Pod kontrolą Ogniwa

OGNIWO WIERZBICA – UNIA REJOWIEC 3:1 (2:0)


1:0 – Szanfisz (18), 2:0 – Szanfisz (27), 2:1 – T. Sąsiadek (80), 3:1 – Bąk (85).

OGNIWO: Zagraba – Nowaczek (19 Remiś, 86 Gałecki), Ciechoński, Pilipczuk, Siwek, Sobów, Szanfisz (78 Chlebiuk), Krupski, Skorupski, Stańczuk (70 Małocha), Bąk. Trener – Sławomir Skorupski.

UNIA: Pastuszak – Kloc, Rossa, Kalman (46 Kowalczyk), Czajka, Paśnik, Kwiatosz (87 Jersak), Górny, Karauda, Czerwiński, T. Sąsiadek. Trener – Tomasz Sąsiadek.

Ogniwo było faworytem meczu, ale jak mówi Artur Wawruszak, kierownik drużyny, gospodarze pamiętali, że Unia ograła na wyjeździe Brata. – Od samego początku przejęliśmy kontrolę nad meczem. Konsekwentnie i cierpliwie budowaliśmy swoje akcje. Obie bramki w pierwszej połowie strzeliliśmy po rzutach rożnych. Przy pierwszej Mateusz Szanfisz przyjął piłkę na klatkę piersiową, przymierzył i technicznym strzałem w długi róg pokonał bramkarza Unii. Szanfisz jest defensywnym pomocnikiem, dziś zagrał bardzo dobry mecz. Oddał trzy strzały na bramkę rywala i zdobył dwa gole. Do przerwy mogliśmy prowadzić wyżej, ale Sławomir Skorupski w dogodnej sytuacji trafił w poprzeczkę – opowiada A. Wawruszak.

– Ogniwo miało lekką przewagę, ale obie bramki straciliśmy po stałych fragmentach i to boli najbardziej. Pierwszą po strzale życia zawodnika gospodarzy. Inna sprawa, dziś byliśmy osłabieni, nie było na bokach obrony Kozaczuka i Bohuniuka. Nie grali Szczepaniuk, Grel, Brzezicki, którzy leczą kontuzje. Niemniej jednak w pierwszej połowie mieliśmy swoją okazję do zdobycia gola. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że w naszej grze musi się coś zmienić i druga połowa w naszym wykonaniu była już lepsza – twierdzi Tomasz Sąsiadek, trener Ogniwa.

Gospodarze na początku drugich 45 minut mogli podwyższyć wynik, ale Skorupski nie wykorzystał karnego. Jego strzał obronił Pastuszak. – Mecz dalej toczył się pod naszą kontrolą, nawet gdy Unia zdobyła kontaktową bramkę, nie była w stanie nam zagrozić na tyle, by pokusić się o wyrównanie. Graliśmy dobrze, realizowaliśmy założenia taktyczne, wynik nie był zagrożony. Gdy Bąk trafił na 3:1, było w zasadzie po meczu – stwierdził kierownik Wawruszak.

– W drugiej połowie też mieliśmy swoje sytuacje, byliśmy jednak mało konkretni. Trzeci gol spowodował, że straciliśmy już wiarę w korzystny wynik – dodaje T. Sąsiadek.(r)