Pułkownik z Chełma, który walczył do końca

Pułkownik Dąbek przy stojącym w latach 30. XX wieku w Chełmie pomniku ku czci żołnierzy 7. Pułku Piechoty Legionów

19 września minęło 87 lat od śmierci pułkownika Stanisława Dąbka – bohatera wojny z bolszewikami i kampanii wrześniowej, dwukrotnego kawalera Orderu Virtuti Militari, w okresie międzywojennym przez lata związanego z Chełmem jako zastępca i dowódca 7 Pułku Piechoty Legionów w Chełmie, a dziś patrona jednej z chełmskich ulic.

Stanisław Dąbek urodził się 28 marca 1892 roku w Nisku. Karierę wojskową rozpoczął w 1915 roku. Walczył w Karpatach, gdzie został ranny w obie nogi. Po wyjściu ze szpitala do końca I wojny światowej walczył na froncie włoskim. Za udział w wojnie z bolszewikami został odznaczony Orderem Virtuti Militari za odwagę i dowodzenie II batalionem 14. Pułku Piechoty w walce z bolszewikami. 1 kwietnia 1920 roku został zatwierdzony w stopniu majora piechoty w grupie oficerów byłej armii austro-węgierskiej.

W Chełmie mjr Dąbek pojawił się 1 maja 1924 roku, odkomenderowany do 7 Pułku Piechoty Legionów jako czasowo pełniący obowiązki dowódcy pułku. Od 11 marca 1926 roku był etatowym zastępcą dowódcy 7 Pułku Piechoty Legionów w Chełmie. Dał się poznać jako sprawny dowódca i autorytet dla żołnierzy. Był jednym ze świadków tragedii, jaka rozegrała się na chełmskim dworcu PKP 13 maja 1926 roku. Po wybuchu przewrotu majowego i samobójczej śmierci płk. Mieczysława Więckowskiego w barze dworcowym na stacji PKP w Chełmie wymusił na kolejarzach podstawienie pociągu, dał rozkaz załadunku wojska i sprzętu i, wbrew rozkazowi gen. Jana Romera, wyruszył ze wsparciem dla Józefa Piłsudskiego. 14 maja o godzinie 8.30 zameldował się wraz z wojskiem w Warszawie. Wziął udział w natarciu wzdłuż ulicy Towarowej na Mokotów.

15 lipca 1930 roku ppłk Stanisław Dąbek został wyznaczony na dowódcę 7 Pułku Piechoty Legionów w Chełmie. Po trzech latach, 24 września 1933 roku, w 15. rocznicę sformowania pułku odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika poświęconego Poległym Bohaterom 7 Pułku Piechoty Legionów z udziałem prezydenta RP Ignacego Mościckiego, któremu raport składał ppłk Dąbek. Pomnik ten, jak się później okazało, stał się dumą mieszkańców Chełma. Był pomysłem pułkownika i powstał dzięki jego staraniom.

Latem 1939 roku płk Stanisław Dąbek spędzał urlop wraz z rodziną w Krynicy. Tam otrzymał telegram wzywający do natychmiastowego powrotu z urlopu. Został powołany na dowódcę Lądowej Obrony Wybrzeża. 1 września płk Dąbek stał na czele Morskiej Brygady Obrony Narodowej i Lądowej Obrony Wybrzeża. Jego siły broniły Gdyni oraz Kępy Oksywskiej. Już 1 września o godzinie 4.50 rozpoczął się zmasowany ostrzał artyleryjski pozycji Lądowej Obrony Wybrzeża. Wkrótce ruszyło niemieckie natarcie. Niemcy liczyli na łatwy sukces, jednak żołnierze płk. Dąbka nie dali się zaskoczyć. Jeszcze w sierpniu 1939 roku, dzięki zapobiegliwości, inwencji organizacyjnej i aktywnej pracy, płk Dąbek wzmocnił pozycje obronne i uzbrojenie podległych mu jednostek. W wyniku jego działalności stan liczebny polskich oddziałów w rejonie Gdyni wzrósł z 5 tys. do 18 tys. ludzi. Lądowa Obrona Wybrzeża miała za zadanie utrzymać przedpole Gdyni przez trzy dni, a następnie przez siedem dni bronić Kępy Oksywskiej – ostatniego bastionu obrony.

Płk Dąbek wykazał się dużą aktywnością w obronie, organizując wypady zaczepne. W nocy z 1 na 2 września i z 3 na 4 września zaatakował Niemców w rejonie Gdynia – Kolibki – Osowa, a z 6 na 7 i z 7 na 8 września zarządził atak na Nowy Dwór Wejherowski – Wejherowo. Planowane na 12 września przeciwnatarcie trzech batalionów na osi Zagórze – Reda zakończyło się fiaskiem. Wobec przeważających sił Wehrmachtu i odcięcia wojsk polskich na Wybrzeżu od pozostałej części kraju Dąbek podjął decyzję o ewakuacji pozostałych 9 tys. żołnierzy na Kępę Oksywską.

