Oldboje wygrali Avii mecz

AVIA ŚWIDNIK – ChKS CHEŁMIANKA 2:1 (2:0)
1:0 – Białek (21), 2:0 – Prędota (39), 2:1 – Budzyński (85).


AVIA: Piotrowski – Lusiusz (57 Jarzynka), Kołodziej, Drelich, Barański, Nowak (57 Maluga), Głaz, Mroczek, Białek (73 Mateusz Wołos), Szpak (64 Czułowski), Prędota.
ChKS: Drzewiecki – Michał Wołos, J. Niewęgłowski, Chodziutko, D. Niewęgłowski (90 Kwiatkowski), Banaszak (81 Kotowicz), Uliczny, Piekarski, Michalak (67 Koszel), Prytuliak, Olszak (63 Budzyński).
Sędziował: Piotr Burak (Zamość). Żółte kartki: Czułowski (A), Chodziutko (C). Widzów: 900.

O meczu w Świdniku piłkarze Chełmianki powinni jak najszybciej zapomnieć. Doznali drugiej w rundzie wiosennej porażki, a tylko momentami przypominali zespół, który udanie rywalizował ze Stalą Rzeszów, czy Wólczanką Wólka Pełkińska. Są też pozytywy. W końcu do siatki rywali trafił Michał Budzyński, a po blisko półrocznej przerwie na boisko powrócił Hubert Kotowicz.

Wojciech Białek i Piotr Prędota – nazwiska tych doświadczonych piłkarzy, zawodnicy Chełmianki znają doskonale. Zwłaszcza tego drugiego, który gdy grał w Stali Rzeszów, strzelił chełmskiej drużynie aż pięć goli. Białek też dał się chełmianom we znaki. Trafiał do siatki dwukrotnie w sezonie 2015/2016. To właśnie gole tych rutynowanych graczy w środę dały Avii komplet punktów. Co ciekawe, obaj są… oldbojami, w tym roku skończą 36 lat…
Artur Bożyk w Świdniku nie mógł skorzystać z pauzującego za żółte kartki Mateusza Kompanickiego. Brak wychowanka Lewartu Lubartów na boisku był aż nadto widoczny. Lewe skrzydło Chełmianki nie funkcjonowało tak dobrze, jak w meczach, w których Kompanicki był obecny na placu gry. Pierwsze minuty w wykonaniu gości nie były złe. Chełmianka próbowała narzucić swój styl gry, szukała recepty na defensywę gospodarzy, jednak formacja obronna Avii rozbijała akcje chełmian już na 25 metrze. Kilka razy Chełmianka znalazła się w okolicach pola karnego przeciwnika, jednak nie potrafiła tak rozegrać piłki, by zaskoczyć defensorów i bramkarza świdnickiej drużyny. W 2 min. z 18 m uderzał Piotr Piekarski, ale piłka poszybowała pół metra nad poprzeczką. Niestety, był to jedyny groźny strzał, jaki chełmianie oddali w pierwszych 45 minutach gry na bramkę Avii. W mecz dobrze nie weszli ani Przemysław Banaszak, ani Mateusz Olszak, który bardzo chciał pokazać się z jak najlepszej strony, jednak to nie był jego najlepszy dzień. Co istotne też, zawodnicy gospodarzy nie zostawiali ofensywnym graczom Chełmianki zbyt wiele miejsca, często podwajali krycie, co ułatwiało im odbiór piłek. Szarpać z przodu próbował Oleksiej Prytuliak, lecz często nie miał z kim rozegrać piłki. Banaszak z Olszakiem grali jakby na zwolnionych obrotach, nie potrafili skutecznie urwać się defensorom gospodarzy.
Avia z kolei rozgrywała niezłe zawody pod względem taktycznym. W środkowej strefie boiska dobrze radził sobie Krystian Mroczek, napędzający akcje miejscowych. W 21 min. gospodarze wymienili kilka podań, aż piłkę otrzymał Mroczek. Wypatrzył wbiegającego za plecami Michała Wołosa Białka i zagrał idealną piłkę w pole karne. Napastnik Avii wyprzedził kapitana Chełmianki i chytrym strzałem głową w długi róg pokonał bezradnego Damiana Drzewieckiego. Na stratę gola goście właściwie nie zareagowali, bo i miejscowi na to nie pozwolili. W 39 min. Białek popisał się dobrej jakości dośrodkowaniem z rzutu rożnego. Mocno bitą piłkę głową uderzył Prędota, pakując ją pod poprzeczkę. Strzał był na tyle silny, że Drzewiecki nie zdołał skutecznie zareagować.

W drugiej połowie Chełmianka osiągnęła przewagę, była dłużej w posiadaniu piłki, Avia zaś skupiła się na grze defensywnej i wyprowadzaniu szybkich kontrataków. Z tej przewagi nic nie wynikało. Dopiero Michał Budzyński, który wszedł za Olszaka na ostatnie pół godziny, rozruszał grę gości w ataku. Kilka razy przedarł się przez linię obronną rywala, jednak jego uderzenia nie były precyzyjne. W 85 min. poprawnie grający w tym spotkaniu Paweł Uliczny zagrał długą piłkę w kierunku Budzyńskiego. Ten wygrał pojedynek z obrońcami, wbiegł z futbolówką w pole karne i strzelił z kąta tuż przy krótkim słupku. Zaskoczony Piotrowski nie był w stanie uratować Avii przed utratą gola. To był pierwszy gol „Budzika” w III lidze. Chełmianka ruszyła po jeszcze jedną bramkę, ale by wyrównać, zabrakło czasu. Avia natomiast miała trzy bardzo groźne kontry. Sam na sam z Drzewieckim byli zarówno Białek, jak i Prędota. We wszystkich sytuacjach bramkarz Chełmianki popisał się świetnymi interwencjami. Zwłaszcza przy strzale Prędoty, odbijając piłkę intuicyjnie nogą. (s)