Mistrzowski kwartet na góralską nutę

Mateusz Misiewicz – renault clio – mistrz Polski w klasie A/PL-Clio

14. Wyścig Górski Prządki 2017 zakończył tegoroczną rywalizację w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski. Kierowcy z naszego regionu znakomicie zaprezentowali się na malowniczej, ale wymagającej trasie Korczyna-Czarnorzeki: Ewa Wójtowicz, dzięki trzecim miejscom w klasie A-1600, sięgnęła po tytuł mistrza Polski, dołączając do Mateusza Misiewicza, który tryumf w klasie A/PL-Clio zapewnił sobie na poprzednich zawodach, a w Beskidzie Niskim był bezkonkurencyjny w klasie A/PL-2000. Tomasz Bartoszek i Jarosław Adamiak, już po sobotniej odsłonie wyścigu i drugich lokatach mogli świętować zdobycie tytułów I wicemistrzów Polski odpowiednio w klasach A/PL-1600 i E-I-2000. Na podium ostatnich rund sezonu stawali również Mariusz Stec, Sławomir Kaźmierak i Sergio Azzini.

Ewa Wójtowicz – citroen C2R2 – mistrz Polski w klasie A-1600

Z dziewiątki naszych kierowców najwięcej laurów zgarnął… debiutant w Korczynie – Mateusz Misiewicz, dwukrotnie zwyciężając w A/PL-2000 oraz zdobywając puchary za drugie i trzecie miejsce w grupie A/PL. Kierowca zmienił zgłoszenie na bardziej liczną klasę aut z silnikami do 2 litrów pojemności, chcąc sprawdzić, na ile konkurencyjne byłoby niemal seryjne renault clio w walce z siedmioma teoretycznie mocniejszymi wyścigówkami. Wyniki tej konfrontacji były sporym zaskoczeniem: Misiewicz w sobotę pokonał doświadczonego Janusza Janię w hondzie integrze różnicą 4,5 sekundy, a w deszczową niedzielę wręcz rozbił rywala, uzyskując czas dwóch podjazdów lepszy o ponad 14 sekund (!). Ale nie wygrana w klasie była głównym celem naszego kierowcy na ostatnich zawodach, a obrona trzeciej pozycji w klasyfikacji grupowej przed szarżującym Marcinem Dopierałą w mitsubishi lancerze. Wbrew pozorom nie była to walka Dawida z Goliatem, szczególnie w pierwszym dniu, gdy clio straciło niecałe 5 sekund do mocniejszego auta z napędem 4×4. Przegrana na mokrej trasie nie była niespodzianką i w efekcie oznaczała koniec marzeń Misiewicza o drugim górskim tytule w 2017 roku.

Tomasz Bartoszek – honda civic – I wicemistrz Polski w klasie A/PL-1600

Z kolei najbardziej nerwowo było w teamie Ewy Wójtowicz (citroen C2R2), która do ostatniego podjazdu musiała bronić pierwszej pozycji w punktacji klasy A-1600. Aby zdobyć złoto, nasza zawodniczka musiała ukończyć każdą z rund co najmniej tuż za najgroźniejszym rywalem – Maciejem Sołobodowskim (peugeot 208 R2). Szyki Ewie mogli popsuć Rafał Kręcioch (peugeot 208 R2) oraz Marcin Wrona (opel adam R2) i nie były to pozbawione podstaw przypuszczenia: Wrona dwukrotnie zwyciężył, a Kręcioch był bliski tryumfu w niedzielnej części imprezy. O tym, jak zacięta była to rywalizacja, świadczą wyniki prób wyścigowych, w których za każdym razem notowano inną kolejność kierowców na mecie czy też np. różnice w czasach ostatniego podjazdu zawodów, w którym pierwsza trójka zmieściła się w 0,008 (!) sekundy. Ewa w sobotę zanotowała trzeci i drugi wynik, kończąc dzień na trzeciej pozycji za Wroną i Sołobodowskim, z niecałą sekundą straty do kierowcy peugeota. W rozstrzygającym dniu zaczęła od czwartej pozycji tuż za rywalem do złota. Potem Sołobodowski co prawda popisał się najszybszym przejazdem, ale Wójtowicz ustąpiła mu wspomnianą wyżej, wręcz niezauważalną różnicą czasu. Dziwna niedyspozycja Kręciocha w ostatniej próbie zepchnęła go z pierwszej lokaty poza czołową trójkę, w efekcie kolejność na mecie była identyczna jak w sobotę i tym samym Ewa sięgnęła po mistrzowski tytuł.

