Lubelska koronacja Nivetta i Hellera

Mariusz Stec i Jacek Rathe ostro pięli się w klasyfikacji rajdu, ale nie zdołali go ukończyć z powodu awarii auta

Filip Nivette z Kamilem Hellerem, jadący skodą fabią R5, wygrali Rajd Nadwiślański – piątą rundę Inter Cars Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Zwycięstwo zapewniło załodze z Warszawy tytuły mistrzów Polski w klasyfikacji generalnej i klasie 2 na jedną rundę przed końcem sezonu.

Mariusz Steć

W imprezie wzięły udział dwie lubelskie załogi: Hubert Maj i Szymon Jasiński ukończyli zmagania na 9. miejscu (5. w klasie Open N), utrzymując fotel liderów w rankingu „openów”; mniej szczęścia miał Mariusz Stec (w duecie z Jackiem Rathe), którego z rajdu wyeliminował defekt samochodu.Lista startowa objęła 36 załóg, którym przyszło rywalizować na trasie liczącej niemal 436 kilometrów, w tym 137 km odcinków specjalnych. W porównaniu z ubiegłoroczną edycją zasadniczą zmianą było przeniesienie bazy rajdu z Puław do Lublina, z czym wiązały się również korekty w konfiguracji prób sportowych i lokalizacji parku maszyn. Zawody zorganizowane przez warszawski Automobilklub Polski rozpoczęły się uroczystą ceremonią na placu Zamkowym w Lublinie, gdzie w wieczornej scenerii i przy profesjonalnym komentarzu znanego dziennikarza sportowego – Andrzeja Borowczyka, można było poznać bohaterów wydarzenia. Szkoda tylko, że organizator nie zadbał dostatecznie o kibiców: zarówno niska frekwencja na uroczystości, jak i brak możliwości bezpośredniego kontaktu z uczestnikami rajdu i ich maszynami (barierki) były tematem wielu zasłyszanych rozmów. Zdecydowanie lepiej było na miejskim odcinku specjalnym pod Areną Lublin, co nie zmienia faktu, że w przyszłości należy poszukać ciekawszej propozycji dla publiczności i bardziej wypromować lubelskie, rajdowe święto.Dwie załogi z naszego regionu: Mariusz Stec z Jackiem Rathe (Automobilklub

Hubert Maj i Szymon Jasiński, choć nie ustrzegli się błędów w „domowym” rajdzie, to pozostali liderami klasy Open N przed ostatnią rundą mistrzostw

Wschodni/A. Rzemieślnik) oraz Hubert Maj z Szymonem Jasińskim (A. Wschodni) wystartowały w fordach fiesta proto zgłoszonych w klasie Open N, obsługiwanych przez Stec Motorsport. Oto co powiedzieli nasi kierowcy przed pierwszymi rajdowymi kilometrami:Mariusz Stec: – Jest to nasza domowa impreza, więc mimo dłuższej przerwy w startach nie było opcji, żebym nie pojawił się. Chcemy również promować fiestę proto: w rajdzie wystartują 4 przygotowane przed nas nadwozia. Przy okazji chciałbym zobaczyć, co aktualnie dzieje się w mistrzostwach. Naszym celem jest, by Hubert w niedzielę nadal był liderem w Open N, udzielamy mu wszelkiej pomocy: serwis, opony i oczywiście dobrze przygotowany samochód.Hubert Maj: Mam nadzieję, że utrzymamy prowadzenie w

