Liczą się trzy punkty

WŁODAWIANKA WŁODAWA – POWIŚLAK KOŃSKOWOLA 3:2 (1:1)
0:1 – Leszczyński (12 karny), 1:1 – Więcaszek (34 karny), 1:2 – Sułek (75), 2:2 – Więcaszek (81 karny), 3:2 – Chodziutko (82).
WŁODAWIANKA: Danielczuk – Bartnik, Więcaszek, Błaszczuk, Drachanczuk, Chodziutko, Soroka, Nielipiuk, Kuczyński, Szmytki, Zdolski.
Tylko zwycięstwo pozwalało Włodawiance wydostać się ze strefy spadkowej. Po bardzo zaciętym meczu podopieczni Marka Droba wywalczyli upragnione trzy punkty, choć łatwo nie było, mimo że przez blisko pół godziny przeciwnik grał w dziesiątkę.
– Dla nas dziś najważniejsze było zwycięstwo. Styl nie miał znaczenia – mówił po meczu Marek Drob, trener Włodawianki. – Teraz liczą się tylko punkty.
Gospodarze źle zaczęli mecz, bo w 12 min. stracili gola. Wojciech Więcaszek we własnym polu karnym sfaulował – zdaniem sędziego – przeciwnika i Powiślak miał jedenastkę. Karnego pewnie wykorzystał Kamil Leszczyński. Włodawianka ruszyła odrabiać straty. Dominowała, ale nic z tej przewagi nie wynikało. W końcu w 34 min. Adrian Szmytki przy minięciu obrońcy w polu karnym gości został sfaulowany i sędzia podyktował drugą w tym spotkaniu jedenastkę. Pewnym egzekutorem okazał się doświadczony Więcaszek.
Po zmianie stron przewaga w dalszym ciągu była po stronie Włodawianki. – Rywal grał bardzo prostą piłkę. Zagrażał nam jedynie po dośrodkowaniach, starając się wykorzystać dobre warunki fizyczne wysokich zawodników – opowiada trener Drob.
Od 61 min. Włodawianka grała z przewagą jednego zawodnika. Drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną zobaczył czołowy gracz Powiślaka Damian Kopeć. – Najpierw symulował faul, za co dostał „żółtko”, a następnie w mocnych słowach skomentował decyzję sędziego i ostatecznie musiał zejść do szatni – mówi M. Drob. – Wydawało się, że będzie grało się nam łatwiej, ale tak nie było. Po tej czerwonej kartce, o dziwo, straciliśmy swój sposób grania, zanotowaliśmy za dużo strat piłki, nie mogliśmy sobie poradzić z przeciwnikiem, który w zasadzie całym zespołem cofnął się na swoją połowę. Mało tego, w 75 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego straciliśmy drugiego gola.
Gospodarze nie poddali się i raz jeszcze rzucili się na rywala. W 81 min. piłka uderzyła w stojącego w polu karnym obrońcę Powiślaka i kibice oglądali trzecią w tym spotkaniu jedenastkę. – Karny był ewidentny, przeciwnik powiększył objętość ciała. Więcaszek pewnie strzelił i znów był remis – opowiada Marek Drob.
Minutę później Włodawianka przeprowadziła decydującą dla losów pojedynku akcję. Szmytki dośrodkował w pole karne, a Piotr Chodziutko bardzo ładnym uderzeniem głową pokonał bramkarza gości. – W dwie minuty strzeliliśmy dwa gole, odmieniając losy meczu. Tę jednobramkową przewagę dowieźliśmy do końca. Wszyscy cieszymy się z wygranej, przed nami spotkanie w Piotrowicach z POM-em, gdzie również musimy powalczyć o trzy punkty – dodaje Marek Drob.(red)