Rafał Kijańczuk wygra po raz siódmy?

To będzie jego siódmy pojedynek w tym roku. 15 grudnia podczas prestiżowej Gali M-1 Challange 100 w kazachstańskim mieście Atyrau niepokonany na zawodowym ringu Rafał Kijańczuk z Chełma stoczy pojedynek z 30-letnim Gruzinem Gigą Kukhalashvili. Jego rywali ma na koncie jedenaście zwycięstw i cztery porażki.


Rafał Kijańczuk (6-0) nie zwalnia tempa. Popularny „Kijana” zawodowo zadebiutował w lutym 2018 roku podczas debiutanckiej gali DKW Fight Night. W dwanaście sekund rozbił wtedy Ireneusza Strawę. Następny pojedynek stoczył ponad miesiąc później, który rozstrzygnął na swoją korzyść po 19 sekundach.

Jego błyskawiczne sukcesy zaowocowały kontraktem z organizacją M-1 Global, gdzie Rafał Kijańczuk dotychczas stoczył dwa pojedynki. Do tego dorzucił jeszcze dwa zwycięstwa przed czasem, wyrabiając rekord sześciu zwycięstw przed czasem i ani jednej porażki.

Poprzeczka rywalizacji dla Rafała Kijańczuka sięgnęła kolejnego poziomu. Tym razem, reprezentant Chełma 15 grudnia powalczy na M-1 Challenge w Kazachstanie, z o wiele bardziej doświadczonym Gigą Kukhalashvilim, mającym na koncie jedenaście zwycięstw i cztery porażki. Gruzin ma za sobą kilka klasowych pojedynków w różnych wschodnich organizacjach, gdzie radził sobie z reguły bardzo dobrze. Wręcz piorunująco dobrze, bo zwyciężał szybko i brutalnie, nokautując swoich rywali w rundzie otwierającej starcie.

Kukhalashvili zawodowo walczy od 2011 roku. Gruzin w przeszłości toczył boje dla takich organizacji jak Absolute Championship Berkut czy Tech-Krep FC, a od 2017 roku jest zawodnikiem M-1 Global. W organizacji Vadima Finkelchteina dotychczas stoczył trzy pojedynki – dwa z nich zakończył przy pomocy ciosów w pierwszej rundzie, natomiast swój ostatni występ przegrał.

Kukhalashvili był na dobrej drodze do uznania go solidnym pretendentem do pasa w kategorii półciężkiej, aż do majowego pojedynku z obecnym mistrzem Khadisem Ibragimovem (7-0), gdy został zdyskwalifikowany za chwytanie się lin. Dość nietypowy sposób, żeby przegrać walkę, której stawką była pozycja pretendenta.

Dla Rafała Kijańczuka, który ciężką pracą na treningach i sukcesami w oktagonie, wspina się na sam szczyt, będzie to siódma walka w bieżącym roku kalendarzowym, a w zasadzie na przestrzeni zaledwie 10 miesięcy, odkąd rozpoczął zawodową karierę. Mało kto w ciągu roku decyduje się na aż tyle walk.

Biorąc pod uwagę fakt, że w grudniu minionego roku Kijańczuk stoczył pojedynek amatorski, wyjdzie, że w ciągu 12 miesięcy zanotuje aż osiem walk. O tym, że chełmianin jest ciągle w dobrej formie, mogliśmy się przekonać 3 listopada na Gali MCF 4 w Puławach, gdzie w ciągu 17 sekund znokautował Aleksandra Boykę. (r)