Niesamowity finisz Chełmianki

ChKS CHEŁMIANKA – LUBLINIANKA LUBLIN 4:2 (0:1)
0:1 – Milcz (37), 1:1 – Wołos (62 karny), 1:2 – Skoczylas (70), 2:2 – Banaszak (77), 3:2 – Kompanicki (83), 4:2 – Wołos (87).


ChKS: Kijańczuk – Wołos, Niewęgłowski, Maliszewski (74 Banaszak), Falisiewicz, Prytuliak, Kobiałka, Uliczny, Budzyński (74 Kwiatkowski), Kompanicki, Koprucha (63 Kotowicz).
Ci, co nie zdecydowali się spędzić sobotniego popołudnia na stadionie miejskim w Chełmie, niech żałują. Już dawno nie było tylu emocji, co podczas konfrontacji Chełmianki z Lublinianką. Jeszcze na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem sędziego wydawało się, że gospodarze mogą doznać sensacyjnej porażki. Podopieczni Artura Bożyka grali jednak do końca z olbrzymią wiarą w ostateczny sukces. To, co stało się między 77, a 87 minutą obecni na meczu kibice zapamiętają na długo. Chełmianka nie dość, że dwukrotnie goniła wynik, doprowadziła do remisu, to jeszcze poszła za ciosem, strzeliła dwa gole i odniosła kolejne w sezonie zwycięstwo, które przybliża ją do upragnionego awansu.
Początek meczu w wykonaniu gospodarzy był obiecujący. Kilka składnych akcji skrzydłami napawało optymizmem, tym bardziej, że w pierwszych 10 minutach chełmianie oddali już trzy groźne strzały na bramkę rywala. Lublinianka odpowiedziała uderzeniem z rzutu wolnego, po którym zastępujący w bramce Damiana Drzewieckiego (nie grał z powodu ważnych spraw rodzinnych) Łukasz Kijańczuk odbił piłkę przed siebie. Chełmianka jak zwykle prowadziła grę, zdecydowanie przeważała, ale gole nie chciały wpaść. Z dystansu dwukrotnie z wolnych groźnie uderzał Michał Kobiałka, lecz bez efektów bramkowych. W 37 min. po wydawałoby się niegroźnej kontrze goście zdobyli gola. Do zagranej na lewą stronę piłki ruszył Jarosław Milcz z Lublinianki i Jakub Niewęgłowski. Z bramki do futbolówki zupełnie niepotrzebnie ruszył Kijańczuk. Mający nieco bliżej do piłki Milcz dopadł jej pierwszy i kopnął obok bezradnego bramkarza Chełmianki. Ta wturlała się do siatki, a Lublinianka niespodziewanie objęła prowadzenie. Gospodarze ruszyli do przodu, jednak do przerwy wynik pozostał bez zmian.
W drugiej połowie goście zamurowali własną bramkę ograniczając się do sporadycznych kontrataków. Przewaga Chełmianki rosła z każdą minutą. W 62 min. miejscowi przeprowadzili składną akcję, po której Damian Falisiewicz w polu karnym rywala dograł piłkę Mateuszowi Kompanickiemu, ten uderzył na bramkę, a futbolówka trafiła w rękę wykonującego wślizg Jacka Paździora. Sędzia musiał wskazać na jedenasty metr. Karnego na gola zamienił Michał Wołos, który po pierwszej mało udanej połowie, w drugiej – jak na prawdziwego kapitana przystało – poprowadził drużynę do zwycięstwa. Gdy wydawało się, że Chełmianka ruszy do ataku, bramkę strzelili goście. Lublinianka wykonywała rzut wolny w środkowej strefie boiska. Do wrzuconej w pole karne piłki ruszył z bramki Kijańczuk, ale nie zdążył jej zagrać. Chełmski bramkarz wpadł na Michała Maliszewskiego, co wykorzystał Dawid Skoczylas i strzałem głową z 12 metrów zdobył prowadzenie dla swojej drużyny. Trener Artur Bożyk zdecydował się na podwójną zmianę. Na boisko wprowadził dwóch Przemków, Kwiatkowskiego i rekonwalescenta Banaszaka. Wcześniej wszedł Hubert Kotowicz. Wprowadzeni zawodnicy, zwłaszcza Banaszak i Kotowicz, wzmocnili siłę ognia. Lublinianka z każdą minutą była coraz słabsza, piłkarze gości nie nadążali za szybkimi skrzydłowymi Chełmianki. Widać było, że odczuwają jeszcze środowy mecz Pucharu Polski z Motorem Lublin. Trzy minuty po wejściu na boisko Banaszak doprowadził do remisu. Długim podaniem w jego kierunku popisał się Aleksiej Prytuliak. Wychowanek Hetmana Żółkiewka przejął futbolówkę w polu karnym gości i nie dał żadnych szans bramkarzowi rywali. Chełmianka poszła za ciosem. W 83 min. akcję rozpoczął ciężko pracujący przez całe 90 minut zarówno w defensywie, jak i ofensywie Paweł Uliczny. Futbolówka trafiła na prawe skrzydło do Falisiewicza, ten dośrodkował wprost na głowę Kompanickiego i gospodarze wyszli na prowadzenie. Kropkę nad „i” postawił Wołos. Po dośrodkowaniu Prytuliaka z wolnego, piłka trafiła przed pole karne do Kobiałki. Pomocnik chełmskiego zespołu strzelił technicznie po ziemi, bramkarz odbił piłkę, dopadł do niej kapitan Chełmianki i ulokował futbolówkę w siatce.
Bez wątpienia w sobotnim meczu zespół trenera Bożyka pokazał charakter. Po raz drugi w tej rundzie przegrywał 0:1 i 1:2, a mimo to potrafił się pozbierać i odnieść zwycięstwo. Wygrana z Lublinianką przybliżyła Chełmiankę do upragnionego awansu. Być może chełmianie sukces będą świętować już w środę 31 maja, kiedy to w Werbkowicach o 17.00 zagrają z miejscowym Kryształem. Jeśli wyniki nie ułożą się po myśli piłkarzy Chełmianki, fetę z okazji awansu będzie trzeba przełożyć na niedzielę 4 czerwca, kiedy to o 15.00 na stadionie miejskim w Chełmie podopieczni Artura Bożyka zmierzą się z Kłosem Gmina Chełm. (s)