Jaka pogoda, taka gra

Po raz pierwszy w historii spotkań między Górnikiem Łęczna a Arką Gdynia nie padły gole, choć sytuacji bramkowych w meczu 12. kolejki Lotto Ekstraklasy, rozegranym w sobotę na Arenie Lublin, nie brakowało. Punkt zdobyty przez podopiecznych trenera Andrzeja Rybarskiego sprawia, że opuścili oni strefę spadkową.
Łęcznianie szczególnie w końcówce mieli kilka świetnych okazji. W 86. minucie rezerwowy Krzysztof Danielewicz huknął z woleja, ale bramkarz gości obronił potężne uderzenie. Potem łęcznianie dwa razy wykonywali rzut rożny i Aleksander Komor dwa razy mógł strzelić upragnionego gola. Niestety, nie udało się.
Jaka pogoda, taka gra. Na dworze było brzydko i na boisku podobnie – podsumował sobotnie spotkanie Andrzej Rybarski, trener Górnika. – Nie było to porywające widowisko – dodał.
Zdaniem szkoleniowca zabrakło tzw. „strzelby”, czyli takiego napastnika, który wykorzystałby sytuacje bramkowe. MAG

W statystyce
Górnik Arka Gdynia
20 strzały 10
5 strzały celne 4
49 posiadanie piłki % 51
1 spalone 0
5 rzuty rożne 2
21 faule 17
359 podania 385
73 celność 72
2 żółte kartki 0

Liczba dnia
676 kibiców z grona 2558 sympatyków, którzy oglądali mecz, po raz pierwszy w sobotę zasiadło na Arenie Lublin na spotkaniu Lotto Ekstraklasy

Górnik Łęczna – Arka Gdynia 0:0

Górnik: Prusak – Komor, Szmatiuk, Gérson, Leândro – Hernández, Drewniak, Dźwigała (77 Danielewicz), Piesio (88 Sasin), Bonin – Grzelczak (69 Pitry).
Arka: Jałocha – Zbozień, Marcjanik, Sobieraj, Marciniak – Vinícius, Łukasiewicz, Hofbauer, Szwoch (73 Siemaszko), Božok (80 Yussuff) – Abbott (90 Zjawiński).
Żółte kartki: Dźwigała, Komor (G.). Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 2558.