Patron młodych na dzisiejsze czasy

Rok 2018 jest obchodzony w Kościele katolickim w Polsce jako Rok Świętego Stanisława Kostki, patrona dzieci i młodzieży, studentów, nowicjuszy i nowicjuszek, alumnów, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży oraz wielu miast, w tym Lublina.


O tym wyborze zadecydowała zarówno 450. rocznica śmierci św. Stanisława, jak i program duszpasterski Kościoła. Ważnym motywem ogłoszenia roku 2018 Rokiem św. Stanisława Kostki stał się także zwołany na październik b.r. synod biskupów w Rzymie, poświęcony młodzieży i rozeznaniu powołania.

Wiek chłopca, roztropność mężczyzny

Św. Stanisław Kostka herbu Dąbrowa urodził się w 1550 r. w Rostkowie k. Przasnysza na Mazowszu w pobożnej rodzinie kasztelana zakroczymskiego. Rodzice: Jan i Małgorzata z Kryskich wychowywali swoje liczne potomstwo bardzo rygorystycznie. Do 12. roku życia Stanisław pobierał nauki u miejscowego kapelana. Potem jego i starszego brata, Pawła, uczył Jan Biliński, który wyjechał z chłopcami na dalsze nauki do prowadzonego przez jezuitów gimnazjum cesarskiego w Wiedniu. Tu pogłębiała się duchowość przyszłego świętego. Jego dojrzałość, pracowitość, sumienność, pilność i niebywałe podejście do wiary i spraw Bożych oraz stronienie od uciech życia było źle odbierane nie tylko przez rówieśników, ale i przez własnego brata. Chłopiec był poszturchiwany i szykanowany, ale był bardzo stanowczy w tym co robi. Na zaczepki odpowiadał, że do wyższych rzeczy jest stworzony… Jak go określał potem przełożony szkoły jezuickiej, „był wiekiem chłopcem, a roztropnością mężczyzną”.

Wizje w chorobie

Były to czasy rozwoju reformacji. Po 8 miesiącach zamknięto internat o.o. jezuitów i Stanisław trafił do domu luteranina Kimberkina, który, gdy chłopiec poważnie zachorował zimą 1565 r., nie zgodził się na wizytę katolickiego duchownego. Nie mogąc przyjąć Komunii św., przyszły jezuita miał wizję – zjawiła mu się patronka dobrej śmierci, św. Barbara, z dwoma aniołami i podała mu wiatyk. W czasie tej samej choroby miał jeszcze drugie widzenie: najświętsza Maria Panna złożyła mu na ręce Dzieciątko. Od niej też Stanisław doznał cudu uzdrowienia i usłyszał polecenie, żeby wstąpił do Towarzystwa Jezusowego.
W Wiedniu okazało się to niemożliwe, gdyż surowi rodzice nie wyrazili wymaganej zgody. Nie mając innego wyjścia, Stanisław wyrzekł się bogatej ojcowizny, przebrał w strój żebraczy i wyruszył w drogę ku świętości. Nie do Rzymu, bo przewidział, że tam może być poszukiwany, lecz pieszo dotarł do Augsburga w Niemczech, a gdy tam nie zastał generała jezuitów, o. Piotra Kanizego, wyruszył do Dillingen w Bawarii. Przeszedł w sumie 650 km i został przyjęty na próbę. W drodze, nie mogąc przyjąć Komunii św. w kościele protestanckim, otrzymał ją od anioła, co utwierdziło go w wyborze drogi życiowej. W tym czasie pod wpływem protestantyzmu z klasztoru odeszło dwóch zakonników, w tym jeden Polak. Nie ułatwiało to Stanisławowi życia. W konwikcie pracował w kuchni i sprzątał pokoje, ale szybko został doceniony i Kanizy wysłał obiecującego młodzieńca do Rzymu, gdzie wreszcie wstąpił 28 października 1567 r. do upragnionego nowicjatu.
Przyjął go osobiście generał jezuitów, o. Franciszek Borgiasz, który tak jak o. Piotr Kanizy został później świętym.

