Oswoić cukrzycę

To jedna z najgroźniejszych chorób cywilizacyjnych. Wg szacunków, w 2020 roku będzie chorować na nią aż 4 mln Polaków. Objawia się m.in.: ciągłym pragnieniem, sennością i częstym oddawaniem moczu. Może nieść groźne powikłania. Mowa o cukrzycy. Chełmianie, którzy na nią chorują, przekonują jednak, że ta choroba – choć wiąże się z wyrzeczeniami – to nie wyrok.

 

Jak podaje serwis cukrzycapolska.pl, około 3,5 mln Polaków choruje na cukrzycę. Aż jedna trzecia z tych osób, czyli ponad milion, pozostaje niezdiagnozowanych. Oznacza to, że co jedenasta osoba w Polsce cierpi na tę chorobę. Szacunkowo każdego roku ilość chorych rośnie o 2,5 proc. i jeśli liczba zachorowań będzie wzrastać w dotychczasowym tempie, to za 3-4 lata w Polsce będzie już około 4 mln chorych.
Zaliczana do grupy chorób metabolicznych cukrzyca charakteryzuje się podwyższonym poziomem glukozy we krwi. Ze względu na przyczynę i przebieg choroby można wyróżnić cukrzycę typu 1 i typu 2.
Cukrzyca typu 1 polega na pierwotnym niedostatecznym wydzielaniu insuliny, przy zachowaniu normalnej wrażliwości tkanek na ten hormon.

Najczęstszą postacią cukrzycy jest ta typu 2. Polega ona na zmniejszonej wrażliwości tkanek na insulinę. Nieleczona prowadzi do groźnych powikłań. Wysoki poziom cukru we krwi, utrzymujący się przez długi czas może uszkadzać wiele narządów. Może niszczyć siatkówkę oka, powodując retinopatię, a ta nieleczona może prowadzić do ślepoty; zwiększa ryzyko zawału serca i udaru mózgu, może uszkadzać nerki, uszkadzać włókna nerwowe, powodując zaburzenia czucia, zwłaszcza w obrębie stóp; powoduje niedokrwienia, może prowadzić do trudno gojących się owrzodzeń. Choć powikłania wydają się być straszne, to ci, którzy zmagają się z cukrzycą, przekonują, że choroba to nie wyrok i przy zachowaniu kilku zasad, można z nią żyć.
U Sebastiana Szybistego cukrzycę typu pierwszego zdiagnozowano, gdy miał 9 lat. Często chciało mu się pić, często korzystał z toalety i był senny.
– Raz w szkole, podczas lekcji, zasnąłem. Nauczycielka zgłosiła to mojej mamie. Pojechaliśmy do szpitala, gdzie sprawdzono mi poziom glukozy we krwi. Jej stężenie wynosiło 320 mg/dl, co jednoznacznie świadczyło o cukrzycy. Nigdy nie miałem do nikogo pretensji, jeśli chodzi o chorobę, byłem młody i akceptowałem wszystko, co się wokół mnie działo. Może gdybym zachorował później, to bym się buntował i pytał: „dlaczego akurat ja”, a tak od samego początku na spokojnie poznawałem własny organizm – wspomina.
Dziś ma pompę insulinową i – jak mówi – choroba nie jest dla niego problemem ani ograniczeniem. Jednak zanim to się stało, musiał nauczyć się, jak „pracuje” jego organizm, co wymagało częstych pomiarów glukozy.

