Nabór broni chełmską PWSZ

Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego szuka oszczędności i bierze pod lupę państwowe wyższe szkoły zawodowe. Te z najmniejszą liczbą studentów chce likwidować. Rektor chełmskiej PWSZ dr Arkadiusz Tofil zapewnia, że uczelni nic nie grozi.

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Sandomierzu będzie najprawdopodobniej zlikwidowana. Kształci zaledwie niespełna 200 studentów. Podobny los może spotkać uczelnie tego typu w Sulechowie i Gnieźnie. Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego dokładnie przygląda się działalności i kosztom utrzymania państwowych wyższych szkół zawodowych. Te, które słabo sobie radzą z naborem, nie mają odpowiedniej bazy, a jednocześnie generują wysokie koszty, mogą zostać zamknięte.
O los Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie nie obawia się jej nowy rektor dr Arkadiusz Tofil. – Jestem spokojny o przyszłość uczelni – mówi. – Co roku możemy pochwalić się stabilnym naborem, zwłaszcza jeśli chodzi o kierunki techniczne. W bieżącym roku będziemy mieli nieco więcej nowych studentów, niż przed rokiem. W sumie wszystkich około 2000. Poza tym należy pamiętać o naszej szerokiej bazie dydaktycznej, czym nie wszystkie uczelnie mogą się poszczycić.

Tofil podkreśla, że uczestniczył w spotkaniu ministra szkolnictwa wyższego, Jarosława Gowina z rektorami państwowych wyższych szkół zawodowych. – Szef resortu jasno dał do zrozumienia, że uczelnie, które nie współpracują ściśle z lokalnym przemysłem lub rynkiem pracy, albo nie mają kierunków kształcenia pozwalających zdobyć poszukiwany zawód, mogą mieć trudności z dalszym normalnym funkcjonowaniem – mówi rektor. – Najlepszym przykładem, jeśli chodzi o chełmską PWSZ, jest kierunek lotniczy. Po jego ukończeniu sto procent naszych absolwentów dostaje pracę. Nie znam osoby po tym kierunku, która dziś jest bezrobotna. Minister na spotkaniu nawiązał też do demografii, a ta jest bezlitosna, o czym najlepiej przekonała się PWSZ w Sandomierzu. (ps)