Ogniwo wygrało w ulewie

OGNIWO WIERZBICA – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 2:1 (0:1)
0:1 – Jędrzejuk (20 samobójcza), 1:1 – B. Mazurek (71 karny), 2:1 – Knot (78).
OGNIWO: Zagraba (46 Tkaczyk) – Kłos, Nowaczek, Jędrzejuk, Sobczuk, Krupski (54 Siwek), Skorupski, Remiś (46 Gałecki), Knot, Stańczuk (90 Chlebiuk), B. Mazurek. Trener – Sławomir Skorupski.

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Daniel Orłowski, Moniakowski, Grzesiuk, Roczon, Lechowski, Braniewski, A. Osoba, Iwaniuk, D. Osoba (70 Dumin), Pasternak (80 K. Jędruszak). Trener – Damian Osoba.

Mecz w Wierzbicy zepsuła ulewa, która przeszła nad boiskiem w I połowie. – Rzeczywiście, lało, jak z cebra, co nie ułatwiało gry obu zespołom – mówi Artur Wawruszak, kierownik Ogniwa. Wynik otworzyli goście po samobójczym trafieniu Jędrzejuka. Na bramkę gospodarzy strzelał Pasterank, Zagraba wypluł futbolówkę przed siebie, a ta niefortunnie odbiła się od obrońcy z Wierzbicy. – Poza tą sytuacją goście w zasadzie nam nie zagrażali. Spokojnie graliśmy swoje i czekaliśmy na efekty – mówi Wawruszak. Ogniwo atakowało, ale gola długo zdobyć nie mogło, dobrze bronił Pawlak.

Wszystko zmieniło się w 70 min. W polu karnym gości faulowany był Stańczuk, a jedenastkę pewnie wykorzystał Bartłomiej Mazurek. Minęło kilka minut i było 2:1. – Wywalczyliśmy rzut wolny. Goście wybili piłkę przed pole karne, tam dopadł do niej Karol Knot i uderzył nie do obrony – opowiada kierownik zespołu z Wierzbicy. – Wygraliśmy skromnie, ale zasłużenie – dodaje. – Oddawaliśmy za mało strzałów, a jak się nie strzela to nie można zdobywać bramek. Ogniwo było lepsze, my nie wytrzymaliśmy fizycznie trudów spotkania, kilku zawodników łapały skurcze – komentuje Adrian Osoba, zawodnik Spółdzielcy. (kg)