Poprzeczkę stawiamy coraz wyżej

Za kilka dni odbędzie się uroczysta jubileuszowa Gala z okazji 50-lecia Cementu Gryf Chełm, najbardziej utytułowanego klubu w mieście i jednego z najbardziej w województwie. Cement Gryf Chełm w historii polskich zapasów, dzięki sukcesom takich zawodników, jak Andrzej Głąb, Dariusz Jabłoński, Piotr Jabłoński, Radosław Truszkowski, Katarzyna Krawczyk, zapisał się złotymi zgłoskami. O tym co już było, ale również co nas czeka, rozmawialiśmy z Mieczysławem Czwalińskim, od wielu lat wiceprezesem Cementu Gryf Chełm.
Nowy Tydzień – Już w najbliższy piątek odbędzie się Wielka Gala Jubileuszowa Cementu Gryf Chełm. Można powiedzieć, 50 lat minęło, jak jeden dzień. Nieprawdaż?
Mieczysław Czwaliński – Rzeczywiście czas bardzo szybko mija, ale duma mnie rozpiera, bo jestem przedstawicielem klubu, który potrafił, pomimo różnych perturbacji związanych ze zmianami społeczno-politycznymi, utrzymywać wysoki poziom, czego odzwierciedleniem są wyniki naszych zawodników i zawodniczek, którzy reprezentują z sukcesami nasz kraj.
N.T. – Gdyby można było cofnąć czas… Czy czegoś żałujecie jako klub?
M.Cz. – Nigdy nie można być zadowolonym do końca z siebie, zawsze trzeba dążyć do osiągania wyższych celów, wyżej sobie stawiać poprzeczkę. Mogę powiedzieć, że ze strony klubu dokładamy starań, aby stale podnosić poziom organizacyjny i szkoleniowy.
N.T. – Przez 50 lat swojej działalności Cement Gryf Chełm wychował wielu znakomitych zawodników. Ale tylko nieliczni osiągnęli sukcesy na arenie międzynarodowej. Powód?
M.Cz. – Co znaczy nieliczni? Proszę znaleźć klub, który w 70-tysięcznym mieście w ciągu pięciu dekad, mając jedną dyscyplinę sportową, może poszczycić się srebrnym medalem olimpijskim, tytułami mistrzów świata i Europy oraz 29 medalami w tych imprezach. Takiego nie ma. Daj Boże, żeby wszyscy takie sukcesy jak Cement Gryf osiągali.
N.T. – Klub ma na koncie wiele osiągnięć, ale tylko jeden medal olimpijski? Chciałoby się więcej…
M.Cz. – To trzeba zadać sobie pytanie, ile w Polsce jest klubów, które mogą się poszczycić medalem olimpijskim swojego wychowanka? Każdy klub marzy o tym, by jego zawodnicy osiągali jak najlepsze wyniki, zdobywali medale mistrzostw świata, Europy, czy igrzysk olimpijskich. Nam się to udało. Mamy jeden medal z igrzysk i jestem pewien, że doczekamy się kolejnego naszego reprezentanta, który stanie na podium igrzysk olimpijskich.
N.T. – Srebro Andrzeja Głąba w Seulu to największy sukces Cementu Gryf. Z perspektywy czasu, co zadecydowało, że nie wrócił on do kraju ze złotem? Przez eliminacje szedł jak burza…
M.Cz. – Kto był na igrzyskach olimpijskich, ten rozumie specyfikę tej imprezy, której towarzyszy ogromna presja psychiczna. Zdobycie medalu w takiej imprezie jest niezwykle trudne. Często zawodzą faworyci. O kolorze medalu decydują detale, czego dowodem jest chociażby start reprezentanta Zamościa Pawła Fajdka, który, jako faworyt, wrócił do kraju bez medalu.
N.T. – Gdyby ustawić ranking najlepszych zapaśników w historii klubu, otwierałby go Andrzej Głąb czy Dariusz Jabłoński? A może ktoś inny?
M.Cz. – Tego nie można porównywać, bo obydwaj zawodnicy reprezentowali najwyższy światowy poziom. Często brakowało odrobiny szczęścia, aby ich dorobek medalowy był bogatszy. Samo zakwalifikowanie się na igrzyska jest już wielkim sukcesem i wyróżnieniem dla samego zawodnika, prowadzącego go trenera i dla jego klubu.
