Przychodnia pod młotek

Gmina Dubienka będzie wyprzedawać majątek, żeby ratować budżet. Na ostatniej sesji padł pomysł, by sprzedać ośrodek zdrowia. Pomysł już budzi kontrowersje.

Dubienka od dawna ma poważne kłopoty finansowe. Gminy nie stać na inwestycje, na wkład własny do unijnych projektów. Z powodu braku pieniędzy zwleka z wypłatami pensji a nawet wyłącza uliczne oświetlenie. Żeby podreperować budżet pojawiają się pomysły, by samorząd sprzedawał nieruchomości. Kilka z nich już wystawiono na sprzedaż, jednak nie cieszyły się zainteresowaniem. Na ostatniej sesji Henryk Hryniuk, jeden z radnych koalicji, stwierdził, że gmina powinna rozważyć sprzedaż pomieszczeń ośrodka zdrowia.
Sprawa jeszcze nie jest przesądzona, ale już budzi kontrowersje. – Przecież gmina remontowała ten budynek, wymieniała okna w przychodni, zrobiła podjazd, nawet glazurę zmieniała. A teraz odda budynek za bezcen? – pytał jeden z mieszkańców. – Na dodatek jedyną potencjalnie zainteresowaną osobą, która mogłaby kupić ten ośrodek jest miejscowa lekarz – żona przewodniczącego Rady Gminy Włodzimierza Turewicza.

Sprawa stanie zapewne na najbliższej sesji. Wójt Waldemar Domański twierdzi, że samorząd nawet jakby chciał, to nic za bezcen oddać nie może. – Krytycy dobrze wiedzą, że gminę obowiązują przepisy ustawy o zamówieniach publicznych i zanim cokolwiek wystawimy na sprzedaż, rzeczoznawca musi zrobić wycenę nieruchomości – mówi. – A potem jest otwarty przetarg, do którego może przystąpić każdy chętny. Oczywiście to czy w ogóle ośrodek pójdzie pod młotek, zależeć będzie od radnych, a nie ode mnie.
Zdaniem W. Domańskiego nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sprzedać pomieszczenia przychodni. – Oprócz nich w budynku są prywatne mieszkania – mówi.
Ale przychodnia przynosi gminie comiesięczny dochód. Właścicielka ośrodka płaci gminie czynsz 1700 zł miesięcznie. (bf)