Problemy ze sprzętem

Jakub Piątek, nasz najlepszy motocyklista, po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją odniesioną podczas kwietniowego rajdu Qatar Sealine, a następnie rehabilitacją, wrócił do ścigania. Dwukrotny mistrz świata juniorów w cross-country startował w Rajdzie Maroka.
Po dwóch dniach zmagań, w niezwykle mocnej stawce, Piątek zajmował 24. miejsce. Niestety, druga część etapu maratońskiego okazała się pechowa dla absolwenta Akademii Orlen Team. Awaria motocykla uniemożliwiła mu kontynuowanie rywalizacji na środowym, trzecim odcinku.
– Jeszcze we wtorek nic nie zwiastowało, że rano będę miał problemy z motocyklem. Niestety trzystukilometrowy odcinek mocno nadwyrężył silnik mojej maszyny. Tuż po starcie straciłem moc i nie mogłem jechać dalej – mówi o pechowym odcinku Jakub Piątek. Po środowym pechowym OSie w czwartek lublinian nie stanął na starcie do czwartego etapu.
– Organizator dostarczył mój motocykl na biwak bardzo późno w nocy. Niestety, mimo wytężonej pracy naszych mechaników nie udało się naprawić sprzętu przed zgłoszeniem do startu kolejnego etapu – tłumaczy.

Nasz najlepszy motocyklista wrócił do rywalizacji w piątek, na ostatni etap tegorocznego rajdu Maroka i zajął 22. miejsce.
– Startowałem jako ostatni, więc to było nie lada wyzwanie wyprzedzać tylu zawodników – cieszył się na mecie z wyniku osiągniętego na ostatnim etapie Jakub Piątek.
Jak nasz motocyklista ocenia Rajd Maroka?
– Po kontuzji nie do końca wiedziałem, czego oczekiwać po tym rajdzie. Nie był do końca udany, ale dzięki temu wiem, na czym stoję, w którym miejscu jestem i gdzie chcę być w styczniu. Dużo pracy przede mną, ale nie boję się wyzwań! – zapewnia Jakub Piątek, który za dwa i pół miesiąca po raz trzeci w karierze ma zamiar wystartować w Rajdzie Dakar.MAG