Pilipczuk miał piłkę meczową…

OGNIWO WIERZBICA – FRASSATI FAJSŁAWICE 2:2 (0:1)


0:1 – Szanfisz (13 samobójcza), 1:1 – Krupski (46), 2:1 – Krupski (69), 2:2 – Skorek (78).
OGNIWO: Zagraba – Gałecki, Nowaczek, Pilipczuk, Krupski, Kłos, M. Kołtun, Stańczuk (67 Wdowicz), Bąk (90 Siwek), Kozina (80 Sobczuk), Szanfisz. Trener – Jacek Kłos.
FRASSATI: M. Czajka – K. Baran, Dzirba, Lipa, Madeja, Młynarczyk (77 Skorek), P. Przebirowski (65 Chruściel), Robak, Adamiak, S. Baran, Stefaniak. Trener – Jerzy Szych.
Czerwona kartka: M. Kołtun (O) w 75 min. za dwie żółte. Sędziowali: Walczuk oraz Harko i Ptaszek.
Była 90 minuta meczu, gdy do piłki ustawionej na jedenastym metrze od bramki Michała Czajki podszedł Pilipczuk. – Było 2:2 i mieliśmy karnego czyli tzw. piłkę meczową. Mogliśmy zdobyć trzy punkty z bardzo silnym rywalem – opowiada Jacek Kłos, trener Ogniwa. Niestety dla gospodarzy Pilipczuk uderzył futbolówkę za lekko i Czajka zdążył wybić ją za linię końcową boiska. Po chwili sędzia zakończył spotkanie. Z remisu bardziej zadowoleni byli chyba goście. – Powinniśmy dziś wygrać, nie tylko nie wykorzystaliśmy jedenastki, ale zmarnowaliśmy też kilka tzw. setek. M.in. sytuacje sam na sam mieli Krupski i Kozina, ale dobrze bronił bramkarz gości. Mimo że nie zdobyliśmy trzech punktów, chciałbym pochwalić cały zespół. Zawodnicy zostawili na boisku sporo potu, miło było patrzeć na to, jak dosłownie gryzą trawę – komentuje Kłos. A Frassati choć nie grało najlepiej również mogło pokusić się o trzy punkty. Już w 13 min. goście objęli prowadzenie po pechowej interwencji Szanfisza, który pokonał własnego bramkarza. Gdyby zespół z Fajsławic dobił zdezorientowanego rywala, Ogniwo mogło się już nie podnieść. W swoich szeregach zespół gospodarzy miał jednak Damiana Krupskiego, który siał sporo zamętu w szeregach rywala i dwa razy wpisał się na listę strzelców. Warto odnotować wyczyn Łukasza Skorka. Napastnik Fajsławic pojawił się na boisku w 77 min. i już po minucie zdobył gola na 2:2. (kg)