Pszczółki przez kilkadziesiąt godzin były liderem

Po zwycięstwie w środę we własnej hali z Widzewem Łódź 69:49 koszykarki Pszczółki AZS UMCS Lublin zostały liderem Basket Ligi Kobiet. Nasze akademiczki z prowadzenia w tabeli nie cieszyły się jednak zbyt długo. Dwa dni później, w piątek, na pierwsze miejsce powróciła Wisła Can-Pack Kraków.
Spotkanie lublinianek z najsłabszą drużyną BLK rozpoczęło się niespodziewanie. To łodzianki przez większą część pierwszej kwarty prowadziły z Pszczółkami. Gospodynie dopiero w samej końcówce złapały dobry rytm i po „trójce” Olivii Szumełdy-Krzyckiej, a także wolnych wykorzystanych przez Tess Magden (2) oraz Uju Ugokę (1) wyszły na prowadzenie (23:18).
Jeszcze na początku drugiej kwarty Widzew nie dawał za wygraną i w 13. minucie tracił do gospodyń tylko jeden punkt (27:28). Od tego momentu przez niespełna kwadrans zespół z Łodzi trafił jednak tylko raz! Po serii 21:2, pod koniec trzeciej kwarty, Pszczółki prowadziły już 49:29!
– Wiedzieliśmy, że zespół z Łodzi na pewno będzie walczył przez 40 minut, będzie agresywny, będzie skakał do zbiórek i to się potwierdziło. Z czego można być zadowolonym? Tutaj oprócz pierwszej kwarty na pewno z defensywy możemy być zadowoleni, bo przez 30 minut straciliśmy tak naprawdę 31 punktów, a ta obrona gdzieś tam ma być naszą siłą i z tego jesteśmy zadowoleni. Na przerwę reprezentacyjną schodzimy z bilansem 6-2. Przed sezonem, gdyby ktoś nam powiedział, że takim bilans będziemy mieli, to na pewno byśmy to wzięli w ciemno – powiedział po meczu Krzysztof Szewczyk, trener Pszczółki AZS UMCS.
MAG