Radosny futbol w Białopolu

UNIA BIAŁOPOLE – TATRAN KRAŚNICZYN 7:3 (4:0)
1:0 – Tabuła (9), 2:0 – Sz. Łukaszewski (38), 3:0 – Sz. Łukaszewski (41), 4:0 – Sz. Łukaszewski (44), 5:0 – Hrui (60), 6:0 – Tabuła (70), 6:1 – Barzał (78), 6:2 – P. Mazurek (81), 6:3 – P. Sawczuk (86), 7:3 – Ciołek (90+2).
UNIA: Wikło – W. Bureć, S. Kogut, Stepaniuk, Nazaruk, Zdybel, Sz. Łukaszewski, Tabuła, Ciołek, Fedec (60 P. Burec), Hrui. Trener – Sebastian Kogut.
TATRAN: Skrzypa – Korszun, A. Stasiuk, Błaszczak, P. Mazurek, M. Kniaziuk (57 P. Sawczuk), D. Mazurek, Smorga, A. Barzał, K. Mazurek, M. Sawczuk (50 S. Stasiuk). Trener – Mirosław Berbeć.
Sędziowali: Czarnota oraz Uźniak i Kwiatek.
– To nie Unia Białopole rozegrała tak dobry mecz, tylko mój zespół zagra bardzo słabo w obronie – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego trener gości Mirosław Berbeć. – Do wyniku 2:0 graliśmy dobrze. Prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, ale to Unia strzelała gole. Po drugiej bramce nasza gra się posypała. W kilka minut straciliśmy dwa kolejne gole. W przerwie zmotywowaliśmy się, ruszyliśmy do przodu, odkryliśmy się i niestety rywal znów nas skarcił. Stać nas było jednak na zdobycie trzech bramek. Niestety, nasza gra w obronie dziś wyglądała fatalnie.
Kibice w Białopolu obejrzeli ciekawe spotkanie. – Przede wszystkim było mnóstwo sytuacji strzeleckich – podkreśla Jan Ostrowski, prezes Unii. – Gdybyśmy wykorzystali chociaż połowę zmarnowanych sytuacji, byłaby dwucyfrówka. Sam Hrui zaprzepaścił trzy setki. Przy wyniku 6:0 nasi zawodnicy najwyraźniej sądzili, że jest już po meczu i rywal zaczął strzelać gole. Na szczęście ocknęliśmy się w porę i zdobyliśmy jeszcze jedną bramkę – dodaje J. Ostrowski.(s)