogrzeb 42-letniego mechanika odbył się w piątek w Krasnymstawie. Wzięły w nim udział dziesiątki motocyklistów. (kg)