N.T. – Dariusz Jabłoński trzykrotnie uczestniczył w igrzyskach olimpijskich. Ma medale mistrzostw Europy i świata. W jego kolekcji brakuje jednak krążka z igrzysk. Co było powodem, że na najważniejszej imprezie na świecie Darek nie potrafił przedostać się do strefy medalowej?
M.Cz. – Dariusz Jabłoński, jako reprezentant kraju, przez osiemnaście lat należał do światowej czołówki w różnych kategoriach wiekowych. W sporcie jednak, oprócz najwyższych umiejętności i talentu trzeba, tak jak w codziennym życiu, mieć nieco szczęścia Darkowi tego szczęścia najwyraźniej zabrakło. Jest wiele takich przypadków, kiedy zwodnicy w swojej kilkunastoletniej karierze zajmowali miejsca tuż za podium. Darek na szczęście ośmiokrotnie stawał na podium podczas mistrzostw świata i Europy.
N.T. – Od złotego medalu Dariusza Jabłońskiego w mistrzostwach świata w 2003 roku żaden z zawodników – seniorów Cementu Gryf nie zdobył medalu na podobnej imprezie, ani też w europejskim czempionacie. Co zadecydowało o tym, słabsze szkolenie, brak utalentowanej młodzieży, czy też rosnąca konkurencja?
M.Cz. – Jak trudno jest stanąć na podium olimpijskim, może świadczyć fakt, że ostatni olimpijski medal w naszym województwie zdobył 28 lat temu reprezentant naszego klubu Andrzej Głąb. To co mają powiedzieć kluby z wysokim budżetem w innych dyscyplinach sportu, które nie miały nawet reprezentantów Polski? W mistrzostwach świata jest podobnie. Przy często wyrównanej stawce, o tym kto na nie pojedzie, a później kto zdobędzie medal, decydują detale.
N.T. – Od dobrych kilku lat Cement Gryf Chełm największe sukcesy odnosi w rywalizacji kobiet. Można powiedzieć, że zdominowaliście kobiece zapasy w kraju.
M.Cz. – Bezwzględnie tak. Na sukcesy naszych dziewcząt pracowaliśmy wiele lat. Myślę, że ten sukces osiągnęliśmy dzięki dobrej organizacji szkolenia, wysokiemu poziomowi i zaangażowaniu trenerów oraz zarządu klubu.
N.T. – Czym przyciągacie do siebie najbardziej utalentowane zapaśniczki w kraju?
M.Cz. – Żaden klub nie odda dobrej zawodniczki do innego klubu. Do Cementu Gryf przychodzą początkujące młode zawodniczki, które tak naprawdę prawdziwych zapasów uczą się właśnie u nas w Chełmie. Ze względu na wysokie osiągnięcia i dobrą opinię oraz atmosferę, jaka panuje w naszym klubie, rodzice chętnie powierzają nam swoje dzieci z okolic i innych miast. My je szkolimy najlepiej, jak tylko potrafimy, a one odwdzięczają się nam swoimi zwycięskimi walkami na matach.
N.T. – Katarzyna Krawczyk to bez dwóch zdań obecnie numer jeden w Cemencie Gryf. Choć w kraju jest bezkonkurencyjna, ma na koncie medale mistrzostw Europy, to jednak w rywalizacji z najlepszymi zapaśniczkami świata czegoś jej brakuje. Są szanse, że ta zawodniczka osiągnie taką formę, która pozwoli jej wejść na jeszcze wyższy poziom?
M.Cz. – Kasia od kilku lat systematycznie podnosi umiejętności, czego dowodem są medale z mistrzostw Europy, Igrzysk Europejskich i piąte miejsca w mistrzostwach świata. Startuje w najliczniej obsadzonej i najtrudniejszej kategorii wagowej, w której prym wiodą reprezentantki Ameryki i Azji. Stałe postępy, profesjonalizm i zaangażowanie Kasi w procesie szkoleniowym są dobrym prognostykiem przed kolejnymi sezonami oraz igrzyskami olimpijskimi w 2020 roku w Tokio. Wierzymy w nią, bo wiemy, jak mocno jest zdeterminowana. Kasia w każdym calu jest profesjonalistką. Przy tym też wzorem do naśladowania dla innych naszych zawodniczek.
N.T. – Którzy trenerzy mieli największy wpływ na osiągane przez zawodników i zawodniczki Cementu Gryf Chełm sukcesy przez te 50 lat?