Hubert Maj

klasyfikacji Open N, a cenne punkty z „domowej” rundy pomogą zrealizować główny cel na ten sezon – zdobyć tytuł mistrzów Polski. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani, bardzo dziękuję za wsparcie Stec Motorsport, tak właśnie sobie wyobrażałem współpracę; tytuł jest naszym wspólnym celem. Rajd jest tylko pozornie prosty: śliskie asfalty i ciasne nawroty sprawią, że niejeden kierowca będzie miał problemy.Dwudniową rywalizację poprzedził poranny, sobotni odcinek testowy na trasie Motycz-Józefin o długości 4,26 km. Od południa zaplanowano 5 odcinków specjalnych o łącznej długości 79,50 km, zlokalizowanych w okolicach Urzędowa i Józefowa (dwukrotny przejazd) i na parkingu przy Arenie Lublin.Pierwsza pętla padła łupem załogi Nivette/Heller (skoda fabia R5), ściganych przez Bryana Bouffiera i Xaviera Panseri (ford fiesta proto), którzy podzielili miedzy sobą oesowe zwycięstwa. Uczestnicy Rajdu Nadwiślańskiego zwracali uwagę, że inaugurujące imprezę próby były bardzo wymagające: zmienna przyczepność na asfalcie i loteryjny dobór opon sprawiały, że auta często zachowywały się niestabilnie i niezwykle ciężko było dobrać właściwe tempo jazdy; szczególnie we znaki dał się wszystkim OS Urzędów 1. Drugi przejazd wspomnianych odcinków to dwie wygrane załogi w fabii R5, która w strefie serwisowej w Kraśniku zmieniła miękką mieszankę ogumienia na nieco twardszą, dzięki czemu przyspieszyła i mimo błędów okazała się lepsza od rywali w fieście proto. Kręciołki na parkingu pod Areną Lublin również najszybciej pokonał Nivette, umacniając się na fotelu lidera po pierwszym etapie. Bouffier zajmował drugą lokatę z ponad 20 sekundami straty. Na trzeciej pozycji w wynikach widnieli Zbigniew Gabryś z Arturem Natkańcem (A. Krakowski, ford fiesta R5), jadąc wolniej o minutę od prowadzących. Nasi kierowcy rozpoczęli rajd z błędami. – Pechowy początek – w Urzędowie wjechaliśmy do rowu, auto odpłynęło na zakręcie, nie pomogło ratowanie się hamulcem ręcznym. Fiestę położyło na boku, potrzebna była pomoc kibiców. Straciliśmy dużo czasu i teraz musimy nadrabiać – komentował lider klasyfikacji mistrzostw w klasie Open N – Hubert Maj, w rajdzie jedenasty w klasyfikacji generalnej (ze stratą 3 minut i 20,7 sekundy do Nivetta) i siódmy w klasie. Trochę lepiej poszło Mariuszowi Stecowi: – W Urzędowie pozwiedzałem pola u znajomych, potem starałem się skupić i utrzymać równe tempo. Prawie udało się, tylko raz na krzyżówce stanąłem, ale bez cofania. Szybki rajd, ale z problemami: każde hamowanie, każdy zakręt jest inny, pełna improwizacja, kto lepiej improwizował, jest wysoko w wynikach. Jutro odcinki, które też dobrze znam, mamy małe straty do innych w Open N, postaramy się pojechać swoje i uważać na przepusty przy trasie, bo to nie będą już miękkie wyloty w pole jak dziś. Jestem zaskoczony, bo myślałem, że będę daleko z tyłu w wynikach. Kierowca z Urzędowa ukończył I etap na ósmym miejscu w „generalce” (+2:30,70) i piątym w Open N.Na niedzielną, bardziej przewidywalną, jeśli chodzi o warunki na trasie, część rajdu składały się dwukrotnie przejeżdżane odcinki specjalne w pobliżu Garbowa, Nałęczowa i Jastkowa o łącznej długości 57,82 km. Filip Nivette zdominował rywalizację, wygrywając wszystkie próby, a po wycofaniu się Bryana Bouffiera (na OS7 wypadł poza drogę i „skutecznie” uszkodził auto) bez większej presji, co nie oznacza ,że wolniej, podróżował do mety po zwycięstwo i mistrzowski tytuł. Zażarta walka trwała o pozostałe stopnie podium: Gabryś oraz załoga Tomasz Kasperczyk/Damian Syty (A. Beskidzki, ford fiesta) w wynikach czterech z pięciu ostatnich OS-ów zamieniali się na pozycjach 2-3, ale na mecie rajdu to kierowca z Krakowa okazał się szybszy.– Jestem oszołomiony! 14 lat temu jechałem tu pierwszy rajd w życiu – Rajd Ziemi Lubelskiej, na pożyczonych od mamy oponach zimowych, bez mechaników i bez serwisu, który ukończyłem na 3. miejscu – dziś w Lublinie zwyciężamy i zdobywamy tytuły mistrzów Polski. To były ciężko wypracowane mistrzostwo, z liczną i mocną konkurencją. Pokazaliśmy szybkość: zarówno na szutrze, jak i asfalcie, wygrywając 4 z 5 rajdów. Jesteśmy szczęśliwi! – powiedział Filip Nivette.Lubelscy kierowcy zaczęli niedzielę obiecująco: Stec po szóstym, czwartym i piątym czasie na I pętli awansował na piątą lokatę w klasyfikacji generalnej i drugie w klasie Open N.  Z kolei Maj skorzystał na wycofaniu się Bouffiera, poprawiając tym samym swą pozycję o jedno „oczko” w porównaniu z I etapem; na mecie odcinków specjalnych był kolejno siódmy, dziesiąty i dziewiąty. Niespodziewane problemy techniczne przed startem do drugiej pętli dopadły Steca i kierowca z Urzędowa musiał wycofać się z rajdu. Maj notowany był na 8-9 pozycjach w „generalce”, nie wdając się specjalnie w walkę.– Pierwszy dzień zaważył na wyniku, po chłodnej analizie uznaliśmy, że nie było sensu mocno przyspieszać i odrabiać niemal minutę do kolegi przed nami. Podróżowaliśmy więc bardziej testowo, chcieliśmy osiągnąć metę i zabrać 10 punktów, bo dzięki temu wciąż jesteśmy liderami w Open N. Za dwa tygodnie jedziemy na ostatnią rundę – Rajd Śląska: sprawa tytułu jest otwarta, chcemy wykonać dużo testów i na pewno damy z siebie wszystko – podsumował start Maj, ostatecznie dziewiąty w rajdzie i piąty w klasie.

