Motor przegrał z radnymi

Dyskusja o wsparciu Motoru Lublin miejską dotacją zdominowała obrady nad zmianami w tegorocznym budżecie miasta podczas ostatniej sesji rady miasta. Ostatecznie klub nie otrzyma planowanych 400 tysięcy złotych. Dodatkowe pieniądze zostaną podzielone pomiędzy kluby walczące w trzech najwyższych klasach rozgrywkowych w innych dyscyplinach sportu.
Zdaniem radnych opozycji, ale i radnych z koalicyjnego Wspólnego Lublina, nieprzejrzystość finansów w Motorze jest niepokojąca. – Przypomnę, że w ubiegłym roku zarząd klubu zakładał awans drużyny Motoru Lublin do klasy wyżej, a teraz potyka się w trzecioligowych rozgrywkach z sołectwem Kosmos Nowotaniec. Miałem nadzieję, że ujrzymy plan finansowy na przyszły sezon i rozliczenie. Nie mamy wglądu w to, jak spółka funkcjonuje. Nie znamy jej strategii i bilansów – mówił radny Zbigniew Ławniczak (PiS).
– Trudno nie zgodzić się z faktem, że brakuje tu przejrzystości. Pamiętajmy też, że w Lublinie jest nie tylko Motor, ale np. Lublinianka, która rok temu grała w tej samej klasie rozgrywkowej, a wsparcia takiego nie miała – dodawał radny Marcin Nowak (Wspólny Lublin).
– Teraz Motor jest liderem ligi, takie są fakty – bronił klubu Piotr Dreher (PO). Prezydent Krzysztof Żuk jednak wprowadził autopoprawkę. Środki zostaną przeznaczone równomiernie, na inne kluby rywalizujące w najwyższych klasach rozgrywkowych. I wyjaśniał: – To nie jest tak, że finanse miasta są nietransparentne. Proszę o dowody, a jeśli ich nie ma, to proszę nie czynić takich zarzutów. Przyjmuję do wiadomości, że część rady nie chce finansowania Motoru, ale taka jest rola miasta, by finansować sport i stawiać sobie cele. Mimo porażki w barażach o II ligę kierunek Motoru pozostaje ten sam. Awans – zapowiedział prezydent Krzysztof Żuk.

Za dużo na plac?

Drugim zapalnym punktem w proponowanych zmianach budżetowych było zwiększenie wydatków na przebudowę placu Litewskiego. Jeszcze przed głosowaniem werdykt opozycji w tej kwestii był znany. – Będziemy przeciwni przesunięciu 3, a właściwie 4,6 miliona złotych na plac Litewski – zapowiadał Tomasz Pitucha, szef klubu radnych PiS.
Te środki o wiele bardziej przydałyby się w dzielnicach. – Wystarczyłyby na wiele drobnych, ale potrzebnych inwestycji – mówili Eugeniusz Bielak i Piotr Popiel (obaj PiS). – Wydajemy na kolejne odkrycia na placu Litewskim, ale nie dla rozwoju Lublina – wytykał radny Popiel.
O tym, że wydatki na ten cel są słuszne, przekonywał z kolei wiceprezydent Artur Szymczyk. – Dodatkowe środki przejdą na wykopanie kanału, który odprowadzał dawniej ścieki. Był on pięć metrów głębiej niż przypuszczaliśmy. Zakładamy zabezpieczenie pomnika Piłsudskiego, prace wykopaliskowe przy Pedecie, odnowienie pomnika Nieznanego Żołnierza – wyliczał wiceprezydent.
Ostatecznie zmiany w budżecie w kształcie proponowanym przez prezydenta zostały uchwalone głosami radnych PO i WL, którzy po objęciu mandatu przez radną Ewę Stadnik mają w radzie jeden głos przewagi nad PiS – 16 do 15.
BARTŁOMIEJ CHUDY