Początek zadecydował

VICTORIA ŻMUDŹ – LEWART LUBARTÓW 1:3 (0:2)


0:1 – Szkutnik (1), 0:2 – Szkutnik (8), 1:2 – Furta (51), 1:3 – Bujak (84 karny).
VICTORIA: Furtak – Gregorowicz (68 Janusz), Pogorzelec, Krzyżak, Zwolak, Misztal, Kasprzycki (60 Tywoniuk), Paskiv, Furta, K. Sawa, Pakuła (73 Frąc).
Losy tego spotkania rozstrzygnęły się w pierwszych minutach. Lewart w 8 min. prowadził już 2:0 i spokojnie kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń. – Wyszliśmy na boisko zdekoncentrowani, kilku zawodników „zostało w szatni” i zanim dotarło do nas, że mecz trwa, przegrywaliśmy różnicą dwóch goli – mówi Piotr Moliński, trener Victorii.

W pierwszej połowie Victoria grała bardzo słabo. – Nie mieliśmy argumentów – opowiada trener Moliński. – Zdecydowanie lepsze zawody rozegraliśmy w drugiej części meczu. Od samego początku byliśmy aktywniejsi, zaczęliśmy stwarzać sytuacje do zdobycia bramki i dość szybko Jurij Furta strzelił kontaktowego gola. Drużyna odżyła, złapaliśmy odpowiedni rytm gry, zaczęliśmy wierzyć w korzystny wynik. Szukaliśmy wyrównującego trafienia, ale niezrozumiała decyzja sędziego, który podyktował problematyczny rzut karny dla Lewartu, podcięła nam skrzydła. Goście zdobyli trzeciego gola i było po meczu – dodaje szkoleniowiec Victorii.

Zespół ze Żmudzi, co istotne, ma niemałe problemy kadrowe. Lider drużyny, Robert Wagner jest po operacji ścięgna Achillesa, kontuzje leczą inni zawodnicy. – Mamy trudności, nie mniej jednak musimy sobie z nimi radzić. Przed nami dwa ważne mecze, w Biłgoraju z Ładą 1 maja oraz z MKS Ryki u siebie 6 maja o 17.00. Będziemy szukać punktów w tych pojedynkach – twierdzi Piotr Moliński. (s)