Przegrali wygrany mecz

VICTORIA ŻMUDŹ – ŁADA BIŁGORAJ 2:3 (2:1)
1:0 – Struk (3), 2:0 – Misztal (20), 2:1 – Rataj (23), 2:2 – Dorosz (48), 2:3 – Mazurek (80).
VICTORIA: Łopąg – Rzążewski, Pawelec, Sawa (82 Muszyński), Brodalski, Kasprzycki (65 Grądzki), Struk, Paskiv, Misztal, Zieliński, Tywoniuk.
Gdy w 20 min. Misztal trafił na 2:0 dla gospodarzy, mało kto przypuszczał, że ten mecz mogą jeszcze wygrać piłkarze z Biłgoraja. Tym bardziej, że dwie minuty po zdobytej bramce świetną okazję na 3:0 miał Adrian Zieliński. – Miał przed sobą tylko bramkarza, nie trafił czysto w piłkę, a szkoda, bo gdybyśmy zdobyli kolejną bramkę, Łada chyba nie podniosłaby się – mówił po meczu Piotr Moliński, trener Victorii.
Spotkanie dla miejscowych rozpoczęło się bardzo dobrze. Już w 3 min. podopieczni trenera Molińskiego zdobyli prowadzenie. – Wyszliśmy z kontrą i w pewnym momencie moi zawodnicy stanęli. Nawet miałem do nich pretensje, że nie skończyli tego kontrataku strzałem na bramkę. Piłkę przerzucili jednak na drugą stronę boiska, rywal zdążył zorganizować się w obronie, ale Kamil Sawa sprytnie rozegrał futbolówkę z Mateuszem Misztalem, ten dograł do Dominika Struka i było 1:0 dla nas. Wyszła z tego ładna akcja – opowiada P. Moliński.

Victoria poszła za ciosem i w 20 min. Mateusz Tywoniuk minął obrońcę, zagrał na prawą stronę do Misztala, a ten precyzyjnym strzałem podwyższył wynik. Później była wspomniana okazja Zielińskiego, a tuż po niej, nieoczekiwanie, gola strzelili goście. – Zaczęło się od błędu Michała Rzążewskiego, który źle wybił piłkę – relacjonuje szkoleniowiec gospodarzy. – Potem Bartłomiej Kasprzycki niepotrzebnie faulował przeciwnika, był rzut wolny, Michał Łopąg minął się z piłką, poszło jeszcze jedno dośrodkowanie, po którym rywale zdobyli bramkę.
Tuż po rozpoczęciu drugiej części meczu Łada wyrównała wynik. – Goście mieli rzut rożny. Piłka trafiła do dwóch zupełnie niepilnowanych przy drugim słupku zawodników i padł gol. Nie rozumiem, jak na tym poziomie rozgrywek można nie pokryć dwóch rywali przy stałym fragmencie gry. W ogóle słabo wyglądaliśmy przy rzutach wolnych i rożnych przeciwnika. Mieliśmy problemy z kryciem przeciwnika – mówi Piotr Moliński.
Przy wyniku 2:2 Victoria mogła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Sytuacje sam na sam z bramkarzem zmarnowali Zieliński i Sawa. Swoje okazje podbramkowe miała też Łada. W 80 min. po szybkiej akcji i dośrodkowaniu, Piotr Mazurek z kilku metrów zdobył dla gości zwycięskiego gola.
– Przegraliśmy to spotkanie na własne życzenie – uważa trener Moliński. – Prowadząc 2:0 moi zawodnicy poczuli, że ten mecz jest już wygrany, stracili czujność. Popełniliśmy masę prostych błędów, które drogo nas kosztowały. Trzeba też przyznać, że graliśmy w nieco eksperymentalnym ustawieniu. Nie mogłem skorzystać z naszych czołowych graczy, mam tu na myśli Roberta Wagnera, Pawła Fornala, Damiana Ścibiora i Marka Grzywnę. Wciąż kontuzjowany jest Tomasz Pogorzelec. W następnej kolejce jedziemy do Piszczaca i będziemy chcieli tam się zrehabilitować.(red)