M.Cz. – Każdy pracował w nieco innych warunkach. Każdy z nich miał jednak wielki wkład w osiągnięte sukcesy. Dobra atmosfera w zespole, wysokie umiejętności i stałe podnoszenie kwalifikacji gwarantują nam osiąganie wymiernych wyników na arenach ogólnopolskich i międzynarodowych. Ilość zawodników naszego klubu zakwalifikowanych do kadr narodowych jest potwierdzeniem właściwej organizacji szkolenia i odpowiedniego doboru trenerów.
N.T. – Wszystkie sukcesy, jakie klub do tej pory osiągnął, trudno byłoby wywalczyć, gdyby nie pomoc sponsorów, czy miasta…
M.Cz. – Nie da się wychować i wyszkolić zawodników i zawodniczek o najwyższym poziomie bez zaangażowania funduszy, dlatego też jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy nas wspierają. W ostatnim okresie największą pomoc uzyskujemy z Urzędu Miasta Chełm, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego oraz od naszego strategicznego sponsora Cemex Polska. Zarząd Klubu podejmuje również wiele działań mających na celu zabezpieczenie finansów na szkolenie z innych źródeł. Dzięki wysokim wynikom możemy brać udział w dofinansowaniu z różnych programów szkoleniowych prowadzonych przez Ministerstwo Sportu, Krajowe Zrzeszenie LZS. Część zawodników jest objęta szkoleniem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w zapasach. Klub prowadzi oszczędną gospodarkę finansową, jednak często pod koniec roku brakuje nam środków na dokończenie realizacji zaplanowanego kalendarza imprez.
N.T. – Klub na 50-lecie wydaje książkę. Co czytelnicy w niej znajdą?
M.Cz. – Publikacja to zapis dziejów MKS „Cement-Gryf” Chełm od czasów utworzenia klubu. Znajdziemy w niej opowieść o pasji twórców chełmskich zapasów. To także świadectwo sportowego ducha wielu osób: zawodników, trenerów i działaczy. To również próba uhonorowania osób, które klub wspierały w działaniach organizacyjnych oraz podejmowały się roli Mecenasów Sportu. W książce znajdziemy kalendarium obrazujące, jak chełmski klub przez lata dążył do ścisłej czołówki nie tylko w Polsce, ale i w Europie oraz na świecie. To swoisty drogowskaz dla młodych sportowców – ukazuje, iż sukces w sporcie nie jest przypadkiem, a efektem wytrwałości, ważnej także w innych dziedzinach życia. Książka, szczególnie w części nawiązującej do pierwszych lat działalności klubu, opisuje szereg wręcz anegdotycznych wydarzeń. To dobra lektura nie tylko dla miłośników sportu, ale dla wszystkich osób interesujących się współczesną historią Chełma.
N.T. – Na Gali z okazji Jubileuszu 50-lecia nie zabraknie wielu znakomitych zapaśników. Czy może Pan już zdradzić, którzy medaliści olimpijscy potwierdzili swój udział w uroczystości?
M.Cz. – Swój przyjazd na naszą Galę potwierdziła brązowa medalistka ostatnich Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro Monika Michalik. Będzie z nami również 16-krotny medalista igrzysk Olimpijskich, mistrz świata i Europy Andrzej Supron. Wśród utytułowanych zawodników będziemy gościć także wicemistrza olimpijskiego z Barcelony, Piotra Stępnia z AKS Piotrków Trybunalski. Specjalne życzenia i pozdrowienia przesłali nam także najwybitniejsi polscy zapaśnicy, którzy z różnych powodów nie mogą przybyć do Chełma, m.in. dwukrotny mistrz olimpijski Andrzej Wroński, który został w tym czasie powołany przez Światową Federację Zapaśniczą do sędziowania Akademickich Mistrzostw Świata w Turcji.
N.T. – Czego należałoby życzyć klubowi na kolejne 50 lat?
M.Cz. – Kolejnych medali na najważniejszych imprezach międzynarodowych i światowych. Zakwalifikowania się naszych reprezentantów na igrzyska olimpijskie w Tokio. Wiernych i oddanych kibiców, ale też poprawy sytuacji finansowej, umożliwiającej realizację pełnego kalendarza startów we wszystkich zaplanowanych zawodach. A także zabezpieczenia warunków do spełniania sportowych pasji i marzeń następnych pokoleń dzieci i młodzieży. (ps)