Nokaut w pierwszej połowie

KŁOS GMINA CHEŁM – LUBLINIANKA LUBLIN 1:3 (0:3)
0:1 – Skoczylas (4), 0:2 – Stefański (19), 0:3 – Okoń (38), 1:3 – P. Gierczak (53).
KŁOS: Porzyc – Siatka, Kowalski, E. Poznański (46 Ciechoński), S. Wyrostek (65 Omelko), Flis, Bala, Żwirbla (74 Kimel), Sołtysiuk (46 P. Gierczak), Drzewicki, Olęder.
Bardzo źle rozpoczął się ten mecz dla beniaminka z gminy Chełm. W 4 min. fatalny błąd popełnił Emil Poznański. Wybijając piłkę z własnego pola karnego trafił w Dawida Skoczylasa. Odbita od rywala futbolówka przelobowała stojącego kilka metrów przed bramką Bartłomieja Porzyca i nieoczekiwanie zatrzymała się w siatce. – Ten gol nas podłamał – mówił po meczu Robert Tarnowski, szkoleniowiec Kłosa. – Przestaliśmy grać w piłkę. Lublinianka natomiast złapała wiatr w żagle i ruszyła do zdecydowanych ataków.
W 19 min. Erwin Sobiech dograł dokładną piłkę do Piotra Stefańskiego, ten poradził sobie z obrońcą i Porzyc po raz drugi musiał sięgać do siatki po piłkę. W 38 min. defensywa Kłosa pomyliła się przy offsajdzie. Kewin Okoń wykorzystał źle zastawioną pułapkę i w sytuacji sam na sam, najpierw minął bramkarza Kłosa, a następnie posłał piłkę do pustej bramki. Lublinianka stwarzała kolejne okazje, na szczęście dla gospodarzy Sobiech i Skoczylas nie potrafili ich wykorzystać.
– W pierwszych 45 minutach gry można powiedzieć, że goście dominowali zdecydowanie – podkreśla Robert Tarnowski. – Wynik 0:3 to najniższy wymiar kary, jaki nas spotkał. W przerwie dokonaliśmy zmiany w linii defensywnej, wpuściłem na boisko doświadczonego Tomasza Ciechońskiego, który uspokoił naszą grę obronną. Dobrą zmianę dał też Patryk Gierczak. To on strzelił jedynego gola dla naszej drużyny. Dostał piłkę na skrzydło i w dobrym tempie zakończył akcję strzałem obok bezradnego bramkarza. Patryk miał jeszcze jedną dogodną sytuację, ale jej nie wykorzystał – posłał piłkę nad poprzeczką. Szkoda, bo gdybyśmy złapali kontakt z rywalem, ten mecz różnie mógł się potoczyć. Po zmianie stron Lublinianka nie była już tak groźna, jak w pierwszej połowie. W zasadzie nie stworzyła sobie żadnej klarownej sytuacji – dodaje R. Tarnowski.
Kłos przegrał drugi mecz z rzędu, oba ze spadkowiczami z III ligi. Przed nim jeszcze kilka trudnych spotkań, m.in. z Hetmanem Zamość, Górnikiem II Łęczna i Chełmianką. Podopiecznych Roberta Tarnowskiego czekają teraz dwa trudne wyjazdy, do Werbkowic i Kocka. – Dziś Lublinianka wygrała z nami zasłużenie, bo nie można z tak doświadczonymi zespołami grać tak, jak my to pokazaliśmy. Po stracie pierwszego gola nie wiedzieliśmy, co mamy robić. W kolejnych meczach musimy przede wszystkim poprawić grę obronną i przestać tracić głupie bramki. Wiemy, że mamy przed sobą trudnych rywali, ale wiemy również, że jeśli nie skończymy rundy z dorobkiem przynajmniej 20 punktów, to wiosną będzie bardzo ciężko utrzymać się. Runda rewanżowa jest zawsze trudniejsza od jesiennej – twierdzi szkoleniowiec Kłosa Gmina Chełm.(red)