Od 0:2 do 3:2…

SPS EKO RÓŻANKA – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 3:2 (0:2)
0:1 – Suduł (7), 0:2 – Arnold Kister (25 karny), 1:2 – Sobów (55), 2:2 – Romaniuk (80), 3:2 – Romaniuk (90).
SPS EKO: Witkowski – Łobko, Żakowski, Sobów, Kruk, Chwedoruk (80 M. Gołąb), Magdysh, Jankowski, J. Gołąb, Skorupski, Romaniuk. Trener – Sławomir Skorupski.
BRAT: Pypa – Ćwirta, Wojciechowski II, Kociuba (65 K. Szadura), Malinowski, Jopek (72 Drapsa), Arnold Kister, Szczepaniuk (60 Wojciechowski I), M. Szadura, P. Szadura, Suduł. Trener – Andrzej Krawiec.
Sędziowali: Pawlak oraz Ragan i Neckar.
Faworytem sobotniego starcia byli gospodarze, ale to Brat w pierwszej części dominował. – Graliśmy naprawdę dobry futbol, przesuwaliśmy się całym zespołem, zagęszczaliśmy środek boiska, na nic Różance nie pozwalaliśmy – analizuje Andrzej Krawiec, trener zespołu z Siennicy Nadolnej. Aktywna i mądra gra dała Bratu dwa gole. Już w 7 min. Suduł urwał się obrońcom gospodarzy i silnym strzałem z 7 m pokonał Witkowskiego. W 25 min. sędzia podyktował jedenastkę dla gościu po faulu Żakowskiego we własnym polu karnym. Jej pewnym egzekutorem okazał się Arnold Kister. Szansę na trzecią bramkę dla Brata zaprzepaścił Paweł Szadura, który źle podał do niepilnowanego przez nikogo Suduła. Gdyby goście trafili na 3:0, pewnie byłoby po meczu. – W szatni doszło do męskiej rozmowy i po zmianie stron chłopcy wzięli się do roboty – mówi Antoni Kruk, kierownik SPS Eko. Mocnym punktem w grze gospodarzy okazały się stałe fragmenty gry. Najpierw Sobów zdobył gola głową po dobrej wrzutce Jakuba Gołąba z rożnego, a w 80 min. po strzale Jankowskiego z wolnego piłkę udanie dobił Romaniuk. – To kolejny mecz, w którym gramy dobrze, a bramki tracimy po rzutach wolnych, czy rożnych, musimy coś z tym zrobić, lepiej się ustawiać. Jak to poprawimy jeszcze nie jednemu zespołowi zabierzemy punkty – zauważa Krawiec. Na domiar złego dla gości, gdy wydawało się, że mecz zakończy się sprawiedliwym podziałem punktów, w ostatniej minucie Romaniuk po raz drugi pokonał Pypę, tym razem dobijając uderzenie Skorupskiego. – Szkoda mi chłopaków, bo zostawili serce na boisku, a i tak przegrali. Warto dodać, że w drugiej połowie murawa nie nadawała się do gry, było grząsko, piłka zachowywała się w sposób nieprzewidywalny, to bardzo utrudniało grę – komentuje trener Brata. (kg)