Otwarcie CSK

Centrum Spotkania Kultur wreszcie po oficjalnej inauguracji, 1 października. Bez biletów, na podstawie specjalnych zaproszeń, kilkaset osób ze świata kultury, nauki, polityki i mediów przeżyło uroczysty koncert w sali operowej CSK. Społeczność Lublina mogła obejrzeć jego transmisję na fasadzie multimedialnej gmachu
– „Teatr w Budowie” to produkcja własna CSK z udziałem znanych artystów Lublina i naszego regionu – wyjaśniał przed imprezą dyrektor Piotr Franaszek.
Bez żadnych powitań, roboczo, jak na budowie, rozpoczął się ów koncert podsumowujący cykl otwarcia Centrum. „Na początku był teatr” – przekonywał Włodzimierz Staniewski, twórca Teatru Gardzienice, który zreferował dzieje teatru. Jego ekipa barwnie ilustrowała kolejne fazy dojrzewania rozwoju tej gałęzi sztuki.
W chwilę później na ekranie zaistniała filmowa reminiscencja mozolnej rekonstrukcji tego gmachu niemal z ruiny – owoc talentu urbanistycznego lubelskiego architekta Bolesław Stelmach.
Powstał największy w tej części Polski ośrodek kultury: w założeniu regionalnej, o ambicjach ogólnopolskich, europejskich. Akcentowali to w swych przemówieniach marszałek województwa Sławomir Sosnowski, wicemarszałek Krzysztof Grabczuk i prezydent miasta Krzysztof Żuk, dziękując za wkład pracy wszystkim kreatorom tej instytucji. Niektórzy z nich byli obecni na sali: m.in. Janusz Palikot, czy Jacek Sobczak.
Kojąco brzmiały słowa: „A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój” – to utwór Budki Suflera, właśnie sprzed 40 lat. Krzysztof Cugowski oraz jego synowie Piotr i Wojciech przejmująco zinterpretowali ten utwór z towarzyszeniem Chóru i Orkiestry Filharmonii Lubelskiej.

Możliwości wielkiej sceny

Wykorzystała je Fundacja Sztukmistrze, dając próbki sztuki nowego cyrku oraz tancerze grupy UDS w dynamicznej choreografii „budowniczych”.
Skubas – artysta z lubelskim rodowodem, nim zaśpiewał piękną kołysankę, wspomniał swe wygłupy na placu tej budowy i interwencję milicji, która uratowała mu życie.
Fascynujący, świetlisty taniec wykonał Daniel Stryjecki, wzmocniony na wielkim ekranie multimedialnym – efekt doprawdy trudny do ogarnięcia. Chwilę potem „Z kwiatów lipca miałaś suknię” poetycko wyłagodził scenę Jan Kondrak.
Brawa należą się za animacje filmowe z wykorzystaniem przestrzeni CSK, również za komputerowo przetworzone rzuty architektoniczne budynku. To swoiste dzieła sztuk wizualnych ubarwiały koncert.
Chwała organizatorom za jego opracowanie muzyczne, którego dokonał Piotr Kurek.
Ale to jeszcze nie koniec roku otwarcia w CSK. 12 listopada zaśpiewa tu brytyjski gwiazdor Seal, który pierwotnie miał wystąpić na gali otwarcia. Bilety nadal dostępne…
Marek Rybołowicz