Pech Kuby Piątka

Kuba Piątek przed startem do swojego trzeciego Dakaru. Niestety, tegoroczna przygoda z najtrudniejszym rajdem świata zakończyła się bardzo szybko, bo już na pierwszym etapie 

Nie takiego występu na trasie tegorocznego Rajdu Dakar spodziewał się Jakub Piątek, wychowanek KM Cross i HRT Racing, najlepszy lubelski motocyklista. 20. zawodnik poprzedniej edycji z zawodami pożegnał się już po pierwszym odcinku. Z rywalizacji wyeliminowała go kontuzja ręki.
– Jechałem bardzo ostrożnie, złapałem dobry rytm. Niestety, trafiłem na koleinę, „zabrało mi” przednie koło i skończyło się wywrotką. Kciuk wypadł ze stawu, ale jechałem dalej, choć bardzo mnie bolało. Na mecie odcinka lekarze zabandażowali mi rękę i przejechałem 350 km dojazdówki – Kuba Piątek podzielił się niedobrymi informacjami ze swoimi fanami na Facebooku. – Cały czas byłem przekonany, że to tylko wybity kciuk. Niestety, prześwietlenie na biwaku wykazało złamanie kości śródręcza. Bardzo chciałem jechać dalej i pewnie dałbym radę, ale kosztem zdrowia. Lekarze nie zgodzili się na mój dalszy udział w rajdzie. Jeszcze się ten Dakar nie zaczął, a dla mnie już się skończył – dodał Piątek.
Pierwszy odcinek tegorocznego Dakaru, z Asuncion do Resistencii liczył 454 kilometry, z czego 39 kilometrów to odcinek specjalny. Piątek zajął 38. miejsce. Niestety, z powodu kontuzji musiał wycofać się z dalszego ścigania.
MAG