Plamka żółta pokonana

– Wydaje się, taka drobna rzecz, a nie mogę normalnie codziennie funkcjonować, przeczytać rozkładu jazdy, wsiąść do autobusu – pani Leokadia Klaczyńska próbuje wytłumaczyć zdrowym ludziom, na czym właściwie polega zwyrodnienie plamki żółtej.

– Nie widzę zmiany świateł, w środku mojego pola widzenia rozlewa się ciemność – opowiada inna starsza pani, Irena Bardyn. To właśnie z myślą o nich lekarze Kliniki Okulistyki Ogólnej SPSK nr 1 w Lublinie podjęli się wciąż jeszcze nowatorskiego nie tylko na naszym terenie zabiegu.
Dotknięci tą przypadłością pacjenci, przeważnie z usuniętą zaćmą, wciąż mają problemy z widzeniem centralnym. – Nie pomaga lupa, nie mogą czytać, poprawa widzenia ogranicza się tylko do szerokiego pola widzenia – tłumaczy dr Dominika Nowakowska z zespołu prof. dr hab. n. med. Roberta Rejdaka, który jako pierwszy przeprowadził już trzy skuteczne zabiegi wszczepienia tzw. soczewki Schariotha.

– Dzięki niej przywracane jest widzenie centralne, pacjenci odzyskują zdolność czytania, widzą wreszcie wbijany PIN, mogą samodzielnie, bez lupy wybrać numer telefonu, słowem wykonać szereg czynności, które wydają nam się często tak oczywiste i proste, że nawet ich nie zauważamy – dodaje prof. R. Rejdak.
Na zwyrodnienie plamki żółtej może cierpieć w Polsce nawet 1,4 mln osób. Niestety, na razie kwalifikowane do zabiegu wszczepienia soczewki będą wyłącznie najcięższe przypadki. W dodatku ta, kwalifikowana jako proteza, nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Koszt samego zabiegu nie jest jednak przerzucany na pacjenta i na razie ponosi go szpital, co jednak ogranicza jego dalszą dostępność, a tym samym na przywrócenie widzenia może liczyć jeszcze najwyżej 30 osób.TAK