Niespodzianka wisiała na włosku…

HETMAN ZAMOŚĆ – VICTORIA ŻMUDŹ 2:1 (2:1)
1:0 – Otręba (16), 2:0 – Turczyn (25), 2:1 – Ścibior (34).
VICTORIA: Wasyniuk – Brodalski, Wagner, Kołodziejczyk, Grądzki, Tywoniuk (73 Pogorzelec), K. Sawa, Kasprzycki (63 Misztal), Struk (84 Żmuda), Furta, Ścibior.
Z obawami jechali piłkarze Victorii na mecz z wiceliderem Hetmanem Zamość. Okazało się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Co prawda pierwsze 45-minut należało do gospodarzy, którzy przy lepszej skuteczności już do przerwy mogli rozstrzygnąć losy potyczki, ale w drugiej połowie zespołem lepiej grającym była Victoria. W końcówce spotkania Hetman cofnął się i bronił jednobramkowego prowadzenia. Niespodzianka wisiała na włosku. Niewiele brakowało, a piłkarze ze Żmudzi urwaliby punkty walczącemu z Chełmianką o awans do trzeciej ligi zespołowi z Zamościa.
– Źle rozpoczęliśmy ten mecz, pierwsza połowa kompletnie nam nie wyszła – opowiadał po spotkaniu trener gości, Piotr Moliński. – Nie graliśmy tego, co nakreśliliśmy sobie w szatni. W środku pola przegrywaliśmy większość pojedynków, nie było odpowiedniego krycia. Hetman dominował motorycznie i fizycznie. Mógł prowadzić znacznie wyżej, m.in. Drozd trafił w poprzeczkę i miał jeszcze dwie inne dogodne sytuacje do zdobycia bramki. Jedynego gola strzeliliśmy po indywidualnej akcji Damiana Ścibiora, który wykorzystał złe ustawienie bramkarza i trafił do siatki.

Za to w drugiej części spotkania Victoria zagrała o niebo lepiej. – Porozmawialiśmy sobie w szatni, ustaliliśmy pewne zasady i nasza gra uległa zdecydowanej poprawie. W tej części gry stworzyliśmy więcej sytuacji do zdobycia gola od Hetmana. Byliśmy bardzo bliscy wywiezienia punktu, a przy odrobinie szczęścia nawet i trzech. W samej końcówce dwie idealne sytuacje do zmiany wyniku miał Tomasz Pogorzelec. W obu przypadkach nie trafił do niemalże pustej bramki. Tomkowi zabrakło zimnej krwi. Wyrównać mógł też Jurij Furta, ale zaczął przekładać piłkę z nogi na nogę i nic z tej akcji nie wyszło. Poza tym mieliśmy kilka dośrodkowań z rzutów wolnych, rożnych, jednym słowem, były sytuacje, z których mogliśmy strzelić gola – dodaje trener Moliński.
Przed Victorią mecz z liderem rozgrywek, Chełmianką. – W naszej sytuacji każdy mecz jest ważny – mówi Piotr Moliński. – Walczymy o utrzymanie się w lidze i potrzebujemy punktów. Dlatego też nie położymy się na murawie i nie poddamy bez walki. Mam nadzieję, że w niedzielnym spotkaniu Tomek Pogorzelec zagra od pierwszej minuty, przez co mocniejszy będzie nasz środek pola. Cieszy fakt, że wszyscy zawodnicy będą do mojej dyspozycji, nikt nie pauzuje za żółte kartki, choć kilku graczy ma już po trzy, lub siedem żółtek, a to oznacza, że muszą się pilnować – dodaje szkoleniowiec Victorii. Spotkanie w Żmudzi odbędzie się w niedzielę 19 marca o 14.00. (s)