Pech w doliczonym czasie

POWIŚLAK KOŃSKOWOLA – VICTORIA ŻMUDŹ 1:0 (0:0)
1:0 – Wankiewicz (90+2).
VICTORIA: Wasyniuk – Brodalski, Wagner, Pawelec (56 Grądzki), Ścibior, Paskiv, Sawa (53 Kasprzycki), Struk, Fornal (74 Misztal), Zieliński (78 Muszyński), Tywoniuk.
Piłkarze Victorii i ich trener Piotr Moliński po meczu nie mieli dobrych nastrojów. – Tego spotkania nie powinniśmy przegrać, ba, byliśmy zespołem lepszym i to nam należała się wygrana. Byliśmy jednak nieskuteczni, a w dodatku w ostatnich 10 minutach mieliśmy pecha – mówi szkoleniowiec Victorii. – W 80 min. kontuzji doznał Mateusz Brodalski. Ponieważ zrobiłem wszystkie cztery zmiany, do ostatniego gwizdka sędziego graliśmy już w „dziesiątkę”. I było to najgorsze nasze 10 minut w całym spotkaniu. W doliczonym czasie Powiślak strzelił gola po błędzie całej drużyny. Nasz bramkarz też mógł się lepiej zachować, był to strzał do obrony – dodaje Moliński.
Zdaniem szkoleniowca Victorii, jego drużyna dyktowała warunki gry, lepiej operowała piłką. – Powiślak zagrał z dużym respektem do nas – mówi Piotr Moliński. – Nie atakował, czekał na nasz ruch. W zasadzie nie stwarzał sobie stuprocentowych okazji do zdobycia bramki, bo też na to mu nie pozwalaliśmy. Z kolei mój zespół miał kilka wybornych okazji, ale żadnej nie wykorzystał. Najbardziej szkoda sytuacji Adriana Zielińskiego. Miał dwie, najpierw bramkarz obronił instynktownie, w drugiej sytuacji posłał piłkę nad bramką. W 74 min. z boiska musiał zejść Paweł Fornal, który najprawdopodobniej skręcił staw skokowy, potem jeszcze kontuzja Brodalskiego, a grając w dziesięciu traciliśmy siły i dlatego też wracamy bez punktów. Nie możemy tracić bramek w doliczonym czasie. Wtedy potrzeba większej koncentracji, by pilnować tego, co się ma – dodaje trener Moliński.
W kolejnym meczu Victoria zagra u siebie z POM Piotrowice. Początek w sobotę 10 września o 17.00.(red)