W finałowych zawodach SEC być może będziemy mieli okazję zobaczyć w akcji aż dwóch lublinian, Daniela Jeleniewskiego (w środku) i Oskara Bobera (z prawej). Kapitan Speed Car Motoru otrzymał od organizatorów „dziką kartę”, z kolei nasz młodzieżowiec znalazł się wśród rezerwowych

Łukasz Głowacki

Wyniki Rajdu Nadwiślańskiego 2017

1. Nivette/Heller – czas: 1:15:33,20, 2. Gabryś/Natkaniec +1:29,50, 3. Kasperczyk/Syty +1:50,60,…, 9. Maj/Jasiński +5:16,60. Sklasyfikowano 25 załóg.

Punktacja RSMP po 5 rundach

Klasyfikacja generalna: 1. Nivette 120, 2. Kasperczyk 69, 3. Gabryś 66; klasa Open N: 1. Maj 60, 2. Marczyk 58, 3. Kotarba 54.

Lista startowa

1. Krzysztof Kasprzak #507 * 2. Mateusz Szczepaniak #58 * 3. Martin Smolinski #84 (Niemcy) * 4. Kenneth Bjerre #91 (Dania) * 5. Andzejs Lebedevs #129 (Łotwa) * 6. Andrey Kudryashov #9 (Rosja) * 7. Vaclav Milik #13 (Czechy) * 8. Artem Laguta #2 (Rosja) * 9. Przemysław Pawlicki #59 * 10. Jurica Pavlić #19 (Chorwacja) * 11. Daniel Jeleniewski #16 * 12. Michael Jepsen Jensen #52 (Dania) * 13. Leon Madsen #66 (Dania) *14. Andreas Jonsson #100 (Szwecja) * 15. Mikkel Bech #177 (Dania) * 16. Kacper Gomólski #44 * 17. Oskar Bober
18. Wiktor Lampart.

Tak było przed rokiem

Sezon 2016 był najbardziej nieprzewidywalny w historii SEC Przed ostatnią rundą najbliżej zdobycia złotego medalu Indywidualnych Mistrzostw Europy był Antonio Lindbaeck, który miał na swoim koncie 29 punktów. Ostatecznie Szwed nie tylko nie zdobył medalu, ale przegrał również bieg dodatkowy o utrzymanie w cyklu. Złoty medal trafił do Nickiego Pedersena, który przed finałem w Rybniku sklasyfikowany był poza czołową siódemką. „Power” tracił sześć oczek do pierwszego miejsca, jednak fantastyczny występ i zdobycie 17 punktów zapewniło mu złoty medal w ostatniej, finałowej gonitwie dnia. Poza czołową piątką przed zawodami w Rybniku sklasyfikowany był Krzysztof Kasprzak. Polak w finale spisał się wyśmienicie, zajmując drugie miejsce, co pozwoliło mu zrównać się w klasyfikacji z Vaclavem Milkiem. Polak przegrał bieg dodatkowy, ale mógł cieszyć się z brązowego medalu.

Komentarze