Osłabiona Włodawianka nie dała rady

TOMASOVIA TOMASZÓW LUBELSKI – WŁODAWIANKA WŁODAWA 4:0 (3:0)
1:0 – Melnyczuk (8), 2:0 – Karólak (19), 3:0 – Melnyczuk (38), 4:0 – Kłos (86).
WŁODAWIANKA: Danielczuk – Aftyka, Więcaszek, Bartnik, Leszczyński, Drachanczuk, Zaborek (59 Książak), Kędzierski, Nielipiuk, Błaszczuk, Kiszyjew.
Włodawianka znów miała problemy kadrowe. Ze względu na kontuzje nie zagrali Piotr Chodziutko, Daniel Polak i Adrian Smolik, a sprawy zawodowe zatrzymały Norberta Zdolskiego i Pawła Sorokę. – Brak kilku naszych podstawowych zawodników na pewno odbił się na naszej grze, choć kilka razy dobrze pograliśmy piłką. Dwie pierwsze bramki straciliśmy po prezentach – mówił po meczu Marek Drob, trener Włodawianki. – Inna sprawa, że przy stanie 0:0 stuprocentową sytuację do zdobycia bramki miał Mateusz Kędzierski, ale jej nie wykorzystał. Z takimi rywalami, jak Tomasovia, gdy ma się jedną „setkę”, trzeba ją wykorzystać i liczyć później na szczęście. Wracamy do Włodawy bez punktów, przed nami mecz ze Stalą Kraśnik, musimy się pozbierać i zacząć wygrywać. Żeby mieć pewne utrzymanie w czwartej lidze trzeba wygrać jeszcze co najmniej dwa pojedynki – dodaje M. Drob.
Mecz ze Stalą Włodawianka rozegra w niedzielę 21 maja o 17.00. (s)