Pszczółki ograły outsidera

Feyonda Fitzgerald zdobyła w sobotnim meczu z Widzewem 10 punktów. Amerykanka trafiła zaledwie 2 z 9 rzutów (skuteczność 22,2%) za dwa oraz dwie trójki (100 %)

Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin pokonała Widzew Łódź 77:61. Do drugiego zwycięstwa w piątym meczu przed własną publicznością zespół trenera Wojciecha Szawarskiego poprowadziła Nigeryjka Uju Ugoka, która zdobyła 19 punktów i zebrała z tablic aż 15 piłek, niemal połowę tego co cała lubelska drużyna!

Pszczółki prowadziły w meczu od samego początku do końca. Gdy po niespełna 90 sekundach i celnym lay-up Ugoki wygrywały już 7:0, a po kolejnych trzech minutach i „trójce” Agaty Dobrowolskiej 11:3, zanosiło się na pogrom przyjezdnych. Niestety, kilka błędów gospodyń sprawiło, że łodzianki szybko zniwelowały straty i pierwsza kwarta zakończyła się ledwie trzypunktowym prowadzeniem akademiczek (15:12).
Lublinianki drugą kwartę, podobnie jak pierwszą, rozpoczęły od mocnego uderzenia. Pięć punktów Dajany Butulija i trzy Doroty Mistygacz pozwoliło uzyskać bezpieczną przewagę (23:14).
Później akademiczki kontrolowały przebieg wydarzeń na boisku, ale nie potrafiły do końca zdominować zespół z Łodzi.
Ostatecznie Pszczółki wygrały spotkanie różnicą 16 punktów, choć z pewnością rozmiary zwycięstwa mogły i powinny być o wiele okazalsze.
Oprócz wspomnianych już Ugoki i Butulija na pochwały w lubelskim zespole zasłużyła Kateryna Dorogobuzowa, która zakończyła spotkanie z dorobkiem 11 punktów, trafiając między innymi trzy z sześciu wykonywanych rzutów za trzy. MAG

Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin – Widzew Łódź 77:61 (15:12, 18:12, 21:14, 23:23)

Pszczółka: Ugoka 19, Butulija 14 (2×3), Fitzgerald 10 (2×3), Dobrowolska 8 (1×3), Witkowska 2 oraz Cebulska 4, Dorogobuzowa 11 (3×3), Kędzierska 3, Mistygacz 6 (2×3), Grygiel.
Widzew: Drop 12 (2×3), Harvey-Carr 7, Schmidt 15, Scheer 14, Gertchen oraz Zapart 2, Zawidna 5, Paździerska 6 (2×3), Kopciuch.

Wojciech Szawarski trener Pszczółek o meczu

Gratuluję dziewczynom postawy. Po tym meczu mogą cieszyć nas dwa punkty, ale na pewno nie styl, jaki zaprezentowaliśmy. Generalnie mecz był pod kontrolą cały czas, ale brakowało takiego momentu, w którym zdominowalibyśmy przeciwnika. Chciałem, żeby to się stało. Niestety chyba jednak dziewczyny miały w głowach, że przyjechała do nas drużyna, która jeszcze nie wygrała. Takie podejście nie może mieć więcej miejsca. Czy gramy przeciwko Wiśle czy przeciwko drużynom z dolnej części tabeli, nastawienie zawsze musi być takie samo. Dzisiaj było widać, że chyba dziewczyny chciały wyjść, zdobyć te dwa punkty i pójść do domu. Cieszy zwycięstwo, druga wygrana z rzędu. Teraz czekają nas dwa trudne wyjazdy – szykujemy się do następnych spotkań.

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułCzas wyciszenia
Następny artykułZatrzymać internetowy hejt