Nasi drodzy parlamentarzyści

Ogólnopolskie media rozliczają parlamentarzystów z wydatków na prowadzenie biur, w tym tzw. kilometrówek. Również my postanowiliśmy zajrzeć do najnowszych, rocznych sprawozdań złożonych przez posłów i senatora z okręgu chełmskiego.

Każdy z parlamentarzystów miał w ubiegłym roku przyznany na prowadzenie biura ryczałt w wysokości 23 310 zł miesięcznie, czyli 279 720 zł rocznie. Spośród posłów, którzy reprezentują nasz okręg nr 7, co do grosza wydał go Jarosław Sachajko z koła Demokracja Bezpośrednia, ale pozostali parlamentarzyści też niewiele zaoszczędzili.

Niemal wszyscy (nie licząc posła PiS Marcina Romanowskiego, który ubiegły rok spędził na Węgrzech) maksymalnie wykorzystali limit na przejazdy związane z wykonywaniem mandatu posła czy senatora, wydając w ciągu roku po 43–48 tys. zł, co oznacza, że miesięcznie pokonywali dystans ok. 3,4 tys. kilometrów, a rocznie ponad 40 tys. kilometrów, czyli okrążali kulę ziemską. Od tego roku muszą te wyjazdy mocno ograniczyć albo dokładać do nich z własnej kieszeni, bo zgodnie z zarządzeniami marszałków Sejmu i Senatu obowiązuje sztywny, miesięczny limit kilometrówek – 1500 km.

Jak wyglądały roczne wydatki z ryczałtów na utrzymanie biur poszczególnych parlamentarzystów?

Senator Józef Zając (Klub Senacki Trzecia Droga) najwięcej, bo aż 130 tys. zł, wydał na wynagrodzenia pracowników biura zatrudnionych na umowę o pracę. Blisko 40 tys. zł kosztował najem lokalu na biuro senatorskie, 48 300 zł stanowiły wydatki na kilometrówki, ponad 5,5 tys. zł kosztowały ogłoszenia i informacje w mediach oraz na billboardach, a aż 21 tys. zł stanowiły wydatki reprezentacyjne (senator nie sprecyzował, jakie).

Poseł Anna Dąbrowska-Banaszek (PiS) najwięcej wydała na wynagrodzenia zatrudnionych na umowę o pracę pracowników swojego biura – 66,9 tys. zł plus 39,1 tys. zł na wynagrodzenia wypłacane na podstawie zawartych umów zlecenia i o dzieło. Ponad 4,7 tys. zł wydała na korespondencję i ogłoszenia oraz wykorzystała cały limit na kilometrówki (48,3 tys. zł). Ponad 50 tys. zł kosztował wynajem lokalu na biuro poselskie, 11,1 tys. zł – zakup materiałów biurowych, prasy i środków czystości, 18,4 tys. zł kosztowały kwiaty i nagrody, a prawie 8 tys. zł – środki spożywcze. Tylko 350 zł stanowiły w ubiegłym roku wydatki na prowadzenie strony internetowej.

Prawie bez wsparcia pracowników i współpracowników (jako jedyny z posłów nie ma obecnie żadnego współpracownika na etacie ani społecznego – tak przynajmniej wynika ze strony Sejmu) radzi sobie poseł Krzysztof Grabczuk (KO). W ubiegłym roku na wynagrodzenia pracowników biura na etacie wydał zaledwie 17 000 zł (najmniej z parlamentarzystów), ale ponad 38 tys. zł wydał na wynagrodzenia wypłacane na podstawie umów zlecenia czy o dzieło. Prawie 19 tys. zł stanowiły wydatki na korespondencję i ogłoszenia, a prawie 10 tys. zł – na wynajem sal na spotkania z wyborcami. Poseł wykorzystał prawie cały limit na kilometrówki (48 tys. zł), do tego wydał 580 zł na przejazdy taksówkami. Ponad 42 tys. zł kosztował wynajem lokalu na biuro poselskie, a 8,2 tys. zł – sprzęt elektroniczny (m.in. iPhone za 2,7 tys. zł i dwa translatory za w sumie 3,3 tys. zł) oraz wyposażenie biura. Niewiele ponad 1,3 tys. zł poseł wydał na swoją stronę internetową, 4,7 tys. zł na wieńce i wiązanki, 3,5 tys. zł na nagrody rzeczowe, a 3 tys. zł na artykuły chemiczne i spożywcze. 11 tys. zł pochłonęły koszty związane ze spotkaniami z wyborcami.

Poseł Monika Pawłowska (PiS) najwięcej wydała na wynagrodzenie pracowników biura zatrudnionych na umowę o pracę – ponad 78,5 tys. zł. 43,5 tys. zł wydała na kilometrówki i 25 tys. zł na wynajem samochodu do celów służbowych, choć według oświadczenia majątkowego ma swoją Skodę Superb z 2009 r. Wynajem pomieszczeń na biura poselskie kosztował 33 tys. zł. Poważny wydatek (ponad 15 tys. zł) stanowiło utworzenie i obsługa strony internetowej. Do tego 1,1 tys. zł kosztowały kwiaty, 1560 zł catering na spotkania z wyborcami, a 1,8 tys. zł – drobne nagrody i rekwizyty na święta państwowe.

Poseł Witold Tumanowicz (Konfederacja) najwięcej wydał na wynagrodzenie pracowników biura poselskiego – 152 tys. zł. Do tego prawie 60 tys. zł wydał na wynagrodzenia na podstawie zawartych umów zlecenia i o dzieło. Prawie 48 tys. zł kosztowały przejazdy służbowe, a 15,5 tys. zł – wynajem biura poselskiego. Ponad 5 tys. zł stanowiły wydatki na wynajem sal na spotkania z wyborcami, 3,1 tys. zł – wydatki na materiały biurowe, prasę i wydawnictwa, a 510 zł – na kwiaty okolicznościowe.

Poseł Wiesław Różyński (PSL), ostatni z parlamentarzystów z okręgu nr 7 mający swoje biuro poselskie w Chełmie (od tego roku), w 2025 roku na wynagrodzenia pracowników biura poselskiego (wówczas miał je tylko w Biłgoraju) wydał 103,7 tys. zł. Poseł nie szczędził również na ekspertyzy i opinie, które kosztowały 12,3 tys. zł, oraz stronę internetową – również 12,3 tys. zł. Ponad 45,3 tys. zł kosztowały przejazdy służbowe, do tego 29,7 tys. zł wynajem samochodu służbowego, choć jak wynika z oświadczenia majątkowego, poseł wraz z małżonką mają dwa prywatne samochody – Volvo XC60 i Mitsubishi ASX. Blisko 29 tys. zł stanowiły wydatki na wynajem lokalu na biuro poselskie, ok. 2 tys. zł – na materiały biurowe, prasę i środki bhp, 8,7 tys. zł – na drobne nagrody i rekwizyty na święta państwowe, 6,9 tys. zł – na kwiaty i wiązanki, a 7,3 tys. zł – na catering na spotkania z wyborcami. Red