Pawilon na Wieniawie

Podczas piątkowego spotkania wspomnieniami sprzed lat z kolegami podzielił się Janusz Narkiewicz. Prezentujemy ja także na łamach „Nowego Tygodnia”:


Trwającą od 45 lat przygodę z basketem rozpocząłem jesienią 1966 roku. W prasie lubelskiej ukazało się wówczas ogłoszenie o naborze do sekcji klubu sportowego WKS Lublinianka. Na pierwszych zajęciach w pawilonie klubowym na Wieniawie pojawiło się około 40 chętnych. Selekcja prowadzona przez dr Stanisława Dzierżaka była niezwykle prosta i polegała na tym, że ustawiono nas w szeregu wg wzrostu i połowa ekipy o gorszych warunkach fizycznych odesłana została z kwitkiem do szatni. Dla „maluchów” pozostawała jednak ostatnia furtka w postaci zwerbowania do sekcji kolegi o wzroście powyżej 180 cm i z tej opcji musiałem korzystać trzykrotnie – pamiętam, że ostatnim moim przekonywającym „argumentem” decydującym o pozostaniu w zespole był Grzegorz Wallner późniejszy reprezentant Polski juniorów i czołowy zawodnik I-ligowego zespołu WKS Lublinianka (obecnie profesor – wybitny specjalista w zakresie chirurgii).

Mimo braku stosownych warunków fizycznych do gry w koszykówkę (171 cm) przez wiele lat miałem potem okazję z powodzeniem reprezentować barwy WKS Lublinianka w jednej drużynie z reprezentantami Polski, tj. wspomnianym Grzegorzem Wallnerem, Zdzisławem Szabałą, Januszem Florczakiem czy Adamem Gąsiorem osiągając wiele sukcesów w kategoriach młodzieżowych, z których największy to wicemistrzostwo Polski w kategorii juniorów starszych w II Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży w 1971 roku. Kilkuletni okres treningów w WKS Lublinianka wspominam ze szczególnym sentymentem – mieliśmy wspaniałych trenerów-wychowawców (wspomniany dr Stanisław Dzierżak, Andrzej Prędkiewicz, Roman Szczuka) i doskonałe wzorce do naśladowania w postaci „starszych kolegów”, mistrzów Polski juniorów, którzy w tym czasie awansowali do I ligi i występowali przez wiele lat w reprezentacji Polski (m.in. Andrzej Kasprzak, Waldemar Kozak, Władysław Brzozowski, Jerzy Plebanek).

Kameralny pawilon WKS Lublinianka od rana do nocy tętnił życiem sportowym, pamiętam że w soboty i niedziele non-stop rozgrywane były zawody koszykówki i siatkówki, często zdarzało się, że jednego dnia uczestniczyliśmy w 2-3 meczach reprezentując barwy klubu w różnych kategoriach wiekowych i różnych klasach rozgrywkowych (liga młodzików, liga juniorów, liga okręgowa, A-klasa). W samym Lublinie i okolicy w regionalnych ligach koszykówki występowało po kilkanaście zespołów (m.in. Lublinianka, Start, AZS, Motor, Spójnia, MKS Stavet, Avia Świdnik, Wisła Puławy, Chełmianka, MKS Chełm, LZS TMR, PZGł), przy czym wiodące kluby zgłaszały do rozgrywek nawet po kilka drużyn w jednej kategorii wiekowej.

Dla najmłodszych (młodzików) organizowano wiosną bardzo atrakcyjny turniej o „Puchar Kuriera”, do którego intensywne przygotowania trwały przez cały rok. Nieco starsi (juniorzy) mieli w perspektywie rozgrywane corocznie mistrzostwa Wojska Polskiego. Seniorzy rozgrywali początkowo w pawilonie na Wieniawie swoje mecze I ligowe (pamiętam, że najlepsze miejsca do oglądania znajdowały się wysoko na oknach, a ci szczęśliwcy, którym udało się dostać do hali mogli liczyć na miejsca siedzące w trzech rzędach znajdujących się ok. 1,5 m od boiska). Często odbywały się również w pawilonie atrakcyjne międzynarodowe mecze towarzyskie koszykówki. Przypominam sobie np. coroczne boje z mistrzem Bułgarii Balkanem Botevgrad, w barwach którego występowało kilku czołowych reprezentantów kraju (Dojcinov, Christow, Romansky, Czanew).

Pawilon WKS Lublinianka stanowił pod koniec lat 60-tych i na początku lat 70-tych prawdziwe Centrum sportu. Obok koszykarzy w hali sportowej odbywały treningi i rozgrywały mecze II ligowe zespoły siatkarzy i bokserów. Na przyległym stadionie trenowali i rozgrywali mecze II ligowi futboliści, znajdujące się obok pawilonu boisko do gier małych było w zimie domeną hokeistów, a w lecie 11 i 7 osobowych zespołów piłki ręcznej.

W podziemiach w małej salce trener Kazimierz Cegliński szkolił sztangistów należących wówczas do czołówki krajowej. Należy ponadto nadmienić, iż w WKS Lublinianka prowadzone były także zajęcia w sekcji kolarskiej, strzeleckiej i pływackiej, a jeszcze na początku lat 60-tych skoków narciarskich (drewniana skocznia narciarska znajdowała się obok boiska treningowego do piłki nożnej). Dla kilkudziesięciu zawodników WKS Lublinianka pełniących służbę wojskową pawilon na Wieniawie był miejscem stałego zamieszkania. W wolnych chwilach pomiędzy treningami wykonywali oni prace porządkowe przy obiektach, które w tym czasie (stadion główny i boisko treningowe, hala, boisko do gier małych) były prawdziwą wizytówką sportową m. Lublina.

Na zakończenie należy wspomnieć o ludziach nieodłącznie związanych z Lublinianką i często kojarzonych z pawilonem na Wieniawie. Wśród nich należy wymienić m.in. wieloletniego i zasłużonego kierownika klubu płk Józefa Wiśniewskiego, kierownika wyszkolenia sportowego mjr Ireneusza Gryta, dbających o dyscyplinę wśród żołnierzy dowódcę kompanii kpt Czesława Kurzynę i szefa kompanii st. sierżanta Henryka Kukiera (byłego mistrza Europy w boksie), pilnującego idealnego porządku na obiektach sportowych Borysa Oniszczuka czy chociażby nadzwyczaj troszczących się o sprzęt sportowy magazynierów Józefa i Wandę Kirenko”.