Mecenas z Lublina w tarapatach

Czy samochodowa stłuczka przekreśli karierę radcy prawnego z Lublina? Prokuratorzy próbują postawić przed sądem 56-letniego Ryszarda K., któremu postawili zarzuty kierowania autem po alkoholu oraz stosowanie przemocy wobec policjantów.
Sprawa ciągnie się już rok. Miała trafić na wokandę, ale sąd zwrócił akta śledczym, bo pojawiły się wątpliwości do opinii biegłego toksykologa. Prokuratorzy zamierzają się od tej decyzji odwołać. Niezależnie od sprawy karnej przypadek swojego kolegi bada także samorząd radcowski. Na razie prawnik został zawieszony do czasu prawomocnego wyroku.
Wszystko zaczęło się na ul. Baśniowej w Lublinie. Radca jechał volkswagenem golfem i uderzył w taksówkę. Nie zatrzymał się, tylko odjechał kilkaset metrów dalej pod swój dom.
Taksówkarz ruszył w pogoń. Po chwili go dopadł i między mężczyznami doszło do sprzeczki. Prawnik nie chciał czekać na przyjazd policji i poszedł do domu. Taksówkarz wezwał patrol i stwierdził, że od kierowcy golfa wyczuł woń alkoholu. Mundurowym otworzyła żona, która stwierdziła, że mąż po powrocie nie pił żadnych trunków. Gospodarz najpierw się tłumaczył funkcjonariuszom, a potem ich wypchnął za próg. Miał być przy tym agresywny. Patrol wezwał posiłki i 56-latek został skuty kajdankami. Na komendzie, po 3 godzinach od drogowego zdarzenia, wydmuchał w alkomacie 1,3 promila alkoholu. Jeśli zostanie skazany przez sąd, będzie musiał pożegnać się z zawodem. Za jazdę po pijanemu grozi mu natomiast do dwóch lat więzienia.