„Meczycho” w Wierzbicy

OGNIWO WIERZBICA – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 0:1 (0:0)


0:1 – Suduł (62).

OGNIWO: Zagraba – Kłos (80 Gałecki), Ciechoński, Pilipczuk, Siwek, Sobczuk (55 Krupski), Sobów, Szanfisz, Nowaczek, Stańczuk (80 Chlebiuk), Bąk. Trener – Sławomir Skorupski.

BRAT: Dębski – Kniażuk, D. Jopek (83 K. Szadura), Wędzina, Szczepanik, Ignaciuk, Arkadiusz Kister, Arnold Kister, P. Szadura, Urbański, Suduł. Trener – Andrzej Ignaciuk.

W sześciu dotychczasowych meczach u siebie Ogniwo Wierzbica zainkasowało komplet punktów. Mecz z Bratem był bez wątpienia hitem niedzielnej kolejki. Ci, co zasiedli na trybunach stadionu w Wierzbicy, na pewno nie żałowali. Obejrzeli bardzo dobry mecz, obfitujący w wiele ciekawych akcji, strzały na bramkę i walkę z obu stron do samego końca.

– Początek był niesamowity, bo już w pierwszych dwóch minutach mogły paść dwa gole. W 1 min. sytuację strzelecką miał Brat, zaś w 2 min. my mogliśmy strzelić bramkę. Okazje do zdobycia gola były z obu stron. Patryk Bąk, Stańczuk i Sobczuk mogli wpisać się na listę strzelców, ale piłka po ich strzałach o centymetry mijała bramkę rywala. Goście też nam zagrażali. Mecz był szybki i stał na wysokim, jak na ligę okręgową, poziomie – mówił po ostatnim gwizdku sędziego Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwa.

W drugiej połowie spotkanie zaostrzyło się, padł też gol. W 62 min. Sebastian Suduł popisał się ładnym uderzeniem zza pola karnego zewnętrzną częścią stopy i Zagraba musiał wyciągać piłkę z siatki. – Trzeba obiektywnie przyznać, że akcja była bardzo ładna. Brat wymienił kilka podań i strzelił gola. Ruszyliśmy do przodu z wiarą, że uda się nam chociaż zremisować. Nie mieliśmy nic do stracenia. Były sytuacje, ale graliśmy nieskutecznie. Trzeba przyznać, że chłopaki walczyli do samego końca i bardzo chcieli zdobyć tego jednego gola. Zostawili na boisku mnóstwo zdrowia, nikt nie odstawiał nogi.

W doliczonym czasie piłkę meczową miał Karol Sobów, ale okazji nie wykorzystał. W ostatniej akcji meczu mieliśmy rzut rożny. Pod bramką Brata znalazł się nawet nasz golkiper Rafał Zagraba i niewiele brakowało, a strzeliłby gola. Niestety, nie trafił w piłkę. Mimo porażki, nikt z kibiców nie miał do zawodników pretensji. Każdy widział, że walczyliśmy o jak najlepszy wynik. Nie udało się, ale z przebiegu gry na remis zasłużyliśmy – powiedział A. Wawruszak.

Mariusz Korszun, zawodnik Brata, który w tym meczu prowadził zespół z ławki rezerwowych, przyznaje, że obie drużyny stworzyły dobre widowisko. – Byliśmy skuteczniejsi, jedna bramka zdecydowała o zwycięstwie. Ogniwo okazało się wymagającym rywalem. Cieszymy się z trzech punktów – stwierdził M. Korszun.(r)