Miłe złego początki, a koniec…

Bartosz Śpiączka w meczu z Zagłębiem Lubin, podobnie jak Grzegorz Bonin, inny z liderów Górnika zawiódł, grając znacznie poniżej swoich możliwości .

Piłkarze Górnika Łęczna przegrywając w sobotę na Arenie Lublin z Zagłębiem Lublin 1:3 znacznie skomplikowali sobie sytuacje w walce o utrzymanie się w Lotto Ekstraklasie. Na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek podopieczni trenera Franciszka Smudy spadli w tabeli rozgrywek na piętnaste miejsce. Wygrana w ostatnim meczu, w piątek w Chorzowie z Ruchem, może nie wystarczyć do pozostania w lidze, gdy spotkanie w Lubinie z „miedziowymi” wygra Arka Gdynia.

Początek sobotniego meczu nie zapowiadał, że sytuacja łęcznian tak mocno się skomplikuje. Po kwadransie górnicy wygrywali 1:0. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Szymona Drewniaka, Leonardo zgrał piłkę głową do stojącego przed bramką Gersona, a ten piękną piętką umieścił futbolówkę w bramce, zdobywając swojego pierwszego gola w barwach Górnika. To także 10 trafienie zespołu z Łęcznej po rzucie rożnym w tym sezonie, żaden zespół nie zdobył tylu bramek po tym stałym fragmencie gry w lidze! Łęcznianie w tym momencie byli pewni pozostania w lidze, bo w Gdyni Arka przegrywała z Ruchem 0:1. Niestety, sytuacja zmieniła się już siedem minut później, gdy Arka wyrównała po bramce strzelonej ręką przez Rafała Siemaszkę. Jak sędzia Tomasz Musiał i jego asystent tego nie zauważyli? Trudno nawet sobie to wyobrazić. Na domiar złego tuż przed przerwą Zagłębie dporowadziło na Arenie Lublin do remisu, po kapitalnym strzale Jakuba Tosika.
Podział punktów w Lublinie i Gdyni nie był jeszcze dla górników taki zły, bo utrzymanie wciąż zależało od nich samych. Łęcznianie za wszelką cenę chcieli jednak mecz z Zagłębiem wygrać i za otwartą grę w końcówce spotkania zapłacili słoną cenę.
W 86. minucie rozgrywający znakomite spotkanie bramkarz gospodarzy Wojciech Małecki obronił wprawdzie kontrowersyjny rzut karny podyktowany przez sędziego za zagranie piłki ręką przez Adama Dźwigałę (arbirter popełnił błąd, bo piłka wstrzelona w pole karne odbiła się najpierw od nogi interweniującego obrońcy, a następnie od naturalnie ułożonej ręki), ale był bezradny wobec dobitki Adama Buksy i piłka pechowo odbijając się od słupka i jego głowy wpadła do siatki. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry wynik, kapitalnym uderzeniem górników dobił Jarosław Kubicki. KB

Górnik Łęczna – Zagłębie Lubin 1:3 (1:1)

Górnik: Małecki – Matei, Dźwigała, Gérson, Leândro – Bonin, Atoche (75 Ubiparip), Drewniak (62 Grzelczak), Sasin, Hernández (85 Tymiński) – Śpiączka.
Zagłębie: Polaček – Todorovski, Guldan, Jach, Čotra – Janus (68 Janoszka), Tosik, Kubicki, Starzyński (85 Piątek), Mazek (60 Woźniak) – Buksa.
Bramki: 1:0 Gérson 16 , 1:1 Tosik 40, 1:2 Małecki 88 samob., 1:3 Kubicki 90+4. Żółta kartka: Dźwigała (G.). Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów: 5395.