Pech Michała Siatki

KŁOS GMINA CHEŁM – TOMASOVIA TOMASZÓW LUBELSKI 0:1 (0:1)
0:1 – Siatka (3 samobójcza).
KŁOS: Porzyc – Siatka, Kowalski, E. Poznański, S. Wyrostek, Chmiel (81 Kimel), Bala, Huk (46 Sołtysiuk), Świderski, Drzewicki (30 P. Gierczak), Wałczyk (77 Omelko).
Bardzo pechowo rozpoczął się ten mecz dla piłkarzy trenera Marka Tarnowskiego, debiutującego na czwartoligowych boiskach. Już w 3 min. po dośrodkowaniu piłki z lewej strony nieatakowany przez nikogo Michał Siatka chciał wybić futbolówkę poza pole karne, ale nieczysto trafił w nią i z 10 metrów posłał ją do własnej bramki. Mało kto przypuszczał, że gol ten zadecyduje o końcowym wyniku meczu.

W pierwszej połowie nieco lepsze wrażenie sprawiała Tomasovia, której sprzymierzeńcem był silnie wiejący wiatr. Zespół gości za sprawą młodego Staszczaka opanował środek pola, wygrywał więcej pojedynków, ale nie potrafił poważnie zagrozić bramce Bartłomieja Porzyca. Szybki na lewej stronie Orzechowski gubił się przed polem karnym, a ostre wrzutki Skiby w szesnastkę, czy dalekie wrzuty piłki z autu przez Karólaka nie przyniosły żadnych efektów.
Kłos też nie bardzo wiedział, jak postraszyć doświadczoną defensywę Tomasovii, kierowaną przez byłego gracza Motoru Lublin, Karwana. W 26 min. wynik mógł zmienić Łukasz Drzewicki, ale pod polem karnym rywala, będąc w dobrej sytuacji, wybrał złe rozwiązanie. Zamiast uderzać na bramkę, próbował minąć rywala i z akcji nic nie wyszło. Sam zawodnik nabawił się kontuzji i cztery minuty później musiał opuścić boisko. Brak Drzewickiego w ofensywie Kłosa było aż nadto widoczne.

Drugą połowę gospodarze rozpoczęli od uderzenia Alana Chmiela z dystansu. Bramkarz Tomasovii Bartoszyk to jednak fachowiec dużej klasy i pewnie złapał piłkę. Goście odpowiedzieli akcją i strzałem Orzechowskiego, ale Porzyc również był na posterunku. Kłos starał się grać do przodu, lecz nie potrafił stworzyć sobie klarownych sytuacji do zdobycia gola. Dośrodkowania w pola karne na niewiele się zdały. Rośli środkowi obrońcy Tomasovii doskonale radzili sobie w górnych pojedynkach. Brakowało też przyspieszenia gry, niekiedy Alan Chmiel czy Kazimierz Bala za długo przetrzymywali piłkę. W 68 min. drugą żółtą kartkę ujrzał Sławomir Wyrostek i sędzia musiał wykluczyć go z gry. Wydawało się, że zespół gości zepchnie miejscowych do obrony i strzeli kolejne bramki. Tymczasem Kłos zagrał bardzo ambitnie i walecznie, dążąc do remisu. W końcówce Tomasovia zaczęła się gubić we własnym polu karnym, obrońcy na oślep wybijali piłki, ale też miała trzy kontrataki, po których mogła zdobyć gola. We wszystkich trzech akcjach bardzo dobrze jednak interweniował Porzyc. W doliczonym czasie obronił strzał Mruka z 5 metrów. Ostatnim akcentem spotkania był rzut wolny dla gospodarzy, lecz dośrodkowanie Kordiana Sołtysiuka i tym razem padło łupem defensorów gości. – Przegraliśmy pechowo, remis byłby bardziej sprawiedliwy – podsumował mecz trener Marek Tarnowski.
A w sobotę 18 marca Kłos zagra na wyjeździe ze Stalą Kraśnik. Początek spotkania o 14.00. (s)