16 września płk Dąbek telefonicznie meldował dowódcy Floty na Helu i zgłaszał poniesione straty: 92 oficerów zabitych, 15 zaginionych, 1752 szeregowych zabitych i około 400 zaginionych, a także 2230 rannych, w tym 86 oficerów.

17 września o godz. 5.30 niemiecki komunikat radiowy podał do wiadomości, że władze Rzeczypospolitej wyemigrowały do Rumunii. Podczas odprawy z oficerami płk Dąbek dowiedział się z nasłuchu radiowego, że Dęblin i Brześć zajęli Niemcy, Warszawa jest otoczona ciasnym pierścieniem, a pod Kutnem trwa bitwa. Dąbek tak podsumował te wiadomości: „Niemcy panoszą się w moich dawnych garnizonach, we Włocławku, Lublinie, Chełmie i Zambrowie. To jest koszmar”. Na pytanie oficerów: „Co dalej?”, odpowiedział: „Nie było rozkazu, żeby się martwić”.

Ze względu na beznadziejną sytuację Dąbek zreorganizował obronę. Pozostawił 19 oficerów, 405 podoficerów i szeregowych oraz trzy kuchnie. Resztę kazał wycofać na linię odwodów w osiedlu Oksywie. 18 września o godzinie 16.00 płk Dąbek złożył kontradmirałowi Józefowi Unrugowi, dowódcy Obrony Wybrzeża, swój ostatni meldunek:

Czołem, panie admirale, zadanie swoje spełniłem – raportował Dąbek. – Nasze chwile są policzone. Mam zabitych 92 oficerów i 1750 szeregowych, zaginionych około 400, rannych 86 oficerów i 2230 szeregowych. Na wyróżnienie zasługują… Trzeba ukarać… Wielu żołnierzy i marynarzy zasługuje również na wyróżnienie. Nazwisk ich nie znam. Oba morskie pułki i batalion „Gdynia I” powinny być odznaczone. Dziękuję panu admirałowi za marynarzy. Walczyli jak lwy. Czy pan admirał nie ma do mnie żalu za Oksywie?

Grób pułkownika Stanisława Dąbka w Gdyni-Orłowie

Panie pułkowniku, podziwiam waszą waleczność – odpowiedział kontradmirał Unrug. – Honor został uratowany. Czołem, panie pułkowniku.

Innych rozmów już nie było. Płk Dąbek kazał przeciąć kable telefoniczne. Po tej rozmowie rozkazał oficerom wziąć karabiny.

– Teraz kolej na nas, panowie. Wszyscy na linię, z karabinami. Skończyła się nasza rola jako dowódców, ale jesteśmy żołnierzami i obowiązek wypełnimy do końca – powiedział do oficerów.

19 września płk Dąbek był na pierwszej linii. Gdy Niemcy rozpoczęli ostrzał z moździerzy, położył się przy jedynej sprawnej armacie przeciwpancernej. Kazał podawać pociski. Sam ładował, celował i strzelał. Pocisk z moździerza, który upadł tuż przy armacie, ranił pułkownika odłamkiem. Pułkownik leżał przez chwilę, potem nagle podniósł się o własnych siłach, powiedział: „Teraz koniec, niech żyje Polska” i strzelił sobie w głowę. Zdążył jeszcze nakazać zaprzestanie dalszej walki po swojej śmierci.

Został pochowany w Babich Dołach. Ceremonię pogrzebową, bardzo skromną, poprowadził ks. komandor ppor. Władysław Miegoń, pierwszy kapelan Marynarki Wojennej. 23 października 1946 roku odbyła się ekshumacja, a 30 października 1946 roku wojskowy pogrzeb płk. Stanisława Dąbka, dowódcy Lądowej Obrony Wybrzeża, oraz jego sześciu towarzyszy broni.

30 sierpnia 1957 roku na grobie płk. Dąbka na Cmentarzu Obrony Wybrzeża w Redłowie odsłonięto płytę nagrobną z wyrytym napisem: „Pokażę wam, jak Polak walczy i umiera”. Dla upamiętnienia miejsca śmierci pułkownika 19 września 1974 roku w Babich Dołach odsłonięto tablicę pamiątkową. W uroczystości uczestniczyła żona pułkownika, Irena Dąbek.

Pułkownik Stanisław Dąbek został pośmiertnie awansowany na stopień generała brygady i odznaczony Virtuti Militari IV klasy (Złoty Krzyż) w uznaniu zasług jako dowódcy Lądowej Obrony Wybrzeża i obrońców Kępy Oksywskiej.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco!

Najnowsze Wydanie
2026-10-05 Nowy Tydzień tygodnik lokalny
5,00zł Kup Gazetę