Jarosław Adamiak – honda civic – I wicemistrz Polski w klasie E-I-2000

Srebro w klasie A/PL-1600 obronił w Korczynie już w sobotę Tomasz Bartoszek. Walka o tytuł I wicemistrza Polski z Tomaszem Kozickim poszła na noże już w pierwszej próbie wyścigowej zawodów, w której lublinianin zanotował zaledwie 0,3 sekundową stratę do liderującego rywala. Rozstrzygający sobotnią walkę podjazd wygrał dwukrotny tryumfator – Radosław Ćwięczek, mistrza Polski w klasie N-2000, który na zawody w Korczynie… zamienił się na auta z mistrzem A/PL-1600 Arkadiuszem Borczykiem. „Oranżadka” Bartoszka finiszowała na drugim miejscu, zostawiając na trasie kawałek zderzaka po kontakcie z oponami, a Kozicki po błędzie zakończył dzień na najniższym stopniu podium. W efekcie zainkasowane przez Tomka punkty zapewniły mu bezpieczną przewagę nad Kozickim w klasyfikacji sezonu. Świeżo upieczony I wicemistrz nie zamierzał odpuszczać również w drugim dniu, zaczynając od jeszcze mniejszej straty do niedawnego konkurenta o srebro – o 0,041 sekundy. Potem Bartoszek przyznał, że nieco gorzej poszło mu w końcowej części trasy, wiodącej przez Rezerwat Prządki i efekcie w 12 rundzie GSMP kolejność w klasie hond civic brzmiała Ćwięczek-Kozicki-Bartoszek.
Pechowo, jeśli chodzi o zawody w Korczynie, szczęśliwie w przypadku wyników sezonu, wypadł start Jarosława Adamiaka. Nasz kierowca, rywalizujący mocno zmodyfikowaną hondą civic w klasie E-I-2000, podobnie jak Bartoszek bronił drugiej lokaty w klasyfikacji, walcząc z Marcinem Staniakiem w bmw 318 is i podobnie jak kolega z lubelskiego teamu zdołał tego dokonać już w sobotę. Najpierw wygrał ze Staniakiem o 0,4 sekundy, następnie ustąpił mu o 0,1, co w efekcie dało drugą lokatę w rundzie, tuż za mistrzem Polski Przemysławem Pieniążkiem (renault clio). Pech dopadł Adamiaka w niedzielę – na pierwszej próbie wyścigowej awarii uległ silnik hondy i nasz zawodnik zakończył rywalizację. Na metę rundy nie dotarł również Pieniążek, a dosyć niespodziewanym zwycięzcą został Marcin Wilusz – „odwieczny” rywal… Misiewicza, który dozbroił renaulta clio i zgłosił w mocniejszej klasie.
O wielkim pechu może mówić Mariusz Stec, który walczył o tytuł II mistrza Polski w klasyfikacji generalnej. Rozkręcający się z upływem sezonu urzędowianin w Sopocie zaczął udanie rywalizować z mistrzem Polski 2017 Waldemarem Kluzą (skoda fabia), więc wydawało się, że odrobienie 5-punktowej straty do zajmującego trzecią pozycję i jeżdżącego bez błysku Romana Barana (mitsubishi lancer) będzie formalnością. Pierwszy dzień potwierdził to przypuszczenie: Stec był drugi, o włos za dwukrotnie najszybszym Kluzą (+0,317 s.), Baran finiszował dopiero piąty, ponad 12 sekund za zwycięzcą. Rehabilitacja kierowcy lancera nastąpiło w niedzielę: pierwszą próbę ukończył tuż za fiestą proto naszego wielokrotnego mistrza (+0,010), a kolejną pojechał już ponad sekundę szybciej od Mariusza, spychając go z drugiej na trzecią lokatę. Po podliczeniu wyników sezonu Stec przegrał „pudło” w klasyfikacji generalnej o… jeden punkt.
Po raz kolejny udanie zaprezentował się Sławomir Kaźmierak (honda civic), sięgając po puchar za drugie miejsce w niedzielnych zmaganiach klasy E-I-2000. Miejsce na podium zawdzięcza co prawda wpadkom liderów: Pieniążka i Adamiaka, ale też trzeba przyznać, że tempo, którym jechał w debiucie na trasie z Korczyny do Czarnorzek, było bardzo dobre. W sobotnich podjazdach był dwukrotnie czwarty, a w niedzielnych – drugi, wyprzedzając trzeciego w łącznej punktacji klasy Marcina Staniaka o 1,2 sekundy. W wynikach sezonu uplasował się tuż za czołową trójką.
Czwartymi lokatami, zarówno w zawodach, jak i w klasyfikacji GSMP 2017, zakończył zmagania Rafał Michalczak, walczący swą hondą civic w klasie A/PL-1600. Lublinianin w swoim stylu nabierał tempa z podjazdu na podjazd, co ewidentnie pokazywały wyniki konfrontacji np. z Bartoszkiem: na kolejnych próbach wyścigowych strata do kolegi z Lublina wynosiła 6,3, 6,0, 3,2 i 1,5 sekundy. Dzięki dobrej postawie Michalczak obronną ręką wyszedł w minirywalizacji o czwarte miejsce w punktacji, dwukrotnie w pobitym polu zostawiając szybszego w pierwszej części sezonu Tomasza Dybisza (honda civic).
Ponownie w górach można było zobaczyć Sergio Azziniego. Kierowca z Janowa Lubelskiego zamierza na stałe wrócić do rywalizacji w następnym sezonie w odświeżonym i zmodyfikowanym technicznie ferrari 355. W sobotę nasz zawodnik pojechał trochę zachowawczo, ale w drugim dniu zapisał na swe konto bardzo dobry, kontaktowy wynik z dwójką pozostałych kierowców, zgłoszonych w klasie E-I+2.0/4×2, tracąc do drugiego miejsca tylko 0,4 sekundy.
Prawdopodobnie jednorazowy występ w citroenie C2R2 zanotował Paweł Wójtowicz. Przypomnijmy, że lublinianin rozbił porsche 944 na zawodach w Małastowie i od tego czasu pauzował, odbudowując auto. Występem w Korczynie wspomógł siostrę – Ewę – w zdobyciu mistrzostwa (frekwencja w klasie A-1600), a w wynikach zawodów, jadąc bez ryzyka, uplasował się na czwartym i piątym miejscu.
Z Korczyny Łukasz Głowacki