Kwintet żądny referendum

Do chełmskiego ratusza trafiło pismo podpisane przez pięciu mieszkańców z wnioskiem o zwołanie referendum w sprawie odwołania prezydenta i rady miasta. Zdaniem Agaty Fisz przedstawione uzasadnienie nie ma nic wspólnego z prawdą. – Są w nim pomówienia, dlatego sprawę wspólnie z radnymi przekazałam prokuraturze – mówi prezydent, mająca w tej kwestii pełne poparcie nawet opozycji.

Wobec prezydent i radnych piątka sygnatariuszy pisma, których pełnomocnikiem jest chełmianin pozostający od dłuższego czasu w konflikcie z urzędem, kieruje całe mnóstwo zarzutów, które – w opinii adresatów – mijają się z prawdą. Oskarżają prezydent o niegospodarność, rozrzutność i marnotrawstwo publicznych pieniędzy, na przykładzie budowanego parku wodnego, narastające zadłużenie i ukrywanie prawdy o rzeczywistym długu. Urzędników uważają za leniwych, przekraczających swoje uprawnienia, ignorujących przepisy, aroganckich, bezczelnych, lekceważących kierowaną do nich korespondencję. Nie podoba się dosłownie nic, co jest związane z funkcjonowaniem urzędu. Zarzucają mu niską ściągalność zobowiązań finansowych od nieuczciwych mieszkańców. Suchej nitki nie zostawiają na strukturze organizacyjnej urzędu, uważając, że została zbudowana w sposób dyletancki. Przekonują, że w magistracie jest przerost zatrudnienia.
Radnym z kolei zarzucają fikcyjne pełnienie dyżurów w biurze rady miasta, za co pobierają wynagrodzenie, kiedy w tym czasie przebywają poza urzędem. Do tego sugerują, że zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż miejscy włodarze przymierzają się do kolejnych podwyżek lokalnych opłat i podatków (prezydent Agata Fisz tydzień temu na naszych łamach zapewniała, że w tej kadencji nie przewiduje wprowadzania wyższych stawek podatków lokalnych, czy też podwyżek cen biletów autobusowych, bądź cen wody i ścieków).
Specjalne, wspólne oświadczenie w sprawie sformułowanych w piśmie zarzutów wydali: prezydent Agata Fisz, wiceprezydenci Józef Górny i Stanisław Mościcki, przewodniczący rady Zygmunt Gardziński, jego zastępcy Mariusz Kowalczuk i Zdzisław Szwed oraz szefowie klubów radnych – Maciej Baranowski (wiceprzewodniczący klubu Postaw na Chełm), Mirosław Czech (PiS) i Krzysztof Głaz (PSL). Wszyscy zgodnie przyznali, że nie zgadzają się ze złożonym wnioskiem dotyczącym referendum, ani jego uzasadnieniem. – Zawiera ono nie tylko nieprawdziwe informacje, ale przede wszystkim szereg złośliwości oraz pomówień kierowanych w stosunku do demokratycznie wybranych organów samorządu. Argumentacja ta nie zawiera natomiast merytorycznych przesłanek, a opiera się jedynie na próbie zniesławienia całej rady miasta, prezydenta, pracowników urzędu, podległych mu jednostek i spółek komunalnych. Większość z przedstawionych argumentów jest zlepkiem obraźliwych sformułowań, nierzetelnych i przekłamanych danych oraz informacji, które w żaden sposób nie odzwierciedlają stanu faktycznego. W związku z użytymi nieprawdziwymi stwierdzeniami, mogącymi stanowić naruszenie prawa, zostało skierowane do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez autorów wniosku – czytamy m.in. w oświadczeniu.
Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, podający się we wniosku za pełnomocnika inicjatora referendum mieszkaniec Chełma wcześniej krótko pracował w urzędzie miasta i podległych mu jednostkach, ale nigdzie nie zagrzał na dłużej miejsca.
Referendum w sprawie odwołania prezydenta i rady miasta jest mało realne, bo wnioskodawcy musieliby zebrać podpisy ponad 5300 mieszkańców. Bez pomocy partii politycznych i organizacji pozarządowych jest to raczej niewykonalne. A żadna z działających w mieście partii, jak ustaliliśmy, nie zamierza angażować swoich sił w organizację referendum. – Cały ten wniosek przypomina mi wymachiwanie szabelką – komentuje jeden z radnych. (jar)