Robinson Astro Vibe – nie tylko na okonie

Niewiele jest przynęt, które przekonują mnie do siebie od razu. Z taką niewiarą podchodziłem do woblero-cykady od Robinsona o kosmicznej nazwie Astro Vibe. Bardzo szybko musiałem skorygować moje – krzywdzące jak się okazało – pierwsze wrażenia, bo już w pierwszym rzucie wabik znikł w paszczy bużańskiego szczupaka.

Wygląd i przeznaczenie

robinson-astro-vibe-3Woblero-cykada Robinson Astro Vibe to 4,5-centymetrowej długości wabik zbudowany w całości z metalu, który można kupić za ok. 20 PLN. Dzięki takiemu wykonaniu niewielkich rozmiarów przynęta waży 9,6 gramów i może lecieć naprawdę daleko. Producent oferuje ją w pięciu wersjach kolorystycznych. Przeważają naturalne barwy, więc Astro Vibe jako żywo przypominają prawdziwe rybki. Uwagę zwraca niezwykle dokładnie odwzorowanie kształtów i detali z łuskami, płetwami, czy pokrywami skrzelowymi oraz wielkim, trójwymiarowym okiem. Kolejnym wyróżnikiem tej przynęty są otwory – te trzy na grzbiecie służą do mocowania do linki, zaś jedna tuż przy ogonie dba o wrażenia akustyczne i wibracyjne, które mają prowokować drapieżniki do ataku. Charakter i pracę przynęty można nieco modyfikować za pomocą uchwytów mocujących – w zależności, gdzie zapniemy agrafkę, Astro Vibe będzie układać się w wodzie pod innym kątem do linki. Przynęta ta dedykowana jest głównie pod okonia i szczupaka, choć moim zdaniem powinny zainteresować się nią też klenie i jazie.

Praca

robinson-astro-vibe-1Cienki profil, duża powierzchnia boczna, ciężar oraz otwory i przetłoczenia sprawiają, że Astro Vibe w wodzie zachowuje się tak, jak nazwa wskazuje. Drga i wibruje, co jest zdecydowanie odczuwalne na wędce. Ogromnym jej atutem jest czułość – jej praca zmienia się natychmiast, gdy o coś zahaczymy, choć będzie to najmniejsza nawet łodyżka trawy, o rybie już nie wspominając. Dzięki wadze i niewielkim rozmiarom, możemy ją posłać na naprawdę imponujące odległości nawet przy silnym wietrze. Jej prowadzenie nie nastręcza najmniejszych problemów w rzece – nieco gorzej jest w wodzie stojącej. Wszystko przez to, że trzeba ją na takich łowiskach prowadzić o wiele szybciej, niż w prądzie.

Skuteczność

robinson-astro-vibe-2Każdy spinningista ma w swoim pudełku takie przynęty, które mają wszelkie papiery na to, by być zawodowymi killerami. Są też i takie, które na końcu zestawu lądują dopiero w ostateczności, albo z czystego przypadku. Przez dwa miesiące Astro Vibe leżała u mnie w tej drugiej przegródce. Na agrafce znalazła się dopiero wtedy, gdy wybrałem się na klenie. Bug nie wylewa od trzech lat, poziom wody tylko o kilka centymetrów jest wyższy od rekordu wszechczasów, który odnotowano w latach 60. ub. wieku. Woda jest ciepła jak zupa, więc szansa na niegdysiejszego króla tych wód jest bliska zeru. Właśnie dlatego nie założyłem stalowego przyponu, gdy obławiałem całym swoim arsenałem niewielki warkocz graniczący ze wstecznym nurtem. Gdy klenie nie chciały brać ani na gumy, ani na woblery zdecydowałem się na założenie ostatniej broni – cykady Astro Vibe. Niestety, już w pierwszym rzucie wabikiem od Robinsona zainteresował się dawno niewidziany przeze mnie szczupak. Ryba niespodziewanie zaatakowała z dołu, połknęła cykadę i po kilku sekundach przecięła plecionkę i znikła w odmętach Bugu z kolorowym kolczykiem w paszczy. Plan mam taki, że dam jej kilka dni na odpoczynek i pozbycie się przynęty z pyska i ponownie spróbuję go złowić – tym razem z przekonaniem, stalowym przyponem i cykadą Astro Vibe, bo jeszcze jedna taka przynęta w moim arsenale została.