Podzielili się punktami

SPS EKO RÓŻANKA – VICTORIA ŹMUDŹ 1:1 (0:0)
0:1 – Misztal (49), 1:1 – Więcaszek (81 karny).


SPS EKO: Witkowski – Prus, Żakowski, Sobów, Kruk, J. Gołąb (78 K. Mikulski), Błaszczuk, Magdysh, Sheliuk, Romaniuk, Więcaszek.
VICTORIA: Wasyniuk – Brodalski, Paskiv, Pogorzelec, Grądzki, Krzyżak, K. Sawa, Fornal (82 Kasprzycki), Misztal, Furta, Wagner.
Mecz ostatecznie rozegrano w Żmudzi, bo boisko w Różance nie nadawało się do gry. – Prezesi obu klubów tak ustalili, że teraz zagramy na obiekcie Victorii, wiosną zaś zespół ze Żmudzi przyjedzie do Różanki – mówił po meczu Antoni Kruk, kierownik drużyny SPS Eko.
Samo spotkanie było ciekawe. Jedni i drudzy potrzebują punktów, więc nic dziwnego, że oba zespoły postawiły na atak. – Do przerwy zarówno Eko, jak i my, mieliśmy po dwie bardzo dobre sytuacje do zdobycia gola – mówił po ostatnim gwizdku sędziego trener Victorii, Piotr Moliński. – W drugiej połowie osiągnęliśmy przewagę i tych okazji strzeleckich było dużo więcej. Szybko zdobyliśmy gola. Robert Wagner trącił piłkę do Jurija Furty, ten dośrodkował w pole karne, a Mateusz Misztal ładnym strzałem głową w samo okienko dał nam prowadzenie. W 60 min. mieliśmy dwie stuprocentowe okazje, ale żadnej nie wykorzystaliśmy. Niestety, zmarnowane szanse mszczą się. W 81 min. stojący w swoim polu karnym Mateusz Brodalski źle obliczył lot piłki, ta trafiła go w rękę i sędzia podyktował jedenastkę. Można powiedzieć, że pechowo straciliśmy dziś komplet punktów. Ten mecz wyglądał jak cała runda jesienna w naszym wykonaniu. Mieliśmy za dużo pecha! – dodał P. Moliński.
Antoni Kruk z kolei uważa, że spotkanie zakończyło się sprawiedliwym podziałem punktów. – W pierwszej połowie Victoria miała więcej z gry, ale to nasz zespół stwarzał groźniejsze okazje do zdobycia gola. Wojciech Więcaszek trafił w słupek, Patryk Romaniuk nie zdążył do piłki, choć miał pustą bramkę, jednym słowem byliśmy groźniejsi. Po godzinie gry widać było, że Victoria słabnie, choć gdyby strzeliła na 2:0, a miała świetną sytuację, moglibyśmy się już nie podnieść. Na szczęście z pomocą przyszła nam poprzeczka. W końcówce meczu udało się wykorzystać sytuację z ewidentnym rzutem karnym, cieszymy się z jednego punktu – twierdzi kierownik Eko.(s)