Ktoś dybie na dyrektora

Waldemar Kozioł, pełniący obowiązki dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, musi mieć się na baczności. Któryś z pracowników ma go na oku i informuje prezydent Agatę Fisz o każdym jego kroku. W ostatnim anonimie napisał, że Kozioł w godzinach pracy wybrał się na pokaz karate w Sawinie, a w ośrodku odbywają się „imieninowe balangi”. Dyrektor zapewnia, że wszystko to bzdury.

Waldemar Kozioł od pół roku pełni obowiązki dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Funkcję objął po tym, jak na emeryturę przeszła Lucyna Kozaczuk.
Zdaniem części pracowników, Kozioł momentami nadużywa swojego stanowiska. Chodzi o jego wyjścia z pracy w godzinach funkcjonowania MOPR, związane z prywatną pasją karate.
Pracownicy przekonują, że 1 czerwca br. w Dzień Dziecka Waldemar Kozioł zamiast pracować, pojechał na pokaz karate do Sawina. Gdy zapytaliśmy dyrektora o wyjaśnienia, najpierw powiedział, że pokaz prowadził nie on, a jego syn – Krzysztof Kozioł. Na Facebooku, przeglądając fan page Zespołu Szkół w Sawinie, znaleźliśmy zdjęcia z pokazu. Jest na nich… Waldemar Kozioł. Gdy zapytaliśmy go, jakim cudem znalazł się na fotkach z imprezy, nagle doznał olśnienia i przypomniał sobie, że w pokazie jednak uczestniczył. – Komentowałem wykonywane przez zawodników ćwiczenia, ale cały pokaz prowadził Krzysztof Kozioł. Nie widzę w tym nic złego. Zrobiliśmy to dla dzieci – mówi p.o dyrektora MOPR i dodaje: – Rzeczywiście, wyszedłem w czasie pracy na dwie godziny, ale wpisałem do rejestru prywatne wyjście.
Część pracowników podkreśla, że to nie był jedyny przypadek, kiedy dyrektor Kozioł „urwał się” z pracy na imprezy związane z karate. – Taka sytuacja powtórzyła się 2 czerwca i 10 czerwca – wyliczają. – Kiedy wreszcie skończy się ta prywata?!
Waldemar Kozioł przekonuje, że w tych dniach imprezy karate odbywały się po godzinach pracy. – Ktoś źle sprawdził w Internecie. Nie dopatrzył się konkretnej godziny rozpoczęcia zawodów – podkreśla.
To nie wszystko. Pracownicy zwracają też uwagę na „balangi imieninowe” w gabinecie dyrektora. – Torty, ciastka, zbieranie składek, bieganina kierowników na okrągło. A to przecież jest instytucja, do której przychodzą ludzie. Ostatnia tego typu impreza miała miejsce 29 lipca. Na imieniny dyrektora wszyscy musieli się złożyć. Jak ktoś nie dał, był na cenzurowanym. Nie mamy wysokich wynagrodzeń, żeby składać się na swoich przełożonych – podkreśla część pracowników.
Waldemar Kozioł zapewnia, że w MOPR nie organizuje się imprez imieninowych, a tym bardziej „balang”. – Owszem, solenizanci poczęstują ciastem, kawą, tak jak w wielu zakładach pracy, ale trwa to bardzo krótko – mówi.
Donos na dyrektora Kozioła dotarł też do prezydent Agaty Fisz. Sprawę zbadała Elżbieta Grzyb, sekretarz miasta. – Dyrektor udzielił nam szczegółowych wyjaśnień. Wynika z nich, że w anonimie zawarto nieprawdę. W Dzień Dziecka pan Kozioł był w Sawinie, ale wpisał do książki prywatne wyjście. Ma do tego prawo. Co do imienin, nikt nie robił wystawnych przyjęć – mówi sekretarz.
To nie pierwszy anonim wysłany do prezydent Fisz na dyrektora Kozioła. – Dostaliśmy ich już kilka. Założyliśmy nawet specjalną teczkę. Każdy donos sprawdzamy, spraw nie bagatelizujemy, prosimy dyrektora o wyjaśnienia. Do tej pory żadna informacja z anonimów nie potwierdziła się. Można odnieść wrażenie, że komuś bardzo zależy na zdyskredytowaniu pana Kozioła, a kto wie, może nawet zajęciu jego stanowiska – uważa Elżbieta Grzyb.
Agata Fisz na razie nie widzi potrzeby ogłaszania konkursu na dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Chełmie. (ptr)