Umrę…

Stanisław, zachwycający wszystkich swoją duchową dojrzałością i rozmodleniem, nagle uprzedził współtowarzyszy, że wkrótce umrze. Prosił jedynie św. Wawrzyńca, by przeszedł do wieczności 15 sierpnia. Tak też się stało. Nastąpił raptowny atak malarii i Stanisław zmarł w powszechnej opinii świętości tuż po północy w święto Wniebowzięcia NMP.
Po 2 latach, gdy otworzono jego trumnę, okazało się, że jego ciało nie uległo w ogóle rozkładowi. Został pochowany i do dziś spoczywa w kościele pw. św. Andrzeja na Kwirynale. Kult świętego młodzieńca zrodził się natychmiast i spontanicznie. Piotr Skarga opisuje w „Żywotach Świętych”, że gdy trafił do Rzymu, 5 tys. obrazków z podobizną Stanisława Kostki nie wystarczało, by zaspokoić potrzeby wiernych.
Król Jan Kazimierz był przekonany, że to dzięki modlitwom przed cudownym obrazem Stanisława Kostki w kościele o.o. jezuitów w Lublinie, obecnej katedrze, wojsko polskie odniosło zwycięstwo w bitwie pod Beresteczkiem. W 1714 r. papież Klemens XI wydal dekret kanonizacyjny, natomiast aktu kanonizacji dokonał Benedykt XIII w 1726 r. W dwudziestolecie kanonizacji sprowadzono do Polski cząstkę relikwii. W uroczystościach jubileuszowych wziął udział sam prezydent państwa, prof. Ignacy Mościcki.
Świętemu przypisuje się, oprócz wielu cudów i uzdrowień, zwycięstwo pod Chocimiem w 1621 r. W tym dniu ks. Oborski widział w obłokach św. Stanisława Kostkę proszącego Maryję o zwycięstwo.

Odrodzenie kultu

W Polsce kult świętego osłabł nieco po kasacie zakonu jezuitów, ale odrodził się w drugiej połowie XIX i na początku XX w. zwłaszcza, kiedy św. Stanisława Kostkę obrano patronem polskiej młodzieży. W 1923 r. bp Marian Fulman założył w Lublinie Gimnazjum Biskupie. Była to prywatna średnia szkoła katolicka dla młodzieży męskiej. Budowa obiektu o pow. 6 tys. metrów kw., w którym dziś mieści się biskupiak, dzisiejsze Gimnazjum i XXI LO imienia św. Stanisława Kostki, finansowana z datków zbieranych w całej diecezji, trwała 7 lat. W czasie wojny w budynku mieściły się koszary i szpital wojenny. Po wojnie próby odzyskania budynku na potrzeby szkoły podejmował m. in. Stefan Wyszyński. Zamknięto ją, wydawało się ostatecznie, w 1962 r. Ponad 20 lat temu została reaktywowana przez bpa Bolesława Pylaka. Witraże w kaplicy szkolnej zostały poświęcone niezwykłemu patronowi szkoły, obrazując filary wychowawcze szkoły poprzez pracę, życie sakramentalne, odnalezienie swojego miejsca w życiu i świecie oraz świętość w codzienności i łączność z Ojcem Świętym. Dotychczas lubelski biskupiak wykształcił m.in. ponad 200 kapłanów, w tym 5 biskupów.

Wierność w rzeczach małych

Po dziś dzień św. Stanisław Kostka jest jednym z najbardziej znanych w świecie świętych Polaków. Pod jego wezwaniem wzniesiono w Polsce ok. 60 kościołów, wśród nich katedrę w Łodzi i kościół na Żoliborzu w Warszawie. Do najpiękniejszych należy jednak sanktuarium w Nowym Jorku. Święty w ikonografii przedstawiany jest w stroju jezuity, najczęściej, jak przyjmuje Komunię Świętą z rąk św. Barbary lub anioła. Jego atrybuty to anioł podający mu komunię, Dziecię Jezus na ręku, krucyfiks, laska pielgrzymia, lilia, Madonna i różaniec.
Św. Stanisław Kostka jest wyzwaniem do sumiennego wykonywania obowiązków, czyli do tego, co Jezus nazywa „wiernością w rzeczach małych” ( por. Mt 25,21). XXI wiek to inne realia niż za czasów św. Sanisława Kostki. Teraz podstawowym zadaniem jest raczej, jak napisali biskupi w liście Episkopatu Polski na Rok Świętego Stanisława Kostki: „rozumienie ducha tego świętego, który nie dał się zwieść mirażowi wygodnego życia, zabezpieczonego majątkiem rodziców. Miał odwagę przeciwstawić się panującym modom i naciskom grupy. Nie chciał ani imponować, ani uczynić z życia jednej, wielkiej rozrywki. Był silną osobowością, miał swoją klasę i styl. Do końca zachował wolność. To nie był młody człowiek, który nie wie, po co żyje, jest znudzony i apatyczny, żądający od innych, a nie dający nic z siebie. Nie pozwalał sobie na eksperymenty w szukaniu szczęścia. Wiedział, że ten świat nie zaspokoi jego tęsknot, że prędzej czy później poczułby się w nim oszukany lub zawiedziony. Wiedział, że charakter – to nie tylko sprawa dziedziczenia cech po przodkach, nie tylko wpływ środowiska, ale rzetelna praca nad sobą. Wiedział też, że stawać się dojrzałym człowiekiem, to podejmować trud rozwoju”.
Elżbieta Kasprzycka