Prawdziwy diament

Robert Podlecki pokazuje koszulkę Katarzyny Kiedrzynek z jej pierwszego meczu w kadrze Polski, którą lublinianka podarowała szkole na Podwalu, do której uczęszczała. Reprezentacyjny trykot znajduje się w pamiątkowej gablocie tuż przy sali gimnastycznej

– To był prawdziwy diament w każdej dyscyplinie – tak o Katarzynie Kiedrzynek mówi Robert Podlecki, nauczyciel wychowania fizycznego z ZS nr 1 na Podwalu, szkoły do której uczęszczała znakomita bramkarka.
– Kasia trafiła do klasy sportowej w 1997 roku, gdy przechodziła z Motoru do Górnika Łęczna. Chłopcy nie chcieli grać z nią w piłkę, bo ich ośmieszała. Zresztą w pozostałych dyscyplinach radziła sobie także znakomicie. To w głównej mierze dzięki jej postawie cieszyliśmy się ze złotych medali nie tylko w piłce nożnej, ale i w piłce ręcznej oraz biegach przełajowych – wspomina Podlecki i zdradza ciekawostkę: Kasia na bramce stanęła dopiero w ostatnim meczu finałów w trzeciej klasie na rzuty karne. Obroniła dwa strzały rywalek i na koniec sama pewnym uderzeniem przypieczętowała nasze mistrzostwo.