Pożar za pożarem. Tylko wczoraj spłonęły dwa domy

W Szcześnikach całkowicie spłonął całoroczny dom letniskowy

Mieszkaniec Wereszczyna (gmina Urszulin) stracił dach nad głową. Całkowitemu spaleniu uległa również całoroczna dacza w  Szcześnikach (gmina Urszulin), a wraz z nią unikatowa broń myśliwska. Na szczęście obyło się bez ofiar, ale starty materialne są ogromne. Strażacy apelują, by rozpalając ogień w piecach zachować szczególną ostrożność, a ogrzewając pomieszczenia nie zostawiać ognia bez kontroli.

Od czasu nastania mrozów, i intensywnego ogrzewania naszych domów i dogrzewania pomieszczeń w całym regionie doszło już do kilkunastu pożarów domów i zabudowań. Kolejne miały miejsce w piątek, 16 stycznia, na terenie powiatu włodawskiego. Pierwsze zgłoszenie wpłynęło do służb o godzinie 17:40. Palił się drewniany dom w Wereszczynie, w gminie Urszulin. W budynku mieszkał 40-kilkuletni mężczyzna. Już w chwili wyjazdu zastępów z remizy OSP w Urszulinie było jasne, że sytuacja jest dramatyczna, bo na niebie widoczna była łuna ognia, która nie pozostawiała złudzeń co do skali zagrożenia. Drewniana konstrukcja budynku sprawiła, że ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie. Na skuteczną akcję gaśniczą praktycznie nie było szans. Gdy strażacy dotarli na miejsce, dom był już w całości objęty płomieniami. Właściciel, nie czekając na pomoc, próbował ratować swój dobytek. Z poparzoną, osmoloną twarzą i rękami, najprawdopodobniej po nawdychaniu się gorącego powietrza i dymu, został zaopatrzony na miejscu przez ratowników medycznych, a następnie przetransportowany do szpitala w Łęcznej. Wstępne ustalenia wskazują, że do pożaru mogło dojść podczas rozpalania w piecu. Użyta łatwopalna substancja rozlała się, dając początek żywiołowi, który w kilka minut wymknął się spod kontroli. Straty nie są jeszcze dokładnie oszacowane, ale jedno jest pewne: z domu pozostała jedynie kupa zgliszczy. Wójt gminy Urszulin, Adam Panasiuk, zapowiedział objęcie poszkodowanego mężczyzny odpowiednią pomocą. W działaniach brały udział OSP Stary Brus, OSP Urszulin, OSP Hańsk oraz JRG Włodawa.

Gdy strażacy wciąż dogaszali pogorzelisko w Wereszczynie, około godziny 20 nadeszła kolejna alarmująca informacja. Tym razem ogień pojawił się w miejscowości Szcześniki, w gminie Hańsk. Palił się całoroczny domek letniskowy pełniący funkcję domku myśliwskiego. Akcję znacznie utrudniły trudne warunki atmosferyczne oraz brak sieci hydrantowej. Jednostki musiały uzupełniać zapasy wody w Hańsku, co wydłużało czas dojazdów i prowadzenia działań gaśniczych. Na szczęście w tym pożarze nikt nie ucierpiał. Skala strat materialnych jest jednak ogromna. Właściciel wycenił sam budynek na około 600 tysięcy złotych. Ogień strawił również unikatową broń oraz cenne myśliwskie trofea, których wartość była bardzo znaczna i trudna do oszacowania. Na szczęście nieruchomość była ubezpieczona. Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana. Właściciel sugerował, że źródłem ognia mogła być instalacja fotowoltaiczna, jednak strażacy nie wykluczają także nieszczelnego komina. Ostateczne odpowiedzi ma przynieść prowadzone postępowanie. W tej akcji uczestniczyły 2 zastępy z PSP Włodawa, 2 zastępy OSP KSRG Hańsk oraz OSP KSRG Stary Brus. (bm, Fot. OSP Hańsk, OSP Urszulin, OSP Stary Brus)