– Myślę, że w porównaniu do osób całkowicie zdrowych, jestem od nich często bardziej aktywny fizycznie. Gram w trzeciej lidze koszykówki mężczyzn, latem jeżdżę na rowerze, wakeboardzie, w zimie korzystam z basenu i jeżdżę na snowboardzie. Skaczę też ze spadochronem z wysokości 2000 metrów.
Choroba nigdy nie była i nadal nie jest dla niego przeszkodą także w zdobywaniu wiedzy i rozwijaniu się. – Dobrze radzę sobie z nauką – opowiada Sebastian. – Po liceum skończyłem „Medyki”, zdobywając 8 z 9 wyróżnień. Dziewiąte wyróżnienie było przyznawane za oddawanie krwi, a ja nie mogę tego robić, ze względu na chorobę. Dostałem się na fizjoterapię na AWF w Białej Podlaskiej. W tym roku obroniłem licencjat i wybieram się na studia magisterskie.
Sebastian zaznacza, że przy cukrzycy najważniejsza jest właściwa dieta i wysiłek fizyczny, który pomaga w unormowaniu poziomu glukozy we krwi.
– Nie będzie dobrych pomiarów cukrów, jeśli nie trzymamy odpowiedniej diety – podkreśla student. – Powinno się unikać tłustych posiłków i cukrów prostych. Dieta powinna być bogata w cukry złożone, dania gotowane, a posiłki jedzone w 3- 4-godzinnych odstępach. Nie powiem, że nie jem tłustych i słodkich posiłków, ale kiedy pozwalam sobie na coś takiego, to uprawiam sport, co pomaga spalić tę nadwyżkę. Oczywiście tu też trzeba zachować umiar. Gdy wysiłek będzie zbyt intensywny, będzie powodował niedocukrzenia.
Jan Łoza z cukrzycą typu drugiego zmaga się już od wielu lat. Pierwsze objawy były typowe: senność, ciągłe pragnienie, częste oddawanie moczu, potliwość.
– Na badaniach okresowych w pracy, a pracowałem w chełmskiej cementowni, wyszło, że mam cukier na poziomie 462 mg/dl – wspomina. – Lekarz chciał mnie wysłać do szpitala, ale zbliżały się święta Bożego Narodzenia i odmówiłem, co dziś z perspektywy czasu oceniam jako złą decyzję. Ale wówczas zmieniłem dietę. Zrezygnowałem ze słodyczy, ciast i znacznie ograniczyłem białe pieczywo, dzięki czemu cukier spadł mi do 123-130 mg/dl.
Na początku pan Jan przyjmował leki przeciwcukrzycowe, a dziś korzysta z insuliny. – Jest mi tak po prostu wygodniej. Kiedy się bierze tabletki, trzeba bardzo pilnować diety. Przy insulinie mogę sobie pozwolić na coś, czego nie mógłbym zjeść, biorąc leki doustne – mówi.
Chełmianin zaznacza, że nigdy nie załamał się z powodu choroby. – Myślę, że dużo zależy od psychiki. Wiadomo, że kiedy dowiedziałem się o chorobie, przejąłem się. Mój stan był poważny. Miałem już białko w moczu, ale po dwóch tygodniach pilnowania diety było lepiej. Jakoś daję sobie radę. Powiem szczerze, że obecnie nie zawsze przestrzegam diety. Na szczęście mam insulinę. Mierzę sobie poziom cukru 5 razy dziennie. Te pomiary są bardzo ważne i trzeba tego pilnować – mówi.
Zdaniem Jana Łozy wiele osób – zwłaszcza starszych – ma złe nawyki. Zamiast na spacerach, wolny czas spędza na kanapie. – Powtarzam zawsze moim kolegom, żeby nie siedzieli przed telewizorami. Wysiłek fizyczny to podstawa, nie tylko przy cukrzycy. Można jeździć na rowerze, spacerować czy uprawiać nordnic walking. Da się zauważyć, że rośnie świadomość społeczeństwa na temat cukrzycy. Niestety, wiele osób nie korzysta z tej wiedzy. Wolą siedzieć przed telewizorem albo komputerem, niż pójść na spacer lub przejechać się rowerem po pięknym Chełmie – mówi.
Od 2004 roku Jan Łoza działa społecznie, rozpowszechniając wiedzę na temat cukrzycy. Był jednym z założycieli Chełmskiej Szkoły Cukrzycy i działał w Stowarzyszeniu „Diabetyk Chełmski”. Dziś krzewi wiedzę o chorobie indywidualnie, organizując bezpłatne badania.
– Ostatnio wspólnie z Apteką „Centrum” zorganizowaliśmy badania w kilku gminach podczas dożynek i innych imprez plenerowych – opowiada. – Takie wyjazdy są bardzo potrzebne. W Zbereżu, podczas Europejskich Dni Dobrosąsiedztwa, przebadaliśmy około 120 osób, w Hniszowie – 150 i za każdym razem wykryliśmy po kilka przypadków cukrzycy lub nadciśnienia. (kw)